piątek, 29 września 2017

22 Dlaczego mi nie powiedziałeś?

               W końcu doczekaliśmy się tego dnia. Mianowicie to właśnie dzisiaj miała się odbyć wielka, piracka impreza, jaką zorganizowaliśmy w 5 Seconds of Summer. Przygotowywaliśmy się do niej od dłuższego czasu, dopracowując każdy szczegół. Chcieliśmy, by to wydarzenie było wyjątkowe. By pokazywało, że dzieje się tu coś więcej, niż zwykłe, klasyczne, weekendowe imprezy. Miało też jeszcze bardziej zachęcić klientów do naszego pubu.
              Od rana siedziałem razem z chłopakami w lokalu, doprowadzając go do porządku po poprzedniej nocy. Szykowaliśmy też zapasy na dzisiejszą zabawę, aby wszystko to, co było nam potrzebne, znajdowało się w ramach możliwości pod ręką. Musieliśmy też przyszykować i ułożyć dekoracje, które zakupiliśmy. A trochę tego było. Już wcześniej obmyśliliśmy pewną koncepcję, którą teraz musieliśmy wcielić w życie. Po południu zrobiliśmy sobie przerwę, aby trochę odetchnąć. Ta przerwa była też nam potrzebna, by psychicznie przygotować się na obsługę i opanowanie tłumu, jaki mógłby się pojawić. A tego cholernie chcieliśmy.
                Wszedłem do mieszkania. Zamknąłem drzwi, przekręcając na raz górny zamek. Odłożyłem klucze na szafkę, a potem rozejrzałem się po pomieszczeniu. W pokoju nie było nikogo. Wytężyłem słuch, starając się wyłapać jakąkolwiek oznakę tego, że nie jestem sam. Dopiero słysząc kroki w sąsiednim pokoju, który robił za sypialnię, odetchnąłem z ulgą, uśmiechając się jednocześnie pod nosem.
 Luke?
 Spodziewałaś się kogoś innego?  odpowiedziałem ze śmiechem, wchodząc w głąb salonu.
                 Usiadłem na kanapie, od razu się na niej rozkładając. Złapałem za jedną z poduszek, wciskając ją sobie pod głowę. Przymknąłem oczy, wsłuchując się w kroki, które zmierzały w moim kierunku.
 Spodziewałam się striptizera w czerwonych stringach i kokardce na brzuchu.
                Prychnąłem pod nosem, udając niezadowolonego. Bardzo dobrze wiedziałem, że żartuje. Zresztą przyzwyczaiłem się do poczucia humoru, jakie miała moja dziewczyna. Na mojej twarzy ponownie zagościł uśmiech, gdy poczułem na ramionach jej dłonie. Holly lekko zacisnęła w tych miejscach palce, by po chwili powoli zacząć je rozmasowywać.
 Jak było w pracy?  zapytałem, odchylając się jeszcze bardziej.
– Myślałam, że będą nas trzymać w redakcji dłużej. Wpadłam też do biblioteki, by w końcu wypożyczyć książki do pracy, jaką nam zlecili na zajęcia. Potem  nachyliła się, a ja w końcu otworzyłem oczy  korzystając z wolnego czasu, przyszykowałam nam wszystkim stroje na dzisiaj.
 Moja mała piratka  powiedziałem, łapiąc ją za rękę.
 Wszystko jest wyprasowane i podzielone. Posegregowałam to w oddzielne siatki, by każdy miał swoje. I… Nie mogę się doczekać  powiedziała z uśmiechem.  Głodny? Zmęczony? Śpiący?
 Głodny  tak, zmęczony  trochę, śpiący  chyba nie.
 A jak dekoracje?
 Większość jest już na miejscu.
– Co ze statkiem Caluma?
 Ustawił go obok siebie. Jeśli przez całą imprezę wpadnie na niego tylko raz, to będę pod wrażeniem  powiedziałem ze śmiechem.
                  Odruchowo z powrotem przymknąłem powieki, gdy dziewczyna nachyliła się jeszcze bardziej. Złożyła na moich ustach czuły pocałunek, który od razu sprawił, że zrobiło mi się ciepło i przyjemnie. Uwielbiałem wracać do domu z tą świadomością, że Holly też tu jest. Chciałem, by była jak najczęściej obok. A może za niedługo uda nam się iść krok do przodu w naszej relacji i zostanie tu na stałe? Będę musiał w końcu z nią poruszyć ten temat. Ale czy to dla niej nie będzie za szybko?
                  Przestałem się koncentrować na wspólnym mieszkaniu z Holly, gdy dziewczyna po raz kolejny musnęła moje wargi. Najpierw jeden kącik, potem drugi. Znów zaczynałem się szczerzyć sam do siebie jak kretyn, ale to było silniejsze ode mnie. Byłem zadowolony z tego, że dziewczyna coraz częściej obdarowuje mnie takimi czułymi, małymi gestami.
 Chodź tu  mruknąłem, kiedy się odsunęła.
                  Ponownie otworzyłem oczy, gdy Holly obeszła kanapę. Spojrzałem w jej piwne tęczówki, gdy wsunęła się na moje kolana. Od razu objąłem ją, a ona zrobiła to samo, owijając ramiona wokół mojego karku. Przybliżyła się, by teraz w pełni złączyć nasze usta. Pocałunek ten wywołał przyjemny dreszcz, który przebiegł mi po kręgosłupie. Niekontrolowanie spiąłem mięśnie, gdy przesunęła się na moich udach, przejeżdżając jednocześnie opuszkami palców po mojej szyi. Oj, tak zdecydowanie to lubiłem.
 Ani mi, ani też pewnie tobie nie chce się gotować, więc co powiesz na pizzę w ramach obiadu?  zapytała cicho.
                Wypuściłem powietrze z ust, gdy dla zabawy przygryzła mi płatek ucha. Przejechała po tym miejscu językiem, by potem musnąć wargami skórę na mojej szyi. Byłem tak skupiony i pochłonięty tym, co robi, że musiałem mocniej wytężyć mózgownicę, by zrozumieć, o co mnie dokładnie zapytała.
 Jestem jak najbardziej za.
 Świetnie.
                Spojrzała w moje błękitne tęczówki. Uśmiechała się, więc i ja od razu zacząłem robić to samo. Wyciągnęła rękę, sięgając do mojej kieszeni. Zagryzłem wargę, nie odrywając od niej oczu, gdy niby przypadkiem zahaczyła o centralne miejsce w moich spodniach. Wiedziałem, że zrobiła to specjalnie, szczególnie że zerknęła wtedy na mnie, poruszając dwuznacznie brwiami. Holly działała na mnie cholernie mocno i ona doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Zresztą lubiłem te jej gierki.
                Uniosłem lekko biodra, by łatwiej było jej sięgnąć telefon. W końcu wyciągnęła go z kieszeni. Przejechała wolną dłonią po moim policzku, a potem po raz kolejny wpiła się w moje usta. Zrobiła to tak szybko i niespodziewanie  chociaż powinienem był to przewidzieć  że nie zdążyłem złapać tchu. Przyjemnie zaszumiało mi w głowie. Teraz moje myśli kręciły się tylko wokół niej.
 Zamawiaj, króliczku  powiedziała, wciskając mi w rękę komórkę.
 Teraz?  Pokiwała głową. – Może zajmiemy się tym później.
 Teraz. Sama jestem głodna  odparła, wsuwając mi dłoń pod koszulkę.  Chociaż ty też wyglądasz smakowicie.
 Smakowicie?
 Tak do schrupania  pociągnęła, lekko zaciskając palce na mojej klatce piersiowej.
                  Ponownie znalazła się jeszcze bliżej, muskając kącik moich ust. Powoli, niemalże w ślimaczym tempie jej wargi zaczęły schodzić w stronę mojej szczęki. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie było to kuszące, podniecające i pochłaniające zarazem. Odruchowo przejechałem dłonią po jej plecach, by potem lekko wsunąć palce w jej włosy. Odwróciłem się, a ona znów złączyła nasze usta. Pocałunek z początku był spokojny i wolny, lecz z każdą chwilą zmieniał się na bardziej zachłanny.
 Pizza może poczekać.
 Zmawiaj teraz. Zanim z nią przyjadą i tak zdążymy się zabawić  powiedziała ze śmiechem.  Weź największą z kurczakiem.
 Salami jest lepsza.
– Z kurczakiem.
 Z salami.
 To weź z szynką.
 Szynka i podwójny ser?
 Oj, tak  odpowiedziała, a głębszy ton jej głosu nakręcił mnie jeszcze bardziej.
                    Ponagliła mnie do wykonania telefonu, klepiąc mnie po ręku. Przekręciłem oczami, widząc, że i tak z nią nie wygram. Ja byłem uparty, ale Holly była w tej dziedzinie znacznie mocniejszym zawodnikiem. Odblokowałem telefon  co w cale nie było łatwe, bo dziewczyna znów zaczęła obsypywać mnie drobnymi pocałunkami, co jakiś czas lekko zagryzając skórę na mojej szyi. Musiałem dwa razy mocniej się skupić, by odszukać telefon do pizzerii. W końcu nacisnąłem zieloną słuchawkę.
 Skarbie, daj mi chwilę…
                    Ale nie dokończyłem, bo dziewczyna znów mnie pocałowała. Przygryzła moja dolną wargę, a jej dłoń, która nadal znajdowała się pod koszulką, powędrowała w stronę mojego brzucha. Z mojego gardła wydobyło się ciche mruknięcie. To wszystko podobało mi się coraz bardziej.
 Pizzeria u Tommy’ego słucham?
 Ja… Ja… Chciałem zamówić pizzę  wydusiłem, bo dźwięk kobiecego głosu po drugiej stronie, sprowadził mnie na ziemię.  Największa z szynką i podwójny serem.  Zerknąłem z zaskoczeniem na Holly, która dobierała się do moich spodni.  Ej, no.
– Słucham?  odpowiedziała pracownica pizzerii.
 Nie, przepraszam, to nie do pani… Ja… Tylko tę jedną pizzę poproszę.
 W porządku, poproszę o adres.
                   W momencie, kiedy już otwierałem usta, by jej odpowiedzieć, dłoń Holly wsunęła się pod moje spodnie, a także i bieliznę. Zasłoniłem sobie usta ręką, aby stłumić kompromitujący dźwięk, jaki chciał wydostać się z mojego gardła. Zerknąłem na dziewczynę, która obdarzyła mnie kolejnym uśmiechem. I był to jeden z tych niewinnych, acz prowokujących uśmieszków, które tak cholernie uwielbiałem w jej wykonaniu.
 Jest pan tam jeszcze?
 A tak, adres  zaśmiałem się nerwowo, nie odrywając wzroku od piwnych tęczówek Holly.
                  Dziewczyna stłumiła śmiech, puściła mi oczko, a potem znów zaczęła obdarowywać małymi i szybkimi pocałunkami. Musiałem mocno się postarać, by sformułować normalną odpowiedź na to  w tym momencie  cholernie trudne pytanie.
                  Kiedy podałem wszystkie potrzebne informacje, a trwało to dla mnie zdecydowanie za długo, rozłączyłem się. Odrzuciłem telefon na bok, a potem znów skoncentrowałem się na Holly. Dziewczyna zagryzła wargę, na co odruchowo zwilżyłem swoje usta językiem.
 Nie mogłaś poczekać, aż skończę?  rzuciłem, łapiąc ją pod uda.
                  Zaśmiała się, gdy przewróciłem ją na plecy. Zawisłem tuż nad nią. Teraz i ja mogłem pozwolić sobie na to, by moje ręce zawędrowały pod jej koszulkę. Zacząłem zataczać kciukiem małe kółka na jej bokach, nie odrywając od niej wzroku. Widziałem w jej oczach znany mi błysk. Holly bawiła się znakomicie.
 Nie mogłam się powstrzymać  odpowiedziała, udając niewinny ton.  Ile mamy czasu?
 Wystarczająco, by móc się zabawić.
 Znakomicie  powiedziała cicho, a ja nachyliłem się, by po raz kolejny połączyć nas w pocałunku.

                 Rozejrzałem się raz jeszcze po lokalu, sprawdzając, czy wszystko jest tak, jak być powinno. Najbardziej w oczy rzucał się dość sporej wielkości piracki statek, ustawiony na podwyższeniu tuż przy parkiecie. Zaraz obok niego znajdowało się stanowisko Caluma, który teraz paradował po 5 Seconds of Summer przebrany za Kapitana Haka ze słynnego Piotrusia Pana. Miał na sobie duży, czerwony kapelusz z białym, puszystym pióropuszem, a pod nim perukę z kruczoczarnymi, długimi lokami. Ubrany był w białą koszulę z falbanami, czarne spodnie i wysokie buty. Narzucił także długi, czerwony płaszcz z ozdobnymi, białymi wstawkami i guzikami. Na jego lewej ręce znajdował się hak.
                 Odwróciłem się w stronę baru. Nad nim zawisła duża, czarna, piracka flaga. Do tego dodaliśmy trochę pajęczyn, a także małe, plastikowe działo i dużą kotwicę, którą przyczepiliśmy niemalże pod sam sufit. Po drugiej stronie lady znajdowała się skrzynia ze skarbami. Mieliśmy też tablicę informującą o promocji dla osób przebranych  ci klienci piją za pół ceny  z zawieszonymi po bokach trupimi czaszkami.
                 Zerknąłem na Ashtona, który kręcił się przy kasie. Dzisiaj nie był jednak Irwinem, a Jackiem Sparrowem z filmu Piraci z Karaibów. Jego włosy zakryte były peruką z koralikami, a także czerwoną chustą, która przysłaniała mu większą część czoła. Doklejoną miał sztuczną brodę i wąsy, a kontur oczu obrysowane mocno czarną kredką, przez co wyglądał naprawdę komicznie. Zamiast płaszcza wybrał szaro-niebieską kamizelkę i oczywiście białą koszulę. Jak każdy pirat, Ashton Sparrow posiadał też szablę, która została ukryta pod ladą. Wspólnie uznaliśmy, że paradowanie z taką bronią  nawet plastikową  po lokalu w czasie imprezy nie będzie dobrym pomysłem.
 Jak tam, kapitanie?  zapytała Holly, pojawiając się tuż obok mnie.
                   Spojrzałem na nią z uśmiechem, widząc jej przebranie. Na dzisiejszą noc Holly zmieniła się w jedną z nas i stała się częścią pirackiej obsługi. Sama zaoferowała pomoc, a my ochoczo z niej skorzystaliśmy. W końcu to dodatkowe ręce do pracy, szczególnie że dwóch naszych dodatkowych pracowników miało dzisiaj wolne.
                  Przekrzywiłem głowę w bok, mierząc ją od góry do dołu. Miała na sobie wysokie do kolan buty z kokardami, kabaretki i bordową spódnicę z falbankami i tiulem. Do kompletu dochodziła bordowa, gorsetowa bluzka ze złotą tasiemką z przodu na koronkowych ramiączkach oraz  bufiaste doczepiane rękawy. Na głowie oczywiście znajdował się czarno-bordowy kapelusz z kolejnymi koronkami i niewielką kokardką. Brązowe włosy uformowała w grube loki, które swobodnie opadały na jej plecy i ramiona.
– Możesz mnie porwać na swój statek. Dobrowolnie oddam się w twe ręce, o pani  powiedziałem, kłaniając się.
                   Holly parsknęła śmiechem, a potem poklepała mnie po czarnej kamizelce z dużymi guzikami. Pod nią miałem białą koszulę z luźnymi rękawami. Wszystko to spięte było szerokim pasem z dużą sprzączką. Do stroju dodano czarno-czerwone spodnie w pasy, które odrobinę przypominały mi dół od piżamy. Plus oczywiście wysokie do kolan buty. Na głowie miałem zawiązaną piracką, czerwoną chustę z czaszką. Ogólnie całościowo nie prezentowało się to wcale tak źle.
 Zabraniam się pieprzenia na naszym zapleczu w trakcie imprezy  rzucił Michael, przechodząc obok.
 Tobie padło na głowę – skwitowałem, przekręcając oczami.
 Holly, pięknie wyglądasz.
 Dziękuję, Mikey. Ty też wyglądasz rewelacyjnie.
 Arr!  rzucił, a potem puścił jej oczko i zaśmiał się.  Luke, ty wyglądasz jak kretyn.
 Spieprzaj.
 Do boju, kamraci! Niedługo zjawią się goście! Czas ruszyć w nieznane morze! Ej, Calum, zapodaj jakąś piracką muzykę  zarządził Clifford, kierując się w stronę baru.  Coś czadowego!
                    Michael w swoim przebraniu postawił na czerń. Czarne spodnie, buty, nawet koszula. Do tego czarny płaszcz z pseudo złotymi dodatkami i dużymi, okrągłymi guzikami. Miał też pas ze sprzączką w kształcie złotej czaszki. Na głosie znajdował się klasyczny, piracki kapelusz, spod którego wystawały mu czerwone włosy.
 Myślisz, że ta impreza wypali?
 Bez obaw, piracki króliczku, będzie dobrze  rzuciła Holly, a potem odwróciła się. – Czas otworzyć drzwi. Niedługo zaczynamy.

                   Przed imprezą dwoiliśmy się i troiliśmy, by jak najlepiej rozreklamować to pirackie wydarzenie. Nie tylko w ruch poszły media społecznościowe, ale także plakaty, które  za zgodą uczelni  rozwiesiliśmy na tablicach ogłoszeniowych wszystkich wydziałów. Holly u siebie zrobiła to samo. Użyła też swoich kontaktów i dotarła do jednej osoby z lokalnej gazety, która wrzuciła, za niewielką opłatą, informację o imprezie w dziale rozrywka. Przez to wszystko mieliśmy nadzieję, że przyjdzie trochę osób. Jednak frekwencja klientów przerosła nasze oczekiwania. Ludzi było naprawdę sporo. A większa połowa z nich była poprzebierana. W 5 Seconds of Summer zaroiło się od kolorowych piratów. Ku niezadowoleniu Ashtona, było też dużo osób, którzy tak jak i on postawili na znanego Jacka Sparrowa.
                  Ukucnąłem, rozcinając folię. Wyjąłem ze zgrzewki dwa kolejne kartony pomarańczowego soku. Zdążyłem odwrócić się, gdy za bar weszła Holly. Szybko poustawiała brudne szklanki na półkę, a potem ze zmywarki wyciągnęła czyste naczynia. Zerknęła na mnie, uśmiechając się. Złapała za odstawioną wcześniej okrągłą tackę i podeszła do nas. Ja i Michael obsługiwaliśmy ludzi przy ladzie, a ona i Ashton kontrolowali stoliki i toalety.
 Przyszła Trish i Amy  powiedziała, a potem wskazała na dwie piratki, które usiadły przy małym stoliku niedaleko parkietu. Był to jedyny wolny stolik, który mieliśmy, bo reszta była już zajęta.  W razie co, to mogą nam pomóc.
 Jasne, dzięki  odpowiedziałem z uśmiechem.  Choć na razie nadajemy sobie radę.
 Dobry z nas zespół  rzucił Michael, pukając mnie łokciem w plecy.
– Mam też to – pociągnęła dziewczyna, wyciągając z gorsetu, który musiał robić za jej tymczasową kieszeń, małą, zwiniętą chusteczkę.  Dostałam od klienta jego numer telefonu i…
 On nie będzie ci potrzebny  skwitowałem, zabierając ją. Przedarłem cienki materiał na kilka części, a potem wrzuciłem demonstracyjnie do kosza.
 Hemmo jest zazdrosny  zapiał z kpiną Clifford. Zagwizdał teatralnie, gdy zacisnąłem usta. Holly zaśmiała się.  Bardzo zazdrosny.
 Nie jestem zazdrosny.
– Zrobiłeś się czerwony  powiedział, wskazując mnie palcem.  Wręcz purpurowy, kwiatuszku.
 Odczep się.
 Zluzuj portki, Hemmo  rzucił, a potem podszedł do lady, by obsłużyć kolejne osoby.  Arr! Co podać, kamraci?
                    Spojrzałem na dziewczynę, która obróciła w dłoniach okrągłą tackę. Zerknęła na mnie z małym uśmiechem wymalowanym pod nosem. Prychnąłem, a potem skrzyżowałem dłonie na klatce piersiowej, pokazując jej niezadowolenie z zaistniałej sytuacji.
 Nie złość się na niego, on to robi specjalnie.
 Wiem, ale i tak mnie wkurwia. Mogę mu przyłożyć?
 Nie.
– Ale tak lekko?
– Nie.
 Który to dał ci numer telefonu?
 Zajmij się pracą, króliczku.
 Holly, ale chcę wiedzieć  jęknąłem, niczym małe dziecko.  Który to?  Oparłem dłonie na biodrach.  Który to?  powtórzyłem, przeciągając ostatni wyraz.
 Jeden z tych, co siedzą przy wejściu. Pierwszy stolik od drzwi.
 Jesteś zajęta.
 Ale nie mam tego wypisane na czole, więc on o tym nie wiedział. Mikey ma rację.
 Co?  Zrobiłem wielkie oczy.
 Wyluzuj, ty jesteś dla mnie numerem jeden.
                    Wyszczerzyłem się szeroko słysząc te słowa. Dziewczyna cmoknęła mnie w policzek, a potem odwróciła się w stronę szafek. Złapała za ręcznik papierowy, urywając kawałek. Już chciałem się odezwać ponownie, gdy usłyszałem słowa Clifforda.
 Wow, ale ty pięknie i seksownie wyglądasz.
                   Zrobiłem zdezorientowaną miną. Holly również z ciekawością odwróciła się, by zobaczyć kogo dokładnie tak komplementuje nasz czerwonowłosy kumpel. W pierwszej chwili byłem pewny, że znów wykorzystuje tę swoją milusią gadkę i urok osobisty, w stosunku do obcej dziewczyny. Mimo tego, że chłopak był zajęty, nie szczędził takich słów do płci przeciwnej.
                  Zdziwiłem się jednak widząc opartą o bar Maddie. Jego dziewczyna prawie w ogóle nie pojawiała się w pubie. Wpadała tylko od czasu do czasu, kiedy lokal był zamknięty. Nigdy jednak nie była na żadnej imprezie – nawet na otwarciu. Nigdy nie wnikałem dlaczego. Nigdy nawet nie zapytałem się o to Michaela. Uznałem, że nie jest to moja sprawa. Teraz jednak stała tuż przed nami, przebrana w obcisłą sukienkę piratki, z głębokim dekoltem i złotym kapeluszem z dużym piórem. W pasie przewiązaną miała czerwoną, grubą chustę. Towarzyszyła jej koleżanka  również całkowicie przebrana  którą poznaliśmy kiedyś na jakimś spotkaniu.
 Hej, pyszczku  powiedziała, wychylając się w jego stronę. Cmoknęła go, brudząc lekko jego wargi czerwoną szminką.  Mała niespodzianka.
 Rób mi takich niespodzianek więcej. Wyglądasz… Oj, chciałbym cię zabrać na długi, miłosny rejs, ślicznotko.
                 Dziewczyna odrzuciła do tyłu czarne włosy. Zaśmiała się, a potem spojrzała wprost na mnie i na Holly. Pomachała do nas, a potem uniosła kciuk. Byłem przekonany o tym, że wie doskonale, jak zmieniała i toczyła się sprawa między mną a moją dziewczyną. Michael raczej nie trzymał przy swojej partnerce buzi na kłódkę.
 Cześć, Maddie.
 Hej, Luke. Pasuje ci ten styl.
 Może zostanę piratem już na zawsze- odparłem, a ona znów spojrzała na Holly.  Maddie, to…
 Holly, miło mi cię w końcu poznać. Dużo o tobie słyszałam  odparła, wyciągając w jej stronę dłoń.  Jestem Maddie, dziewczyna tego frajera.
– Ej! Czemu znowu zostałem frajerem?  rzucił Michael z niezadowoleniem.
 Ciebie również  odpowiedziała Holly, odwzajemniając gest.
 Skoro mamy uprzejmości za sobą, może puścicie Holly na małą przerwę, a ja się z nią napiję. Chętnie się zakumpluję z twoją panną, Luke.
 Tylko uważaj, bo Hemmo jest zazdrośnikiem  odparł Clifford, a potem nadął policzki i parsknął śmiechem.  Tylko nie zaprzeczaj.
 O, to słodkie  skwitowała Maddie.
 Oj, tak. Takie słodziachne. Nasze małe bobo staje się mężczyzną.
 Weź się goń, frajerze  mruknąłem, gdy Michael znów się do mnie przyczepił.
– Widzisz, moje kochane frajerstwo  powiedziała Maddie, wskazując go palcem.
 Co? Znowu przechodzimy na mnie?
 Weź zepnij tyłek i zrób nam dobre drinki. Holly, porywam cię – dodała, znów skupiając się na mojej dziewczynie.  I to bez gadania.

                  Spojrzałem po raz kolejny na stolik dziewczyn. Holly niedawno od niego wstała, by wrócić do pracy. Maddie została w towarzystwie swojej koleżanki, jak i przyjaciółki Holly. Ja i Michael z ciekawością je obserwowałyśmy i wyglądało na to, że wszystkie panny złapały ze sobą wspólny język. A to nas cieszyło, bo przy kolejnej okazji do spotkania, nie będzie niepotrzebnych zgrzytów.
                 Nie minęło dużo czasu, jak Maddie wyciągnęła na parkiet Clifforda. Chłopak zupełnie nie stawiał oporów przed wygibasami w rytm puszczanej przez Hooda muzyki. Zazwyczaj tak było, że gdy tylko pojawiał się jakiś mega znany hit, duża część klientów okupowała parkiet, przez co przy barze pojawiała się chwilowa pustka. Tak było i tym razem.
                 Oparłem się o ladę, wychylając się nieco do przodu. Maddie i Michael nadal tańczyli. Zaśmiałem się, gdy chłopak zahaczył ręką o swój wielki kapelusz, przez co ten zjechał mu prawie na czubek nosa. Szybko go poprawił, kontynuując wygibasy i udając jednocześnie, że nic się nie stało.
                 Byłem tak zapatrzony na to, co dzieje się na parkiecie, że zupełnie nie słyszałem kroków, które zmierzały w moją stronę. Odwróciłem się w momencie, gdy ktoś popukał mnie po ramieniu. Szybko przekręciłem głowę, trafiając wprost w usta Holly. Cmoknęła mnie przelotnie, a potem zaśmiała się cicho, widząc moją zaskoczoną  w bardzo pozytywny sposób  minę.
 Rób mi tak częściej.
 Nie jestem raczej fanką publicznego obściskiwania się, ale teraz nie mogłam się powstrzymać.
 To był tylko buziak, nic więcej.
                    Wyprostowałem się, gdy usiadła na krześle tuż przede mną. Założyła nogę na nogę, a potem nachyliła się, by oprzeć łokcie o blat baru. Jej oczy nie odrywały się od moich. Nadal miała wymalowany na twarzy uśmiech.
 Po imprezie oczywiście jedziemy do mnie.
 Jedziemy?  zapytała, unosząc z rozbawieniem jedną brew.  Jesteś tego pewny?
 Jestem piratem i nie omieszkam cię porwać przy najbliższej okazji, więc nie masz wyboru.
 W takim razie w porządku. A śniadanie dostanę?
 Zrobię śniadanie.
 Do łóżka?
 Będzie śniadanie do łóżka.
 Super, porywaj mnie  rzuciła, wyciągając ręce.  Użyjesz do tego jakiś kajdanek, sznura czy coś? Chyba że mam sama się związać?
                    Parsknąłem śmiechem, a Holly szybko do mnie dołączyła. Już chciałem jej odpowiedzieć, gdy obok nas pojawił się chłopak w zielonym kapeluszu pirackim. Odwróciliśmy się w jego stronę. Skrzywiłem się, gdy zmierzył dziewczynę wzrokiem, a potem puścił jej oczko. Serio?! Do mojej dziewczyny?!
 Co podać?  powiedziałem szybko, przez co nieznajomy znów skupił się na mnie.
 Duże piwo poproszę. I tą panią do kompletu.
 Ta pani nie jest na sprzedaż.
 Szkoda. Masz mój numer, więc mogę mieć nadzieję, że zadzwonisz?  zapytał, a ja, aż zakrztusiłem się własną śliną. To on dał jej tę pieprzoną chusteczkę?
 Niestety, nie skorzystam. Mam już kapitana  odpowiedziała Holly. Gdy tylko to usłyszałem, wyszczerzyłem się z triumfem.
 Czyli nie trafiłem  rzucił, kręcąc głową.  Szkoda.  Spojrzał na mnie.  Muszę przyznać, że imprez jest super. Róbcie więcej takich akcji.
 Na pewno coś jeszcze zorganizujemy  odpowiedziałem, stawiając przed nim zamówione piwo.
                   Chłopak zapłacił, a następnie złapał za pełne naczynie. Uśmiechnął się do nas raz jeszcze, a potem ruszył w stronę swojego stolika. Jednak po kilku krokach znów się zatrzymał. Ponownie jego ciemne oczy skupiły się na Holly. Pomachał jej, a ona odwzajemniła gest. Odruchowo złapałem dziewczynę za rękę.
 Weź nie przeginaj.
 Nic nie zrobiłam  odparła rozbawiona.
 On ewidentnie na ciebie leci i to mi się nie podoba.
 Nie bądź taki…
 I nie jestem zazdrosny.
 Nie? – zapytała ze śmiechem.
 Może trochę.  Uniosła jedną brew.  Takie więcej niż trochę, okej? Głupi palant.
 Nic nie zrobił.
 Podrywał cię  rzuciłem z wyrzutem, a potem prychnąłem pod nosem.  Wstrętny dziad.
 Króliczku…
 To twoja wina. Jesteś za ładna i za dobrze wyglądasz. Nie chcesz iść się przebrać czy coś?
                     Holly jednak nie odpowiedziała, tylko parsknęła głośnym śmiechem. Zakryła usta dłonią, nadal chichocząc pod nosem. Zmarszczyłem z niezadowoleniem czoło, ale po chwili nie wytrzymałem i sam zacząłem się śmiać. Zdecydowanie jej śmiech był dla mnie zaraźliwy.

                     Impreza skończyła się po czwartej, choć było jeszcze trochę osób, które z chęcią zostałyby dłużej. Jednak uznaliśmy, że nie ma sensu przedłużać. Szczególnie że wszyscy byliśmy już mocno zmęczeni. Nasi klienci mieli o wiele więcej energii od nas.
                    Postanowiliśmy posprzątać cały ten bałagan później. Najpierw porządny sen, a potem powrót do pracy. Jednak zanim wyszliśmy, ja i Ashton jeszcze na szybko zabraliśmy się za podsumowanie i podliczenie dzisiejszego utargu. Kiedy my pochylaliśmy się nad wydrukami, analizując działkę finansową, Calum i Michael siedzieli z Maddie i Holly przy stoliku. Wszyscy byliśmy już przebrani w wygodne i normalne ubrania. Stroje piratów zniknęły.
 Zrobimy zestawienie, odejmiemy koszty zakupów i zobaczymy, ile jesteśmy na plusie  powiedział poważnym tonem Ash.
 Później poszukam faktur z tego miesiąca  odparłem, a potem podniosłem głowę, gdy dziewczyny parsknęły śmiechem. Hood o czymś im opowiadał.
 I ty się dziwisz, dlaczego biorę was za głupków. Szczególnie ciebie  rzuciła Maddie, wskazując palcem swojego chłopaka.  Kto normalny biega nago po osiedlu?
 Przegrałem zakład  skwitował, wzruszając ramionami.
 Bo ty i Luke jesteście na tyle dziecinni, by bawić się w tak durne rzecz – pociągnął Calum, upijając łyk soku.  Obojętnie, co byśmy wam nie gadali, wy i tak dalej to robicie.
 Ej, ale zakład z Fifą nie był zły  powiedział Michael, przenosząc wzrok na Holly. Uśmiechnął się do niej szeroko.  Hemmo przegrał, poszedł na terapię i… Ma teraz ciebie. Taką fajną i normalną laskę.
 Jak już to dziewczynę lub kobietę  poprawiła go Maddie, krzywiąc się.  Laska to takie…
– Też jesteś gorącą laską.
 A ty nadal masz nie równo pod sufitem i im dłużej z tobą jestem, tym zaczynam wątpić w to, że da się to leczyć  powiedziała jednym tchem.
 Co nie zmienia faktu, że jest to głupie  odparł Calum.  Chociaż fakt, pojawienie się Holly łagodzi skutek tej waszej głupoty.
 Jak długo zamierzasz nas obrażać?  odezwałem się, a wszyscy spojrzeli w moją stronę.  Weź sobie daruj.
 On ma rację, jesteście stuknięci  rzucił Ashton, wzruszając ramionami.  Gorzej, niż dzieci.
 Ha! Jeszcze jak Holly przyzna nam racje, to będzie cztery do dwóch  odparła zadowolona Maddie, a potem klasnęła w ręce.
 Fakt to…
 O nie, ty też  jęknąłem, przekręcając oczami. Dziewczyny parsknęły śmiechem.  Mam jakiegoś pecha.
 Pecha masz też przy zakładach. Częściej wygrywam  rzucił zadowolony Mikey. Przekręciłem oczami, a potem niewiele myśląc, pokazałem mu środkowy palec.  Taka prawda! Chociaż ostatni zakład udało ci się wygrać. A miałem mieć służącego. Niestety, nie wyszło.
 Luke miał być twoim służącym?  zapytała Maddie, unosząc brwi.
 Tak, ale nie wyszło, bo udało mu się jednak przespać z Holly.
                    Kiedy tylko to usłyszałem, wstrzymałem powietrze. Zresztą odniosłem wrażenie, że nie tylko ja tak zareagowałem. Calum wymienił szybkie spojrzenie z Ashtonem. Maddie patrzyła na swojego chłopaka z niedowierzaniem i zdegustowaniem. Holly zaś przez moment wpatrywała się w swoje dłonie, by po chwili odwrócić się. Piwne oczy trafiły wprost na mnie.  
 To prawda? Założyliście się o to?
                   Maddie odezwała się jako pierwsza. Zaczęła świdrować Michaela wściekłym spojrzeniem. Zdziwiłem się, że chłopak był wstanie utrzymać ten kontakt wzrokowy. Zresztą dziewczyna wyglądała tak, jakby zaraz miała nam przyłożyć. I wcale się temu nie dziwiłem.
– Co z wami jest nie tak?  pociągnęła, a potem zerknęła szybko na Holly.  Weź ich olej i…
 Myślałem, że… Że wiesz i…  wydukał Clifford.  Skoro wiedziałaś o tamtym z terapią i… To nie miało być tak… To nie chodziło dokładnie o ciebie… Miał kogokolwiek stamtąd i…
 Weź się nie pogrążaj  syknęła Maddie, krzyżując dłonie na klatce piersiowej.
 Spoko  odezwała się Holly, choć ja doskonale wychwyciłem to, jak zadrżał jej głos. Dobrze wiedzieć.
 Ja…  zacząłem, nie odrywając od niej wzroku. Problem był taki, że byłem w totalnym szoku i zupełnie nie potrafiłem znaleźć odpowiednich słów, by choć trochę złagodzić atmosferę, jaka się pojawiła.  Wszystko ci wytłumaczę.
 Nie musisz  powiedziała, a potem wstała z miejsca.  Dobrze wiedzieć, że byłam tylko częścią twojego planu.
 Nie, poczekaj  rzuciłem, szybko wychodząc zza baru.
 Holly, poczekaj. To nie miało tak być  pociągnął Michael, chcąc wstać. Wtedy Maddie zamachnęła się i trzepnęła go w tył głowy.  Jezu, za co?
– Za to, jakim potrafisz być wrednym dupkiem.
 Ja nie chciałem…
 Ty się już lepiej przymknij  odezwał się Hood, kręcąc głową.  Już chyba się za dużo nagadałeś.
 Pójdę już  odparła Holly, odwracając się.
 Nie, proszę poczekaj.
                    Dziewczyna jednak w ogóle mnie nie słuchała. Ruszyła w stronę drzwi, ignorując moje słowa. Z drugiej strony wcale się temu nie dziwiłem. Musiała poczuć się cholernie zraniona i wręcz wykorzystana. Dodatkowo mieliśmy publiczność w postaci mojej paczki, więc nie dziwiłem się, że chce opuścić to miejsce, jak najszybciej. W ogóle się nie zastanawiałem nad następnym krokiem, tylko od razu poszedłem za nią, licząc na to, że dziewczyna nie ucieknie.
                   Wypadłem na zewnątrz. Od razu zauważyłem Holly, która kierowała się w stronę chodnika. Podbiegłem do niej, odruchowo łapiąc ją za rękę. Odwróciła się, a następnie wyrwała swoją dłoń z mojego uścisku. I to tak cholernie bolało. Poczułem się jeszcze gorzej, widząc łzy, które pojawiły się w jej oczach. W tym momencie czułem się, jak najgorszy człowiek na świecie. Jak głupi kretyn, który skrzywił osobę, którą kocha.
 Przepraszam.
 Przepraszam?  wydusiła, a potem pokręciła głową.  Teraz mnie za to przepraszasz?
 To nie powinno tak wyglądać i…
 Mogę się założyć, że chciałeś, bym nigdy się o tym nie dowiedziała.
                      Zacisnąłem usta. Prawda nie była do końca taka, jak widziała ją Holly. W rzeczywistości zupełnie zapomniałem o tym głupim zakładzie. Im bardziej wsiąkałem w tę znajomość, tym ten drugi zakład przestawał istnieć. Gdyby nie Michael, żył bym dalej w przekonaniu, że nigdy się nie pojawił.
 Nie mogłeś mi powiedzieć? Musiałam się dowiedzieć tego właśnie w taki sposób?  pociągnęła, ocierając palcami kącik oka.  Dlaczego mi nie powiedziałeś?
 Ja…
                   Byłem beznadziejny. Nie potrafiłem jej nawet odpowiedzieć na to pytanie. Głos ugrzązł mi w gardle, a ja kompletnie nie umiałem złożyć jednego sensownego zdania. Dodatkowo jej ton głosu wcale mi nie pomagał. Mówiła cichym, rozgoryczonym tonem, który mieszał się także z żalem i smutkiem. Te wszystkie uczucia tliły się też w jej oczach. Była rozczarowana i zraniona. Chyba wolałbym, by po prostu zaczęła na mnie krzyczeć.
 Uważałeś, że to będzie takie zabawne?  Znów pokręciła głową.  Już to zadanie z chodzeniem na terapię było gdzieś na granicy. Owszem, było czasem śmiesznie, ale nikomu nie wyrządzałeś tym krzywdy. Ale czy zakładając się o zaliczenie kogoś z terapii, brałeś pod uwagę to, że możesz komuś kompletnie zniszczyć całość leczenia? Pomyślałeś o tym, że możesz kogoś złamać? Że przez ciebie ta osoba może się cofnąć do punktu wyjścia? Ci ludzie są uzależnieni od seksu. Włożyli i wkładają w to dużo pracy, by z tego wyjść, by znów stanąć na nogi. A ty tak po prostu mogłeś to spieprzyć. Tu już nawet nie chodzi o mnie. Chciałeś się zabawić kosztem osoby, która ma problem. Problem, który ty chciałeś wykorzystać.
 Nigdy nie spojrzałem na to w ten sposób…
 Może czas najwyższy się obudzić i zacząć dostrzegać innych. Może czas najwyższy zacząć myśleć o konsekwencjach. Przynajmniej teraz wiem, co tak naprawdę tobą kierowało, kiedy chciałeś mnie poznać.
 Holly, proszę…
 Bo tak było, prawda? Chciałeś wygrać zakład, dlatego się uczepiłeś. I niestety pech chciał, że musiałeś się zakochać. Chyba że to też kolejny zakład w twoim wykonaniu.
 To nie jest żaden zakład. Kocham cię…
 To dlaczego to zrobiłeś? Czemu nie odmówiłeś albo nie zagrałeś w otwarte karty? Tak trudno było się przyznać?
 Nie odmówiłem, bo wiedziałem, że mi się uda. Wiem, że to jest tak gówniany argument, ale… Nie jestem z tego dumny i cholernie żałuję, że dałem się w to wciągnąć. Nie mam pojęcia, co mną wtedy kierowało. Nie wiem, dlaczego się zgodziłem. Wiem jedno  byłem pewny, że to wygram, bo nie było to nic trudnego do zrobienia. Seksoholicy są łatwi. Nie musiałem, aż tak długo się gimnastykować, by…
– By co? Bym poszła z tobą do łóżka?
 Ja… Nie…
 Jesteśmy łatwi, tak?
 Ja… Nie to konkretnie miałem…
 Przestań się pogrążać jeszcze bardziej  warknęła, a z jej oczu wypłynęły łzy.  Przynajmniej teraz wiem, jak nas postrzegasz. Może jeszcze stwierdzisz, że sami pchamy się do seksu, więc można to wykorzystywać? Idealna forma zabawy.
 Holly…
– Szkoda, że nie patrzysz na to oczami tej drugiej strony.
 Pozwól mi to wyjaśnić na spokojnie…
 Nie chcę już tego dłużej słuchać. Dzięki tobie… Poczułam się, jak osoba gorszej kategorii. Jak śmieć. Ale w końcu jestem łatwa, prawda? Czego możesz się spodziewać po kimś takim, jak ja?
 Skarbie, to nie jest tak…
 Idź do diabła, Luke  warknęła, a potem odwróciła się.
 Jeszcze nie skończyłem!
                     Nie chciałem, by odchodziła. Chciałem ją za wszelką cenę zatrzymać. Nie przemyślałem tego do końca. Po raz kolejny zrobiłem coś, z czego nie byłem zadowolony. Chwyciłem ją za nadgarstek, starając się uniemożliwić jej odejście. Dziewczyna spojrzała na mnie ze złością. Zaczęła się szarpać, próbując się wyrwać. Wtedy odruchowo i bezmyślnie zacisnąłem mocniej palce. Dopiero kiedy syknęła z bólu, zrozumiałem, co takiego wyprawiam. Robiłem jej krzywdę. W tym momencie zrobiłem jej fizyczną krzywdę.
                    W jej oczach pojawił się strach. A może nawet i przerażenie. Patrzyła na mnie w ten sposób pierwszy raz. Jej policzki lśniły od łez. Miałem wrażenie, że widzę tę scenę, odgrywaną w zwolnionym tempie. Zacisnęła drżące wargi. Jeszcze przez chwilę trzymałem ją za rękę, a potem szybko puściłem. Holly odskoczyła ode mnie, przyciskając dłoń do klatki piersiowej. Dostrzegłem na niej czerwone ślady, po swoich palcach. Doskonale wiedziałem, co sobie przypomniała. Znając jej historię, wiedziałem, do czego i do kogo mnie porównała.
 Tak bardzo cię przepraszam. – Zrobiłem krok w jej stronę, chcąc to wszystko naprawić. Ona jednak odsunęła się ode mnie jeszcze bardziej.  Holly, błagam cię, porozmawiaj ze mną na spokojnie. Pozwól mi się wytłumaczyć. Nic chciałem tego. Tak cholernie tego nie chciałem… Przepraszam. Ja…
 Odpieprz się  powiedziała cicho, a potem odwróciła się i ruszyła pędem w stronę postoju taksówek.
                    Wiedziałem, że znów ucieka. I była to moja wina. Spieprzyłem sprawę po całości. Zrobiłem tak wiele błędów, z których nie byłem dumny. Wiedziałem, że teraz będę musiał ponieść konsekwencję tych wszystkich durnych decyzji, w jakie się wciągnąłem. Dlaczego byłem takim idiotą? Dlaczego musiałem wszystko zniszczyć?
                   Doskoczyłem do samochodu, jak tylko dziewczyna zatrzasnęła drzwi. Odwróciła głowę, nie chcąc na mnie patrzeć. Wiedziałem, że powiedziała coś do kierowcy. Chciałem złapać za klamkę, ale dostrzegłem zamknięty zamek. Taksówkarz musiał je od środka zablokować.
 Holly, błagam cię!
                   Zdołałem powiedzieć tylko tyle, bo kierowca odpalił silnik i ruszył. Po chwili szybko wyjechał na główną ulicę, zostawiając mnie w tyle. Zacisnąłem zęby, czując, jak cały się trzęsę. Miałem wrażenie, że wewnętrznie rozpadam się na małe kawałki. I to na swoje własne życzenie. Czułem się przegrany, a ból towarzyszący w środku, wcale mi nie pomagał. Odczuwałem też pustkę. Powolną, rozprzestrzeniającą się po ciele pustkę, jakby mój mózg już uświadamiał mi to, że zaczynam tracić coś, na czym tak cholernie mi zależy. Że zaczynam tracić kogoś, kogo cholernie kocham.
                 Przetarłem dłonią twarz, a potem wziąłem głębszy wsech. Starałem się powstrzymać cisnące się do oczu łzy, choć i tak kilku z nich nie udało mi się zatrzymać. Otarłem je palcami, a potem powoli ruszyłem w stronę pubu.
                 Gdy wszedłem do środka, usłyszałem podniesiony głos Maddie. Dziewczyna nie szczędziła ostrych słów. Wiedziałem, że całą złość kieruje na swojego chłopaka. Michael chciał się bronić, ale na próżno. Kiedy tylko pojawiłem się w zasięgu ich wzroku, między nimi zapadła cisza. Nie patrząc na nich, poszedłem prosto na zaplecze. Zabrałem wszystkie swoje rzeczy, a następnie znów pojawiłem się na głównej sali.
– Luke, przepraszam  zaczął Clifford, podchodząc do mnie.  Nie chciałem tego palnąć. Nie wiem, co mi odbiło. Przepraszam.
 W porządku  rzuciłem, chcą jak najszybciej wyjść z lokalu.  Idę do domu. Widzimy się jutro.
 Luke!  zawołał za mną Michael, kiedy ponownie ruszyłem w stronę drzwi.  Luke, zaczekaj! Co z Holly? Luke!
                   Kiedy wypowiedział jej imię, zacisnąłem mocniej zęby. Znów zapiekły mnie oczy. Miałem ochotę przez to wszystko rozpłakać się jak małe dziecko. Nie próbowałem nawet sobie wmawiać tego, że jest inaczej. Nawaliłem.
                   Wyszedłem z 5 Seconds of Summer, pospiesznie idąc do samochodu. Gdy tylko znalazłem się w środku, uruchomiłem silnik. Przetarłem raz jeszcze palcami kąciki załzawionych oczu. Wtedy też postanowiłem zrobić wszystko, by odzyskać Holly. Chciałem to naprawić. Jeszcze nie wiedziałem jak, ale nie chciałem odpuścić. Musiałem zacząć działać. I to jak najszybciej.


***
W końcu doszliśmy do pirackiej imprezy, choć jej zakończenie nie poszło po myśli naszego Hemmo. Dopiero teraz zauważyłam, że zbliżamy się w tej historii do końca. O ile dobrze zapamiętałam, to do końca mamy jeszcze gdzieś około czterech rozdziałów + epilog.
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu i nie zasnęłyście w trakcie :)

Standardowo zapraszam Was na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF