sobota, 1 października 2016

02 Jestem uzależniony, dlatego tam jestem

             Nie ukrywałem tego sam przed sobą, że Holly, w jakiś sposób mnie intrygowała. To, że przypominała mi Ashley, tylko jeszcze bardziej wzmagało moją ciekawość odnośnie jej osoby. Jednak już po pierwszym spotkaniu na mitingu wiedziałem, że ta dziewczyna jest całkiem inna, niż moja była. Mimo wszystko na drugi dzień obraz pogodnej i rozpromienionej brunetki, zniknął z mojej głowy, a ja znów skupiłem myśli na pracy i studiach. Nie wiedziałem jednak, że los będzie mi usilnie starał się pomóc w bliższym poznaniu tajemniczej dziewczyny ze spotkań Anonimowych Seksoholików.
              Była siódma rano, kiedy wyszedłem z domu. Zajęcia miałem na ósmą, a przed nimi chciałem zahaczyć o kawiarnię. Kawa w moim mieszkaniu zniknęła, a ja byłem pewny, że ostatnią resztkę wypił Michael. Chłopak na szczęście wczoraj wieczorem pogodził się ze swoją panną i wrócił do ich wspólnego gniazdka, które mieściło się dwie ulice dalej. Clifford oczywiście zupełnie zapomniał mnie poinformować, że brakuje tak ważnej dla mnie rzeczy, a mianowicie kofeiny. Dlatego byłem rano skazany na kawiarnię. A bez kawy nie potrafiłem normalnie funkcjonować. I do tego ponoć zrzędziłem, ale tak akurat twierdzili, tylko moi kumple.
              Wszedłem do przytulnej kremowo-brązowej kawiarni. Przy ladzie kłębiła się garstka klientów, a reszta okupowała stoliki. Stanąłem na końcu kolejki. Mój mózg tkwił jeszcze w krainie snów, więc dopiero po chwili spostrzegłem znaną dziewczynę tuż przed sobą. Holly, co prawda, stała odwrócona tyłem, ale gdy sięgała po telefon, który znajdował się w jej torbie, zobaczyłem profil jej twarzy. Wtedy ją rozpoznałem. Uśmiechnąłem się pod nosem, kiedy zaczęła pospiesznie odpisywać, na jakiegoś sms-a, marszcząc z niezadowoleniem czoło. W końcu wsunęła komórkę z powrotem do torby, a jej ciemne oczy zatrzymały się na mojej osobie.
 Cześć.
 No, cześć  powiedziała powoli. 
              Jej wczorajszy entuzjazm i pogoda ducha, gdzieś zniknęła. Zmierzyła mnie od góry do dołu, zatrzymując dłużej wzrok na czarnej koszulce z AC/DC, a potem na kolczyku, który miałem w dolnej wardze.
– Poznaliśmy się wczoraj i…
 Wiem, nie mam amnezji  odpowiedziała, delikatnie się uśmiechając.
               Chciałem odezwać się ponownie, ale dziewczyna odwróciła się w stronę kobiety za ladą. Zamówiła zwykłą kawę z mlekiem. Odsunęła się, by zrobić mi miejsce. Wziąłem to samo, cały czas dokładnie ją obserwując.
 Co?  zapytała, kiedy nie zdążyłem odwrócić od niej wzroku. Przyłapała mnie.
 Lecisz do pracy?  odparłem, a to pytanie, jako pierwsze zakotłowało się w mojej głowie.
 Tak, na chwilę. Później mam zajęcia i wtedy dopiero zaczynam normalnie pracę.
 Gdzie pracujesz?
 Do zobaczenia  rzuciła, a ja przekląłem w myślach szybką obsługę kawiarni. 
              Holly złapała za tekturowy kubek z kawą, a następnie wyszła z lokalu. Ta dziewczyna zdecydowanie za szybko się pojawiała i znikała.
 Pańska kawa!  Usłyszałem miły głos. Zerknąłem na kobietę w średnim wieku. Uśmiechnąłem się lekko, przejmując od niej biały kubek z pokrywką
 Dziękuję.
 Miłego dnia!

              Drugi raz na Holly wpadłem w środę. Ale temu akurat się nie dziwiłem. Obydwoje uczęszczaliśmy na ten sam miting, więc nasze spotkanie było do przewidzenia. Dziewczyna siedziała naprzeciwko mnie, bawiąc się skrawkiem swojej białej koszulki z wielkim logiem The Rolling Stones. Co jakiś czas spoglądała na mnie, nawet nie kryjąc ciekawości. Dzisiaj miała zdecydowanie lepszy humor, niż wcześniej. Kilka razy dogryzła Philowi, naszemu terapeucie, który naprawdę miał do niej mnóstwo cierpliwości. Z drugiej strony, Holly rozbawiała grupę, przez co spotkania nie były sztywne i nudne, i chyba Phil też był tego samego zdania.
             Na środowym spotkaniu ponownie byłem, tylko słuchaczem. Dzięki temu, nie musiałem się zbytnio spinać, że Phil zaraz zmusi mnie do wymyślania kolejnej bajeczki na temat mojego rzekomego uzależnienia od seksu. Mogłem odetchnąć i przestać mordować Michaela w myślach, za to, że wymyślił tak durną karę za przegranie zakładu. Nie chciałem jednak przegrać drugiego, więc tym bardziej zależało mi na zbliżeniu się do Holly. Wiedziałem, że w tym momencie podchodzę do tego, jak prawdziwy dupek. Mimo to nie oszukiwałem sam siebie. Gdzieś w środku naprawdę chciałem ją poznać. Wierzyłem w to, że drugi zakład nie wyjdzie na jaw, a my może naprawdę się zakumplujemy. Co było dość ciekawą opcją, bo Holly była zupełnie z innej bajki, niż ja i moja paczka. Może dlatego tak mnie do niej ciągnęło? Pobudzała mnie czysta ciekawość i chęć poznania. Niestety, dziewczyna znów wyleciała ze spotkania, jak piorun. I tyle ją widziałem.

              W czwartek znów na nią wpadłem, choć wystawa fotografii u ciotki Ashtona, była ostatnim miejscem, w którym sądziłem, że ją zobaczę. Wybrałem się do galerii z Irwinem. Obaj mieliśmy nadzieję na zdobycie po niższej cenie, jakiś ciekawych zdjęć, które moglibyśmy zawiesić w naszym pubie, aby nieco rozweselić ściany. 5 Seconds of Summer było już wizualnie gotowe do oddania go w ręce klientów, ale my i tak w dalszym ciągu upiększaliśmy wystrój wnętrza.
               Poubierani w koszule i czarne dżinsy  żaden z nas nie dał się wcisnąć w garnitur, choć Michael i Calum mieli niezłą zabawę, gdy próbowali nas do nich przekonać  weszliśmy do ogromnego i przestronnego pomieszczenia. Galeria Fotografii Inez Irwin mieściła się w samym sercu Sydney. Ciotka chłopaka była starszą, ale wyluzowaną babką, której życie kręciło się wokół wystawnych bankietów i zdjęć, które gromadziła w tym właśnie budynku. Współpracowała z różnymi artystami, tymi bardziej i mniej znanymi. Miała smykałkę do tego interesu, więc nic dziwnego, że mogła pozwolić sobie na bardziej rozhulane życie, nie przejmując się brakiem pieniędzy na koncie.
 Cześć, ciociu.
                 Głos Ashtona sprawił, że oderwałem wzrok od porozwieszanych dookoła zdjęć. Przed nami pojawiła się wysoka, szczupła blondynka, obwieszona kolorowymi koralami i błyszczącymi bransoletkami, które grzechotały, kiedy ruszała dłońmi.
– Cześć, chłopcy. Dawno was nie wiedziałam.  Zgarnęła Asha w swoje ramiona, a następnie objęła także i mnie. Poczułem znajomy zapach, który przypominał mi kadzidła.  Co was do mnie sprowadza?
 Interesy.
 Chcecie coś kupić?
 Dokładnie.
 Do domu czy do waszego lokalu?
 Do lokalu.
 Pewnie coś związanego z muzyką?
 Ciocia, to ma jednak szósty zmysł  pociągnął z uśmiechem Ashton, a blondynka rozpromieniła się jeszcze bardziej.
 Na samym końcu znajdziecie coś odpowiedniego. Zaraz za aktami. Jak coś was zainteresuje, to od razu dajcie znać. Zobaczymy, czy uda nam się wynegocjować odpowiednią cenę.
– Dzięki.
 Ash?
 Tak?
 A co u Caluma?
 To samo, co zawsze. On się nie zmienia  odpowiedział Irwin ze śmiechem.
 Nadal jesteście razem?
 To też się nie zmieniło.
 Cudownie  klasnęła cicho w ręce.  Jesteście taką uroczą parą.  Ashton pokiwał głową, a następnie klepnął mnie w ramię. Odeszliśmy we wskazanym przez nią kierunku.
 Zaraz będę rzygał tęczą, jak jeszcze raz usłyszę od niej, że ja i Hood jesteśmy uroczy.
 Jesteście słodcy  wydusiłem z siebie piskliwym głosem.
 Wal się, Hemmings  mruknął, wciskając dłonie do kieszeni w spodniach.  Jesteśmy zwykłą parą i…
– Jesteście słodcy  pociągnąłem, mrugając do niego.
 Pieprz się  wysyczał, a następnie przyspieszył kroku. 
               Chciałem parsknąć śmiechem, ale w ostatniej chwili się powstrzymałem. Mogę się założyć, że pozostali klienci lub tylko zwiedzający galerię, nie byliby zachwyceni takim hałasem. W końcu w środku panowała przyjemna cisza. Nie licząc idyllicznej muzyczki, która leciała w tle.
                Ashton w czasie drogi zatrzymał się przy kilku aktach. Na fotografiach uwieczniono zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Większość z nich była czarno-biała. Cała nagość i pozy były subtelne i delikatne, w ogóle nie łączące się z wulgarnością i przesadą. Byłem pewny, że wszystkie zdjęcia należały do jednego autora. A przynajmniej tak mi podpowiadał mój mózg żółtodzioba. Nie znałem się na profesjonalnej fotografii. Jedyne, co potrafiłem, to zrobić fotki komórką. Byłem w tym tak beznadziejny, że nawet selfie mi nie wychodziło. No, ale mniejsza…
                Kiedy Irwin w końcu minął dział z aktami, odwróciłem się. Wtedy też wyłapałem znaną mi sylwetkę, którą od razu rozpoznałem. Po drugiej stronie dużego pomieszczenia stała Holly. Przyglądała się zdjęciom różnych krajobrazów i miast. Od czasu do czasu przekrzywiała lekko głowę, jakby to, co widzi mocno ją interesowało.
 Idziesz?
 Daj mi chwilę  rzuciłem, a Ashton kiwnął głową.
               Wziąłem głębszy wdech, ruszając w stronę mojej znajomej z mitingu. Byłem ciekawy, co ona tu robi. Może to jej hobby? A może sama robi zdjęcia? Dziewczyna drgnęła na dźwięk moich kroków. Powoli odwróciła się i spojrzała wprost w moje błękitne oczy. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że jej tęczówki nie są zwykłym odcieniem brązu. Są nieco jaśniejsze, podchodzące pod kolor piwny. Dla innych pewnie to nie była żadna fascynująca różnica, ale dla mnie i owszem. Podobały mi się.
 Serio?  rzuciła, krzyżując dłonie na klatce piersiowej.
 Cześć, Holly.
– Cześć… Lucas.
 Luke  poprawiłem ją.
 No, tak… Luke.
– Znalazłaś coś ciekawego?
 Czy ty mnie śledzisz?
 Co?  odparłem ze śmiechem.  Nie, wpadłem przypadkiem.
 Tak samo, jak przypadkiem znalazłeś się w kawiarni?
 To też był przypadek  powiedziałem, kiwając szybko głową, aby jeszcze bardziej potwierdzić moje słowa.
 Dwa przypadki, to nie przypadki. I pewnie też przypadkiem znalazłeś się na spotkaniach  skwitowała, zagryzając dolną wargę.
 Jestem uzależniony, dlatego tam jestem.
 Śledzisz mnie?
 No, nie żartuj  mruknąłem z niedowierzaniem.  Wyglądam ci na psychopatę?
 Psychopaci mają właśnie to do siebie, że wcale nie wyglądają, jak psychopaci. Wtapiają się w tłum, a ty nawet nie wiesz, że mają coś nie tak pod kopułą.
 Trafna uwaga, ale nie mam problemów z głową.
 Cieszy mnie to, bo zaczynasz mnie przerażać.
 To tylko przypadki  pociągnąłem ze śmiechem. Holly uśmiechnęła się lekko.  Nie zamierzam cię zaciągnąć do samochodu i zamordować tępą siekierą.
 To by właśnie powiedział psychopata morderca  odparła, wskazując mnie palcem. 
                Przez chwilę mierzyliśmy się wzrokiem, a potem w tym samym momencie zaczęliśmy się śmiać. Oczywiście, cicho śmiać. Żadne z nas nie chciało mieć problemów u ciotki Irwina, za zakłócanie spokoju panującej w galerii.
 Więc, powiesz mi, co cię skłoniło do odwiedzenia tego miejsca?
 Szukam inspiracji.
 Do czego?
 Do pisania.
 Jesteś pisarką?
 A ty prześladowcą?
 Holly  jęknąłem pod nosem, na co zareagowała śmiechem.
 To było przesłodkie, Lucas.
 Mam na imię Luke.
 Myślę, że Lucas bardziej do ciebie pasuje.
 Zostaję przy Luke'u  odparłem, a dziewczyna zachichotała cicho pod nosem.
 A ty co tu robisz?  zapytała, bacznie mnie obserwując.
 Przyszedłem z kolegą. Chcemy kupić kilka zdjęć. Więc, jak widzisz nie jestem psychopatycznym mordercą i prześladowcą.
– To wyjdzie w praniu.  Spojrzała na zegarek.  Muszę iść.
 Poczekaj.  Podniosła na mnie wzrok, a ja zawahałem się. Co niby miałem jej teraz powiedzieć? W głowie pojawiła mi się totalna pustka. Świetnie, Luke. Zachowujesz się, jak kretyn.  Będziesz jutro na spotkaniu?
 Będę.
 Dostanę twój numer telefonu?
 Nie  odpowiedziała z uśmiechem. 
             Wstrzymałem powietrze, kiedy puściła mi oczko. Następnie minęła mnie i ruszyła szybko w stronę wyjścia. W tym momencie kompletnie wie wiedziałem, co się stało. Holly dalej była dla mnie zagadką, a ja nie ruszyłem się z miejsca, by choć trochę czegoś się o niej dowiedzieć. Musiałem chyba zmienić strategię, aby w końcu do niej dotrzeć.
             Odwróciłem się od krajobrazów, będąc zawiedziony moim niepowodzeniem. Z kwaśną miną podszedłem do Ashtona, który krążył wokół wystawy kolorowych zdjęć, na których widniały instrumenty muzyczne i martwa natura. Niezłe połączenie. Chłopak zerknął na mnie.
 To była ta Holly?  wypalił, a ja kiwnąłem głową.  Ładna. I ma coś w sobie. Powinieneś się przy niej zakręcić.
 Wierz mi, że próbowałem  rzuciłem i tym razem to ja wcisnąłem dłonie do kieszeni.  Ona chyba mnie nie lubi.
 Wy się wcale nie znacie, więc nie zakładaj z góry, że cię nie lubi. Ale…
 Ale, co?
 Kręci cię.
 Interesuje.
 Kręci cię.
 Interesuje.
 Pociąga cię?
 Jeb się, Irwin  syknąłem, odsuwając się od niego. Ashton zaśmiał się cicho, zakrywając usta dłonią. Spojrzałem na przyjaciela z niedowierzaniem. Co za kretyn. Z kim ja się trzymam?
 Ale fakt, w jakiś sposób  pod względem fizycznym oczywiście   jest podobna do Ashley. Mam nadzieję, że jednak nie jest taką suką, jak ona.
 Ash!  mruknąłem, mrużąc na niego oczy. Chłopak wzruszył ramionami, a następnie wskazał na zdjęcia przed nami.
 Podobają mi się te trzy.
               Spojrzałem na pierwsze zdjęcie prezentujące biały bas, znajdujący się na podświetlanym stojaku. Tuż obok niego stały dwa kieliszki i otwarta butelka szampana. Drugie zdjęcie przedstawiało gitarę elektryczną zanurzoną w ciemnej wodzie. Kilka maleńkich bąbelków unosiło się wokół niej. Trzecia fotografia, zaś ukazywała osamotnioną perkusję, stojącą na rozświetlonej scenie.
 Też mi się podobają. Będą pasować na prawą stronę lokalu. Plakaty przeniesiemy na lewą. Zrobi się ciekawy kontrast.
 Masz łeb  skwitował Ashton.  To, co? Bierzemy?
 Tak.
 Zaraz znajdę ciotkę. Mam nadzieję, że spuści nam mocno z ceny  rzucił z uśmiechem Irwin, rozglądając się dookoła. Odwróciłem się, znów skupiając wzrok na fotografiach. Moje myśli jednak ponownie powędrowały w stronę tajemniczej dziewczyny.


***
Luke i jego kolejne próby poznania Holly skończyły się... niczym XD Jak myślicie, może Hemmo za bardzo chce? A może to ona rozpoczęła z nim, jakąś dziwną grę, której nasz biedny blondas zupełnie nie rozumie? XD
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał!

Zapraszam Was standardowo na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Cieszę się, że ta historia Was zaciekawiła. Mam nadzieję, że utrzymam Was przy niej do końca :)

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF

5 komentarzy:

  1. Nie wiem czemu, ale przez cały rozdział gdy go czytałam to cisneła mi się tylko jedna myśl :Będzie afera jak to wszystko wyjdzie... Tak tylko... No i Holly coraz bardziej ciekawi xD. Pozdrawiam 2x ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Holly Cię zainteresowała :D Zobaczymy, jak to się potoczy XD
      Dziękuję bardzo za komentarz!
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Mega rozdział:) Holly jest bardzo tajemnicza nie mogę się doczekać aż przyblizysz nam nieco jej postać <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne!
    Holly jest naprawdę intrygująca. Oby tylko Lukę nie zrażał się podczas prób dotarcia do niej. 😊
    Życzę dużo weny.
    Od. Wiem że to nie jest odpowiednia zakładka do tego typu sensacji, ale byłoby mi miło gdybys znalazła czas na odwiedzenie mojego opowiadania^^
    my-diety-dancer.blogspot.co.uk

    Pozdrawiam.z pochmurnej Anglii.

    OdpowiedzUsuń