czwartek, 3 listopada 2016

04 Nie miałbym nic przeciwko

                Po wczorajszym otwarciu mieliśmy jeszcze więcej motywacji i chęci do pracy. Pierwszy dzień funkcjonowania lokalu naprawdę nie wyszedł źle. Choć tłumów nie było, to mieliśmy dość sporą grupę klientów, zaciekawionych nowym miejscem. Oprócz tego w internecie pojawiły się przychylne dla nas opinie, które jeszcze bardziej wzbudzały w nas entuzjazm. Ludziom się podobało. Twierdzili, że 5 Seconds of Summer ma klimat, przystępne ceny i miłą obsługę. Nic dziwnego, że chcieliśmy brnąć w tym kierunku, by takich ocen było jeszcze więcej.
 Przestań piać z uciechy  mruknął Calum, przekręcając oczami.
                 Michael wyszczerzył się szeroko, układając czyste szklanki pod ladą. Przetarł kolejną z nich, odkładając ją do pozostałych. Teatralnie zarzucił sobie ścierkę przez bark, a następnie oparł się o blat, wychylając się w stronę przyjaciela.
 Nazwała mnie najprzystojniejszym  powiedział, a potem pstrykną go w nos. Hood skrzywił się, patrząc na niego, jak na wielkiego, kolorowego robala.  Cytuję: barman z czerwonymi włosami jest największym ciachem. Najprzystojniejszy z obsługi. Brałabym. To komplement.
 Przypomnieć ci o czymś?  odparłem, odrywając się od zapisanej kartki.
               Razem z Ashtonem studiowaliśmy zyski z pierwszego dnia. Wiedzieliśmy, że zanim bar zacznie zwracać nam włożone w niego pieniądze minie trochę czasu. Pod tym względem byliśmy jednak cierpliwi.
 Co takiego, blond księżniczko?  pociągnął Clifford, a potem parsknął śmiechem na widok mojej niezadowolonej i urażonej miny. Nie cierpiałem kiedy tak do mnie mówił.
 Masz dziewczynę.
 I to sprawia, że nie mogę się cieszyć z tego, że jestem atrakcyjny dla płci przeciwnej?
 Nie jesteś. To jeden wpis. I pewnie jedyny  odezwał się Irwin, nadal wpatrując się w wypisane ciągiem słupki.
 Spierdalaj.
 Ale ty gonisz  rzucił, uśmiechając się pod nosem.
 W takich momentach naprawdę się zastanawiam, co mnie podkusiło, by się z wami zakumplować.
 No, wiesz… Jesteśmy fajni i… seksi – dodałem takim tonem, jakby to było oczywiste.
 Jesteś taki fajny i seksi, że wczoraj zaliczyłeś podwójny niewypał z Holly  powiedział triumfalnie, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Zazgrzytałem zębami.
– Musiałeś?  prychnął pod nosem Calum.  Chyba mu starczy porażki na ten weekend i…
 Jezu, zejdźcie ze mnie.
 Wyluzuj, Hemmo. Zagraj na jej zasadach, tak jak ci mówiłem  pociągnął Hood, wyciągając telefon.  Pozmieniałem trochę kawałki na dzisiejszy wieczór  dodał, machając komórką.  Myślę, że się ludziom spodoba.
 Muzyka to twoja działka. Ja się nie wcinam  rzucił Michael, wzruszając ramionami.
 Wracając do ciebie, Hemmo  powiedział Cal, odwracając się. Położył komórkę, a następnie oparł się o blat ramieniem.  Musisz przystopować. Udaj, że wcale ci tak nie zależy. Niech myśli, że odpuściłeś, ale przy tym dokładnie ją obserwuj. Wtedy zobaczysz, czy ona postanowi się jednak zakręcić wokół ciebie. Może zmieni taktykę i role się odwrócą. Jednak, jak zauważysz, że odpuszcza, wtedy będziemy musieli wykombinować coś innego.
 Myślisz, że to coś da?
– Spróbuj  wtrącił Ash.  Ciągnie cię do niej i nawet nie próbuj temu zaprzeczać. To widać nawet w sposobie, w jaki o niej mówisz.
 Padło mi na głowę, tak? Ja jej prawie nie znam i…
 To nie chodzi o to, czy padło ci na głowę  powiedział Hood, przekręcając oczami.  Chodzi o to, że Holly musi mieć w sobie coś takiego, co cię do niej przyciąga. To magiczne coś, o którym wszyscy mówią, a nikt nie umie tego dokładnie nazwać. Każdy to coś ma inne. Każdy zwraca uwagę na coś innego, dlatego często mówimy, że ktoś przyciąga nas do siebie, jak magnes. Warto to wykorzystać. Może okaże się być naprawdę zabawną i miłą dziewczyną, przy której będziesz się dobrze czuć.
 Czuję się dobrze  odparłem, powoli kiwając głową.
 Teraz. Zobaczymy, jak będzie potem  dodał Cal, a następnie obrócił leżącą przed nim komórkę wokół jej własnej osi. Rozejrzał się dookoła, jakby oceniał stan pubu.  W sumie prawie wszystko jest już posprzątane. Trzeba tylko przygotować do końca bar i możemy otwierać.
 Otwieramy o siedemnastej. Ty wchodzisz o ósmej.
 Wiem – rzucił Calum, opierając brodę na ręku.  DJ Hoodini.
 Błagam, zmień tą głupią ksywkę  mruknął Clifford, krzywiąc się.
                   Chłopak uśmiechnął się szeroko, a następnie wyciągnął rękę, pokazując mu środkowy palec. Nie było to nic nowego w naszym wykonaniu. Przyjaźniliśmy się od małego. Byliśmy, jak bracia. Tacy bracia, którzy uwielbiają sobie dokuczać i żartować z siebie nawzajem, ale gdyby przyszło co do czego, jesteśmy w stanie oddać za siebie życie. Każdy z nas doceniał tą więź i relację, jaką mieliśmy.

~***~
                  Usłyszałam szczęk zamka. Zamrugałam, czekając na to, aż osoba wchodząca do mieszkania w końcu zmaterializuje mi się przed oczami. Po chwili zobaczyłam  do góry nogami  uśmiechniętą przyjaciółkę. Jej brązowe, długie włosy spięte były w ciasny warkocz. Ciemne oczy dokładnie zlustrowały moją sylwetkę. Uśmiechnęła się.
– Tęskniłaś?
 Nie  powiedziałam, również się uśmiechając.
– Wredna menda  skwitowała, stawiając walizkę w rogu pokoju, który przerobiłyśmy na wspólny salon.
                 Ja i Trish Miller mieszkałyśmy ze sobą od dwóch lat. Nasza przyjaźń jednak trwała od przysłowiowej piaskownicy i nie wyobrażałam sobie, bym mogła mieć inną przyjaciółkę u boku. Ona była dla mnie, niczym siostra. Była pierwszą osobą, której mogłam powierzyć swoje sekrety, wygadać się, wiedząc, że mnie nie wyśmieje, a doradzi i pomoże. To działo też w drugą stronę. Wielokrotnie utwierdzałyśmy się w tym na płaszczyźnie rzeczywistej, co tylko jeszcze bardziej zacieśniało nasze więzi.
 Mogę wiedzieć, co ty do cholery robisz?
 Pracuję  odpowiedziałam, kiedy Trish ponownie zmierzyła mnie wzrokiem.
                Uśmiechnęłam się po raz kolejny, kiedy dziewczyna spojrzała na pozycję, jaką przybrałam. Moje stopy dyndały w górze, opierając się piętami o brzoskwiniową ścianę. Łydki i uda przylegały do jasnej kanapy. Moja głowa zaś zwisała z niej, niczym u leniwca, który jest w trakcie długiego odpoczynku.
 Ludzie nie pracują w takich pozach, Hol  powiedziała, unosząc brwi. Zmarszczyła nos, na co zaśmiałam się cicho
 Ja tak pracuję. To pomaga mi się skupić i zrelaksować.
 Jak jest na terapii?
 Nie zaczynajmy tego tematu.
 Dlaczego? Chcę wiedzieć, czy oni ci tam pomagają.
 Nie było cię raptem sześć dni  jęknęłam, przekręcając oczami.  Pod tym względem nie ma dużo zmian…
 Holly?
 Jest dobrze. Naprawdę się staram, by być czystą.
 Nie jesteś pieprzonym ćpunem, by być czystą.
 Jest lepiej, w porządku?
 Co powiesz na wieczorne wyjście?
 Pracuję.
 Za obijanie się też ci płacą?
 Pracuję, wstrętna małpo.
 Rzucam hasło impreza.
 Przekonałaś mnie!

~***~
                   Nalałem kolejne z rzędu piwo, stawiając je przed wysokim brunetem. Chłopak zapłacił, a następnie ruszył do stolika, który zajmował z resztą swoich znajomych. Omiotłem szybko wzrokiem pub. Większość miejsc była pozajmowana, co tym bardziej nas cieszyło. Po twarzach ludzi wnioskowałem, że bawią się całkiem nieźle. A chcieliśmy, by tutaj czuli się naprawdę dobrze.
                 Odwróciłem się, by spojrzeć na Caluma, który teraz zmieniał się w naszego DJ-a. Wszedł na niewielki podest, rozkładając komputer. Na razie w lokalu cicho grała muzyka, puszczana z drugiego laptopa, którego trzymaliśmy na zapleczu. Dzięki temu klienci mogli sobie na spokojnie rozmawiać. O ósmej miało się to zmienić. Miało się zrobić głośniej. Zobaczyłem, jak chłopak zakłada na uszy słuchawki, a następnie podpina wszystko do konsolety.
                 Zerknąłem w bok na Michaela, który obsługiwał dwójkę dziewczyn. Za uśmiechem na ustach przygotowywał drinki, jednocześnie wdając się z nimi w krótką pogawędkę. Ash zaś krążył po pomieszczeniu, zbierając puste naczynia i przecierając stoliki. Wiedziałem, że niedługo te role się odwrócą i to ja wyjdę zza lady, a on znajdzie się na moim miejscu.
                Złapałem za kawałek ręcznika papierowego. Zwinąłem go, by przetrzeć mokry blat. Irwin pojawił się w zasięgu mojego wzroku. Z zadowoleniem rzucił mi pod nos kawałek chusteczki. Dopiero wtedy zauważyłem na niej ciąg cyfr. Spojrzałem na niego, unosząc jedną brew. Michael również się tym zainteresował.
– Co to?
 Dostałem od klientki  powiedział ze śmiechem Ashton.  Ale nie skorzystam.  Zerknął na Clifforda.  Nadal myślisz, że masz status najprzystojniejszego z obsługi?
 To, że dała ci swój numer, o niczym nie świadczy.
 Świadczy i ty bardzo dobrze o tym wiesz.
 Jesteś gejem  jęknął Michael, kręcąc nosem.  To się nie liczy i…
 Liczy  dodał z triumfującym uśmiechem.
                Spojrzałem to na jednego, to na drugiego. Miałem po dziurki w nosie tych ich rywalizacji i przekomarzania się. Wyrzuciłem mokry ręcznik papierowy do kosza, a następnie wyszedłem zza lady, dając Irwinowi znak, że ma zająć moje miejsce. Przejąłem od niego pustą tackę. W tym momencie buchnęła głośniejsza muzyka. To oznaczało jedno. Calum zaczął zabawę.

                  Pozbierałem kolejne puste szklanki i kufle, wciskając je na okrągłą czarną tackę z logo naszego lokalu. W ciągu półtorej godziny pojawiło się tu jeszcze więcej ludzi. Teraz na próżno było szukać wolnego miejsca przy jakimkolwiek stoliku. Widziałem też niewielką grupkę tańczących dziewczyn na parkiecie. Dzisiaj tańce ruszyły znacznie szybciej, niż wczoraj.
                Odwróciłem się w stronę baru i wtedy ją zobaczyłem. Nie sądziłem, że spotkam tu Holly. Nie spodziewałem się tego, że dziewczyna odwiedzi akurat to miejsce. Przez moment stałem nieruchomo, zastanawiając się, co powinienem zrobić. Nie zwracać uwagi czy może jednak ściągnąć na siebie jej wzrok? Zgodnie z sugestią Hooda powinienem udać, że jej pojawienie się mnie nie rusza. Problem był jednak taki, że gdzieś w środku cholernie chciałem z nią, choć przez chwilę porozmawiać. W końcu postawiłem na wykreowane przypadkowe spotkanie, a potem powrót do pracy. To powinno się sprawdzić. O ile tego nie zawalę po całości. Musi wyjść w miarę naturalnie.
               Powoli ruszyłem w jej kierunku, omijając innych klientów. Im byłem bliżej, tym dokładniej mogłem zlustrować jej sylwetkę. Siedziała na wysokim krześle przy barze, rozmawiając z Michaelem i jakąś dziewczyną, którą miała po prawej stronie. Wnioskowałem, że przyszła z koleżanką. Na razie nie widziałem, by cokolwiek piła. Uniosłem lekko brwi, dostrzegając fragment tatuażu, który miała na plecach. Resztę przysłaniała czarna, obcisła bluzka na grubszych ramiączkach. Do tego ubrała ciemne, dżinsowe rurki i czarne botki na obcasie. Odgarnęła z ramion brązowe włosy, zasłaniając tatuaż. Zagryzłem wargę, zmniejszając dystans między nami.
                 Minąłem je, przechodząc w bok, by dotrzeć do zaplecza. Zostawiłem tam brudne szklanki, a następnie szybko zmieniłem tackę na pustą. Później zajmę się sprzątaniem. Teraz ważne było dla mnie to, by Holly nigdzie mi nie zniknęła. Niemalże w trybie natychmiastowym wróciłem na główną salę. Dziewczyna nadal znajdowała się przy barze.
                 Jak gdyby nigdy nic, podszedłem do lady. Kiwnąłem do Michaela, który odpowiedział tym samym. Dzięki temu zwróciłem na siebie uwagę Holly i jej koleżanki. Dziewczyna powoli odwróciła się w moją stronę. Udałem zaskoczonego, że to właśnie ona pojawiła mi się przed oczami.
 Cześć.
 Cześć  powiedziała, bacznie mnie obserwując.  To robi się niepokojące.
 Nie wiem, o czym mówisz.
 Teraz zacznę naprawdę myśleć, że mnie śledzisz.
 Ja tu pracuję  odparłem, wzruszając ramionami.
               Holly zmarszczyła lekko nos, co było urocze w jej wykonaniu. Dla potwierdzenia swoich słów, wskazałem na służbową koszulkę, w którą byłem ubrany. Zmieszała się. Po chwili jednak na jej twarzy zagościł delikatny uśmiech. 
 W tym momencie to ja mogę się niepokoić, że to ty za mną chodzisz  dodałem ze śmiechem.
 Nie przedstawisz mnie swojemu znajomemu?  odezwała się dziewczyna, siedząca obok niej.  Kto to jest?  dodała ciszej, ale ja i tak to słyszałem.
 Trish, to Luke. Znamy się z terapii.
 Miło mi poznać  odparła, wychylając się bardziej, by móc mi pomachać.
 Mnie również. Podać wam coś?
 Co proponujesz?  zapytała Holly, opierając się o ladę.
                  Jej ciemne oczy skupiły się na moich błękitnych tęczówkach. Musiałem przyznać, że podobał mi się sposób, w jaki na mnie patrzyła. Albo to mój mózg tworzył sobie dodatkowe aluzje i podteksty, których zapewne nie było. To jednak było silniejsze ode mnie. Oderwałem wzrok od jej oczu, przez moment koncentrując się na jej wargach, pomalowanych ciemną czerwoną szminką.
 5 Seconds of Sex  wypaliłem pierwsze, co przyszło mi do głowy. Holly ponowie uniosła brwi. W tym momencie doszedłem do wniosku, że to faktycznie mogło głupio zabrzmieć.  Chodzi o wymyślony przez Michaela drink  dodałem, aby jakoś naprawić sytuację, gdy dziewczyna zaśmiała się cicho pod nosem. Wskazałem na tablicę.  Nie ja wymyślałem nazwę.
 5 Seconds of Sex.
 Moja przerobiona wersja Sex on the Beach  odezwał się Clifford, który od dłuższego czasu przysłuchiwał się naszej rozmowie.  To jak? Robimy?
– Robimy  powiedziała Holly.
 Miłej zabawy  rzuciłem, a ona uśmiechnęła się po raz kolejny, lekko kiwając mi przy tym głową.
                Zacisnąłem lekko usta, widząc, jak odwraca się w stronę Michaela. Włożyłem tackę pod pachę, odchodząc od baru. Miałem nie być nachalny i udawać, że całe zainteresowanie jej osobą mi przeszło. Dlatego zamiast zostać, wziąłem się ponownie za robotę. Musiałem też wrócić na zaplecze, by posprzątać pozostawione tam brudne szklanki.
               Zdążyłem zrobić kilka kroków w stronę bocznych drzwi, kiedy przede mną wyrosła niewielka grupa młodych ludzi. Na ich czele stała Meg. Uśmiechnąłem się szeroko, kiedy dziewczyna rozłożyła ramiona. Podszedłem do niej, obejmując blondynkę.
 Nie sądziłem, że naprawdę przyjdziesz  powiedziałem, odrywając się od niej.
 Zabrałam ze sobą kilku moich znajomych. Zresztą, jak mogłam ominąć wasz pub. Koniecznie chciałam zobaczyć, jak wam to wyszło i przyznam, że już mi się podoba. Dobra robota, kuzynku!
 Cześć, Luke!  Wysoki chłopak wyciągnął do góry dłoń, a ja przybiłem mu klasyczną piątkę. Poznałem go, jakiś czas temu, kiedy Meg zjawiła się z nim na obiedzie u naszej babci.
 Mogłaś powiedzieć wcześniej, że będziesz. Zaklepałbym ci, jakiś stolik.
 Wyluzuj, nie przyszliśmy tu siedzieć na tyłkach. Idziemy do baru. Michael jest na swoim stanowisku?
 Jest. Bawcie się dobrze.
 Zamierzamy  odparła z uśmiechem.

                Próbowałem mieć Holly na oku, ale dziewczynie i tak kilkakrotnie udało się zniknąć. W sumie się temu nie dziwiłem, bo w lokalu było sporo ludzi, więc łatwo było się rozpłynąć i pozostać niezauważonym.
                Wszedłem za bar, odkładając na bok mokrą ścierkę. Michael przygotował kolejne drinki dla klientów, stawiając je na ladzie. Następnie odwrócił się, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Nie rozumiałem dokładnie, o co mu chodzi, więc postanowiłem to zignorować. On jednak przywołał mnie gestem do siebie.
 Co jest?
 To była ta Holly?
 Ta Holly  odpowiedziałem, kiwając głową.
 Nie spuszczała z ciebie wzroku.
 Co?  Zrobiłem wielkie oczy, a przyjaciel zaśmiał się cicho.
 Widziałem to, jak na ciebie zerka.
 Gdzie jest teraz?
 Nie wiem. Wiem, że jej koleżanka jest na parkiecie i tańczy, z jakąś dziewczyną.
 Myślisz, że poszła?
 Nie wiem. Jeszcze niedawno tu była.  Mikey znów uśmiechnął się.  Widziałem, że uważnie cię obserwuje, kiedy rozmawiałeś z Meg. Może myśli, że skoro ona miała cię w tyłku, to znalazłeś kogoś nowego?
 Serio?  rzuciłem ze śmiechem.  Bez takich.
 Nie zapominaj też, że ona chodzi razem z tobą na terapię i to dla uzależnionych od seksu. Myślę, że pod tym względem zachowujesz się za grzecznie, jak na osobę z takim problemem.
 Za grzecznie?
 Nie wiem, jakimi kategoriami myślą osoby uzależnione, ale wydaje mi się, że może powinieneś, choć trochę ją sprowokować, by cię nie rozgryzła. Jesteś, niczym grzeczniutki szczeniaczek w stosunku do niej.  Wytrzeszczyłem na niego oczy, próbując ogarnąć jego tok myślenia. Michael spojrzał gdzieś w bok. Na jego twarz ponownie zagościł zadowolony z siebie uśmieszek.
 Witaj ponownie, Holly  rzucił, a następnie odsunął się.
                  Próbowałem zrobić to naturalnie, ale i tak wyszło zbyt raptownie, kiedy odwróciłem się w kierunku dziewczyny. Ciemne oczy znów skupiły się na mnie. Oparła się o ladę. Nie za bardzo wiedziałem, co powinienem był teraz zrobić. Przecież miałem udawać zdystansowanego. Z drugiej jednak strony, stałem za barem, więc mogłem wykorzystać pracę do kolejnego kontaktu. Podszedłem bliżej.
 Co podać?  odezwałem się standardową formułką.
 Możemy porozmawiać?
                 Uniosłem z zaskoczeniem brwi. Zerknąłem na Michaela, który już zajął się następnymi klientami, nalewając im piwo. Widziałem też krążącego w pobliżu Asha, więc uznałem, że mogę na chwilę wyjść, a oni przez ten moment dadzą sobie radę sami.
                Raz jeszcze zerknąłem na Holly. Spoglądała na mnie z oczekiwaniem, a także z lekkim zniecierpliwieniem. Zastanawiałem się, co takiego się stało, że to ona chce ze mną rozmawiać. Czyżby role się odwróciły? Kiwnąłem jej głową, a potem podszedłem do Clifforda, by uprzedzić go o tym, że na chwilę zniknę. Nie miał nic przeciwko. Wyszedłem zza lady, a następnie ruszyłem w stronę czekającej na mnie dziewczyny.
 Chodźmy na zewnątrz  odparłem, kierując się w stronę zaplecza.
               Holly poszła w moje ślady, idąc tuż za mną. Otworzyłem drzwi, przepuszczając ją pierwszą. Tutaj także było słuchać dudniącą muzykę, którą puszczał Hood. Podszedłem do kolejnych drzwi, które prowadziły na dwór. Mieliśmy dodatkowe boczne wyjście, które służyło nam do transportu dostaw i zakupów. Weszliśmy po schodach na górę, aby znaleźć się na stabilnym gruncie.
 O czym chciałaś porozmawiać?  zapytałem, starając się przybrać neutralny wyraz twarzy. W środku zaś naprawdę byłem mocno ciekawy tego, co od niej usłyszę.
 W co ty grasz?  wypaliła, a moje oczy powiększyły się.
 Ja? Raczej w co ty grasz?
 To nie ja za tobą łażę i…
 Rozmawialiśmy już o tym. Nie jestem psychicznym maniakiem, który za tobą chodzi. To były przypadki, że na siebie wpadliśmy. Teraz ty pojawiasz się tutaj i…
 Nie wiedziałam, że tu pracujesz.
 Bo nigdy nie chciałaś mnie poznać. Gdyby było odwrotnie, to wiedziałabyś, jakich miejsc unikać, by mnie nie widzieć.
 Czemu myślisz, że chcę cię unikać?  Dopiero po chwili zorientowałem się, że oboje nieco podnieśliśmy tony głosów, a także przybraliśmy obronne pozy, jakby nasze ciała szykowały się na wielką kłótnię, połączoną ze słowną walką i przepychanką.
 A nie? Odpuściłem, więc możesz być spokojna. Nie będę wchodził ci w drogę.
 Wszystko teraz mieszasz i…
 Holly, przestań. Dlaczego mnie prowokujesz?
 Może mam ku temu powody, Lucas.
 Jestem Luke!  warknąłem, robiąc krok w jej stronę. Dziewczyna wstrzymała oddech. Przez moment nie spuszczała ze mnie wzroku, a ja poczułem się, jak skończony idiota.  Przepraszam, nie chciałem na ciebie krzyknąć.
 Nic się nie stało.
 Ale… Dlaczego ty musisz być tak skomplikowana?  mruknąłem, przekręcając oczami.
 Tak już mam i…
 Nie przeszkadza mi to. To… To jest tylko dla mnie całkiem nowe, bo… Nie znam… W sumie nie znam nikogo podobnego do ciebie  wydukałem, mając nadzieję, że to co mówię ma jakikolwiek sens.
                 Na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Zaśmiała się cicho, oblizując dolną wargę. Mój wzrok przez chwilę skupił się w tym miejscu. Dopiero wtedy zauważyłem, że staliśmy dość blisko siebie. Holly spojrzała na mnie spod wachlarzu ciemnych rzęs. Zrobiła krok do przodu, jeszcze bardziej zmniejszając dystans między nami. Wtedy też postanowiłem zagrać w zupełnie inną grę. Skoro Michael stwierdził, że jestem za grzeczny, to moim celem stało się zmienienie nieco własnego wizerunku, bym bardziej pasował do uzależnionej osoby, którą miałem się stać. W tym momencie postawiłem wszystko na jedną kartę.
                Zanim Holly zdążyła się zorientować, ująłem jej twarz w dłonie, a potem złączyłem nasze usta. Z początku byłem pewny, że dziewczyna mnie odepchnie albo najnormalniej w świecie dostanę od niej soczyste przyłożenie w policzek. Jednak nic takiego się nie stało. Oddała pocałunek, oplatając mój kark i napierając na mnie jeszcze mocniej. Wtedy też pomyślałem, że być może o taki kontakt chodziło jej cały czas. A może to tylko mój mózg podsyłał mi takie niedorzeczne przypuszczenia?
                Obróciłem się. Ani na moment nie odrywałem swoich ust od jej ciepłych warg. Nasz pocałunek zmienił się w nieco szybszy i bardziej zachłanny. Oparła się plecami o ścianę. Jej dłonie zjechały w dół. Zacisnęła palce na moich biodrach. Poczułem przyjemny dreszcz, który przebiegł mi wzdłuż kręgosłupa. Skoro ona nie protestowała, to czemu ja miałbym to robić?
 No, ładnie.
               Oderwałem się od dziewczyny, słysząc znajomy głos. Calum spoglądał na nas z nieukrywanym rozbawieniem. Widziałem, jak bardzo stara się nie parsknąć śmiechem. Przełknąłem nerwowo ślinę, próbując udawać, że nic wielkiego się nie stało.
 Nie chciałem przerywać, ale musisz wracać do pracy. Chłopaki cię potrzebują.
 Jasne, już idę.
                Hood uśmiechnął się, kiwając głową. Machnął do Holly, która odpowiedziała tym samym. Potem zszedł po schodach i zniknął w środku budynku. Dziewczyna odsunęła się, by po chwili znów na mnie spojrzeć. Przez moment między nami panowała cisza. Zastanawiałem się, co powinienem powiedzieć, aby tego wszystkiego nie schrzanić. A miałem do tego zdolności. Uśmiechnęła się po raz kolejny, a był to ten uśmiech, który jednocześnie rzucał ci kolejne wyzwanie. Czego ode mnie oczekiwała? W końcu postanowiłem brnąć w to dalej, podejmując ryzyko.
 Kończę o czwartej.
 I ty myślisz, że będę na ciebie czekać?
 To się okaże  rzuciłem, wzruszając ramionami. Zbliżyłem się ponownie. Dziewczyna znów wstrzymała oddech.  Nie miałbym nic przeciwko  dodałem, a potem skradłem jej ostatni szybki pocałunek. Chyba nie tego się spodziewała, bo w jej oczach zalśniło zaskoczenie pomieszane z zaciekawieniem. Czyżbym dopiął swego?
 Chodźmy  powiedziałem, wskazując na schody. 
                 Kiwnęła głową i ruszyła, jako pierwsza w ich stronę. Skupiłem wzrok na jej plecach, uśmiechając się pod nosem z zadowoleniem. Może uda mi się do niej zbliżyć i w końcu ją poznać, a z drugiej strony wygrać drugi głupi zakład, jaki postawił przede mną Clifford?

                 Im bliżej było do zamknięcia lokalu, tym bardziej denerwowałem się tym, że Holly jednak odpuści. Widziałem, że koleżanka, z którą przyszła, ulotniła się stąd z jakąś dziewczyną. Zastanawiałem się, czy ona również wróciła już do domu.
                  Pożegnaliśmy ostatnich wychodzących klientów. Michael zamknął kasę, chowając pieniądze do naszego małego sejfu, który mieścił się na zapleczu. Mieliśmy podliczyć zyski i porównać je z dniem wczorajszym dopiero później. Sprzątanie też sobie odpuściliśmy. Każdy z nas chciał już wrócić do domu i odrobinę odpocząć. Praca nie ucieknie. Zjawimy się tu po wyspaniu się, aby znów ogarnąć i doprowadzić do porządku to nasze wspólne miejsce.
                   Wyszedłem z 5 Seconds of Summer, jako pierwszy. Narzuciłem na siebie kurtkę, bo wieczór był dość chłodny. Wspiąłem się po schodach na górę, a moje oczy od razu zatrzymały się na stojącej kawałek dalej dziewczynie. Uśmiechnąłem się, kiedy się odwróciła.
 Myślałem, że poszłaś do domu  powiedziałem, podchodząc bliżej.
 Miałam taki zamiar, ale się rozmyśliłam.
 W takim razie  wyciągnąłem w jej stronę ramię  pani pozwoli.
 Jaki dżentelmen.  Oparła o nie rękę, pozwalając się poprowadzić na parking.
                   Podszedłem do samochodu. Wyciągnąłem z kieszeni kluczyki. Otworzyłem auto, a potem drzwi od strony pasażera. Holly wsiadła do środka. Zauważyłem z daleka wychodzących chłopaków. Pomachali mi, a ja szybko odpowiedziałem tym samym. Calum na odchodnym wyciągnął do mnie uniesiony kciuk. Zaśmiałem się, a następnie sam zająłem miejsce za kierownicą. Gdy tylko to zrobiłem, ciemne oczy spojrzały wprost na mnie.
 Jedziemy do ciebie czy do mnie?
 Mieszkam z Trish, a z tego co widziałam, ona ma już dla siebie towarzystwo.
 W takim razie nie będziemy jej przeszkadzać   powiedziałem, odpalając silnik.  Jedziemy do mnie.

                   Wiedziałem na co muszę się nastawić. Nie sądziłem jednak, że Holly przejdzie w tak szybkim tempie do konkretów, o które chodziło nam obojgu. Już na korytarzu zaczęliśmy serię pieszczot, a wchodzenie po schodach stało się być dość trudną sprawą, szczególnie, że nasze usta zachłannie chciały pozostać ze sobą złączone. Nawet otwieranie drzwi było dwa razy cięższe. Dłonie lekko mi drżały z podekscytowania i zniecierpliwienia, szczególnie, gdy czułem, jak jej ręce powoli wsuwają się pod moją koszulkę. Holly skutecznie mnie na siebie nakręciła.
                  Kiedy wpadliśmy do środka, a ja nieco zbyt głośno zamknąłem za nami drzwi, dziewczyna zsunęła ze mnie kurtkę. Potem znikały kolejne części naszej garderoby. Im bliżej byliśmy sypialni, tym mniej ich na sobie mieliśmy. W końcu padliśmy na łóżku całkiem nadzy, dając porwać się tej chwili. Żadne z nas chyba w tym momencie nie patrzyło na konsekwencje. W końcu nie to wpajano nam na terapii.
                 Odkąd rozstałem się z Ashley traktowałem seks, jak coś, co ma tylko zaspokoić moje potrzeby. Teraz było całkiem inaczej. Cholernie chciałem, aby i jej było tak samo dobrze, jak mi. By i ona liczyła się w tym wszystkim. Zastanawiałem się, skąd ta nagła zmiana. Być może dlatego, że chciałem od niej, czegoś więcej, niż tylko przygodnego seksu? Nie chciałem, by nasz kontakt urwał się zupełnie, po tym jednym zbliżeniu. A może był to sposób, w jaki na mnie patrzyła? Wciąż łapała ze mną kontakt wzrokowy, dokładnie śledząc każdą najdrobniejszą zmianę na mojej twarzy. Spoglądała mi się głęboko w oczy, tak jak jeszcze nikt tego nie robił. Miałem wrażenie, że w tym momencie nie widzi niczego poza mną i było to cholernie przyjemne uczucie. Jakbym w tej konkretnej chwili był dla niej ważny, tak jak ona była ważna dla mnie. Choć prawie się nie znaliśmy, to jednak liczyłem na to, że ta noc wszystko zmieni. Może zaczęliśmy dziwnie i nasza znajomość ruszyła w całkiem innym kierunku, niż to planowałem, ale byłem gotów rozegrać to na takich właśnie zasadach.
                  Oprócz tego było to jedno z lepszych zbliżeń, jaki miałem od dawna. Seks z Holly angażował nie tylko moje ciało, ale także i myśli. Wcześniej spotykałem dziewczyny, które w łóżku zachowywały się dosyć drętwo, niepewnie i zbyt delikatnie. Wtedy miałem to gdzieś, bo liczyło się dla mnie to, by szybko zaspokoić potrzebę, a potem odejść. Z Holly było więcej zabawy. Była nieco ostrzejsza, chciała dominować, co podniecało mnie podwójnie. Nie była bierna i sztywna. Zanim doszliśmy do kulminującego momentu, szeptała mi do ucha, a ciepły oddech połączony z przyjemnym tonem jej głosu, powodował dreszcze i gęsią skórkę, która pokrywała moje ramiona. Jej ciche pomruki, tylko pobudzały do dalszego działania.
                 Kiedy zostawiliśmy grę wstępną, by przejść dalej, pozwoliłem jej na to, by to ona przez jakiś czas była górą. Nawet wtedy nasze spojrzenia spotykały się ze sobą, a usta co jakiś czas łączyły się na nowo. Potem nastąpiła mała zmiana, podczas której zamieniliśmy się miejscami. Doszliśmy kolejno w swoich ramionach, jakbyśmy byli stałymi kochankami, a nie osobami, które uprawiają ze sobą seks po raz pierwszy. Wtedy też zastanawiałem się, co będzie dalej? Czy Holly zmieni do mnie nastawienie? Na to cholernie liczyłem. A może to już się stało?


***
Chyba ktoś nam się tu za mocno rozkręcił - Luke? Holly? Co by powiedział wasz terapeuta Phil? Nie byłby z was zadowolony, wy... niegrzeczni! XD
Nie pisałam tu całej hot scenki - po pierwsze za szybko, bo to dopiero czwarty rozdział, a po drugie taki opis bardziej mi pasował :) Oprócz tego mamy też małą perspektywę Holly. Będzie się ona od czasu do czasu pojawiać.
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu.

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje, co i kiedy się pojawia

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF




3 komentarze:

  1. No proszę... a może Luke wcale nie znalazł się na terapii ot przypadkowo? 😋
    Świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobało :)

      Usuń