czwartek, 18 stycznia 2018

Epilog

               Ogarnąłem z jej ramion kosmyki ciemnych włosów. Holly spojrzała na mnie, uśmiechając się szeroko. Podniosła poduszkę, a potem uderzyła mnie w głowę, śmiejąc się głośno. Nie pozostawałem jej dłużny, więc od razu odpowiedziałem na ten atak, wznawiając poduszkową bitwę.
                W końcu przewróciłem ją na materac. Moja koszulka, w którą była ubrana, podciągnęła się, odsłaniając jej kawałek brzucha. Zawisłem tuż nad nią. Uśmiech w dalszym ciągu gościł na jej twarzy, a ja pragnąłem tego, by nigdy się to nie zmieniło. By zawsze była szczęśliwa. Cieszyłem się z tego, że potrafię dać jej to szczęście.
                Musnąłem jej usta swoimi. Zaśmiała się cicho, a potem owinęła ręce wokół mojego karku. Przejechałem nosem po jej nosie, po raz kolejny słysząc ten przyjemny dla ucha dźwięk. Jak to jest, że gdy kogoś kochamy, to nawet ze swoimi wadami ta osoba wydaje się nam być po prostu idealna w stu procentach. Z początku ja i Holly byliśmy, jak zagubione i nieco skomplikowane elementy układanki, które po czasie zaczęły tworzyć spójną jedność. Lubiłem myśleć o nas właśnie w taki sposób.
 Postanowiłam coś  powiedziała, głaszcząc mnie po policzku.
 Co takiego?
 Myślę, że to dobry moment, by zrezygnować z terapii.
 Poważnie?
 Poważnie  odpowiedziała z uśmiechem. Zatoczyła kciukiem kółko tuż przy kąciku moich ust.  Nie jest mi już potrzebna, bo wszystko czego potrzebuję jest tu  dodała, wskazując mnie palcem.  Ty jesteś moją terapią. I to najlepszą z najlepszych.
 Więc to koniec spotkań?  Pokiwała głową.  Ekstra. Będziemy musieli pogadać z Philem.
 Pogadamy w poniedziałek.
 Holly?
 Tak?
 Wprowadź się do mnie.
 Co?  Zrobiła wielkie oczy, a ja zaśmiałem się cicho.
 I tak będziemy pewnie większość czasu i nocy spędzać u mnie, by nie przeszkadzać Trish, więc… Wprowadź się do mnie.
 Jesteś… jesteś pewny?
 Jestem w stu procentach pewny. To genialny pomysł.  Na jej twarzy ponownie zagościł szeroki uśmiech.  Sama przyznaj, czy nie jest genialny?
 Zobaczymy, czy będziesz tak samo mówił po miesiącu mieszkania ze mną.
 Nic się pod tym względem nie zmieni  zapewniłem ją, po raz kolejny nachylając się, by ją pocałować.
                Dziewczyna przyłożyła dłoń do moich ust, a ja zatrzymałem się w połowie tej krótkiej drogi. Uniosła zadziornie jedną brew. Nie wiedziałem, o co chodzi, a Holly milczała dalej.
– No co?
 Chcesz się o to założyć?  zapytała ze śmiechem.
 O nie, żadnych zakładów. Nigdy więcej  odparłem, a potem pocałowałem ją.



***
Takim oto akcentem kończymy tę część historii. Tak, dobrze myślicie będzie druga odsłona opowiadania z Holly i Lukiem, pod tytułem You're My Therapy. Od razu uprzedzam, że część druga będzie o wiele krótsza. Zawsze dodawałam od razu kontynuację jakiegoś ff, teraz jednak z uwagi na mniejszą ilość czasu pojawi się później - jak zmniejszę ilość rozpoczętych już historii. Oczywiście o jej pojawieniu się, poinformuję na Twitterze, Asku i Wattpadzie. 

W tym miejscu chcę Wam wszystkim podziękować za to, że byliście ze mną - nawet jeśli byliście cichymi czytelnikami. Dziękuję również za wszystkie otrzymane komentarze, które tak bardzo uwielbiam. Za każde dobre, miłe, a tym bardziej za motywujące mnie słowa. Dzięki Wam pisanie jest o wiele przyjemniejsze!
Dziękuję!

Po raz ostatni w tej części - zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Znajdziecie tam informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Do "zobaczenia" w drugiej części!
Pozdrawiam!

#SexTherapyFF