czwartek, 17 listopada 2016

05 Gdzie podziała się Holly?

              Poruszyłem się na materacu. Wyciągnąłem przed siebie rękę, natrafiając, tylko na miękką pościel. Otworzyłem powoli oczy. Miejsce obok było puste. Jakbym tej nocy zasypiał kompletnie sam. Gdzie podziała się Holly?
              Przekręciłem się na plecy. Przez moment leżałem nieruchomo, wpatrując się w sufit. Moje myśli jednak szybko odpłynęły, skupiając się na tym, co działo się wczoraj. Uśmiechnąłem się, kiedy odtworzyłem w głowie cały przebieg spotkania z Holly. Od momentu jej pojawienia się w barze, kończąc na ekscytującym finale w moim łóżku.
              Zagryzłem lekko wargę, przypominając sobie tatuaż na jej plecach. Leżała na brzuchu, a ja dokładnie obejrzałem to małe dzieło, które na sobie nosiła. Czarno-białe, rozłożyste kwiaty, łodygi i liście, które kończyły się niemalże w samym dole jej krzyża. Przejechałem po nim palcem, jakbym sam zaznaczał kontury tatuażu. Wyczułem to, jak pojedynczy dreszcz przebiegł po jej ciele. Wtedy też odwróciła się, a następnie wtuliła w moją klatkę piersiową. Między nami dalej panowała cisza. Nie była jednak przytłaczająca czy ciężka. Była idealna. W tamtym momencie zbędne były, jakiekolwiek słowa.
              W końcu odgarnąłem kołdrę i niezgrabnie wstałem z łóżka. Złapałem za leżące na podłodze bokserki, by zaraz wsunąć je na siebie. Następnie chwyciłem za dresy i koszulkę, które były przewieszone przez oparcie krzesła, stojącego przy biurku. Ruszyłem w stronę drzwi, naciągając na siebie obie te rzeczy. Nie chciałem paradować po mieszkaniu nago. Mimo tego, że widziałem, że ubrania dziewczyny zniknęły, liczyłem na to, że Holly nadal tu jest i zastanę ją w salonie, łazience lub kuchni. Szybko jednak okazało się, że jest zupełnie inaczej.
              Z rozczarowaniem opadłem na sofę. Przetarłem dłońmi bladą twarz. W tym momencie miałem ochotę strzelić sobie w łeb. Czułem się, jak skończony frajer, który tylko częściowo wykorzystał to, co los podsuną mu pod nos. Czy ta noc była, aż tak beznadziejna, że dziewczyna bez słowa uciekła? Miałem nadzieję na to, że być może dzisiaj na spokojnie uda nam się ze sobą porozmawiać, a ja poznam ją lepiej. A może coś jej pilnego wypadło? Może musiała z samego rana wrócić do domu? Mój mózg jednak podpowiadał mi, że ta porażka wynika, tylko z mojej winy. Nie wiedziałem jednak, co jest tego przyczyną. Co takiego spieprzyłem i zrobiłem nie tak?
               Podskoczyłem, kiedy w pokoju rozniósł się znany dźwięk dzwonka. Podniosłem się z kanapy, rozglądając się po salonie. W końcu namierzyłem telefon, który zostawiłem w kieszeni kurtki. Zresztą, wczoraj nawet o tym nie myślałem, będąc całościowo pochłonięty inną sprawą. I inną osobą. Podszedłem do wieszaka. Pamiętałem, że w nocy kurtka wylądowała na podłodze, więc to Holly musiała ją odwiesić, zanim uciekła. Wygrzebałem z kieszeni telefon. Nawet nie patrząc na ekran, odebrałem.
 Tak?
 Gotowy do pracy, księżniczko?
 Pieprz się, Michael  warknąłem pod nosem, rozcierając jednocześnie palcami kąciki oczu.
 Upojna noc?
 Wygrałem zakład  odparłem, wracając na kanapę.
                 Pacnąłem na nią, rozkładając się na całej jej długości. Kiedy to powiedziałem, poczułem się, jak dupek. I chyba nim byłem. Założyłem się, wykorzystując do wygrania osobę, na której w jakiś dziwny sposób mi zależało. Mogłem sobie pogratulować debilizmu. Brawo, Hemmings.
 Domyśliłem się tego. Szkoda, chciałem mieć służącego  dodał Clifford ze śmiechem.  Zbieraj się, bo musimy ogarnąć ten syf, jaki mamy w pubie.
 Muszę wziąć prysznic i…
 Tak, tak. Tylko się pospiesz. Jak będziemy na miejscu, zamówimy, jakieś żarcie.
 Jestem, jak najbardziej za. Jestem głodny.
 Nie zaskoczyłeś mnie.

                 Calum i Ashton wymienili spojrzenia. Michael zaś wpatrywał się we mnie, mając taką minę, jakby nie do końca rozumiał to, co właśnie im powiedziałem. Kilka razy zamrugał, a potem uniósł jedną brew, nawet na moment nie odrywając zielonych oczu od mojej osoby.
                 Siedzieliśmy właśnie w 5 Seconds of Summer. Niedawno dostarczyli nam zamówione jedzenie, więc zamiast sprzątać, pałaszowaliśmy przygotowane dania pełne tłuszczu i przypraw. Wiedziałem, że jak tylko znajdę się w towarzystwie chłopaków, oni zaczną mnie wypytywać o Holly. I tak właśnie było. Gdzieś w środku miałem nadzieję, że chociaż moi przyjaciele nie uznają mnie za kretyna. Myliłem się. W skrócie opowiedziałem im wszystko, co się wydarzyło  pomijając konkrety naszej łóżkowej zabawy, choć Michael upierał się, żebym zdradził te pikantne szczegóły. Wolałem jednak zachować to dla siebie. Kiedy całe moje przemyślenia ujrzały światło dzienne, wtedy sam doszedłem do wniosku, że naprawdę jestem skończonym idiotą. Ale, hej! Żadna nowość. Przecież wiedziałem to od dawna, więc w sumie nie powinienem być zdziwiony, prawda?
 Jak  zaczął powoli Clifford, kręcąc głową.  Jak mogłeś nie wziąć od niej numeru telefonu?
 Nie wiem. Po prostu… Nie pomyślałem o tym  mruknąłem po raz kolejny, dłubiąc plastikowym widelcem w jedzeniu.
 Nie pomyślałeś? No, tak byłeś zajęty innymi rzeczami  odezwał się Calum, ukradkiem uśmiechając się pod nosem.
 Popełniłem błąd  jęknąłem, przekręcając oczami.
 To chyba logiczne, Hemmo, że jak idziesz do łóżka z dziewczyną, która ci się podoba, to pierwsze co robisz, to zapewniasz sobie do niej, jakikolwiek kontakt  powiedział na jednym wydechu, Ash.
 Hemmo już był na etapie myślenia, czymś innym, niż mózgiem  podsumował Clifford.
 Pieprz się  warknąłem, zaciskając wargi. Czułem się naprawdę, jak kompletny głupek.
 Ej, ale przynajmniej wiesz, gdzie możesz ją spotkać  pociągnął z uśmiechem, machając na mnie widelcem.  Jesteście w tej samej grupie na terapii. Spotkasz ją jutro i zdobędziesz jej numer. Potem będziecie mogli wysyłać sobie sprośne sms-y, wisieć godzinami na telefonie i wzdychać do siebie, niczym dwa zakochane nastolatki.
 Nie rozpędzasz się za bardzo?  odparł Hood, spoglądając na niego z niedowierzaniem.
 Powinienem zostać pisarzem  skwitował Michael, prostując się na krześle i wypinając dumnie pierś.  Moje historie miłosne pokochałyby miliony kobiet na świecie. Byłbym rozchwytywany i… Uwielbiałyby mnie.
 Michael Gordon Clifford!
 Szlag by to  rzucił cicho czerwonowłosy, zeskakując raptownie z wysokiego krzesła.  Maddie! A co ty tu…
 Czy ciebie popieprzyło?  warknęła dziewczyna, opierając ręce na biodrach. Miała na sobie czarną, krótką sukienkę, a na nogach wysokie szpilki.  Mieliśmy dzisiaj jechać na uroczysty obiad do moich rodziców! Moi dziadkowie mają kolejną rocznicę, a ty… Ty wychodzisz bez słowa z domu, mając wszystko gdzieś!  Spojrzała na naszą trójkę.  Cześć, chłopaki.
– Cześć, Maddie!  odpowiedzieliśmy zgodnym chórem.
 Jestem zajęty. To pierwszy weekend funkcjonowania…
 Mam to gdzieś!
 Zarządzam ewakuację  mruknął cicho Calum, nachylając się. 
                  Każdy z nas złapał za pojemniki z jedzeniem, a następnie szybko ruszyliśmy w kierunku zaplecza. Za plecami jeszcze słyszeliśmy skrawek ich rozmowy. A raczej ich wrzaski.
 Spełniam swoje marzenie! Dlaczego nie możesz tego zrozumieć?!
 Jesteś po prostu zaślepionym, nieodpowiedzialnym facetem, który nie myśli o niczym innym, jak tylko o sobie!
 Nie zaczynaj znowu! Nie mówiłaś mi o żadnej kolacji!
 Bo mnie nie słuchasz!
 To ty uważasz, że twoje plany są zawsze pierwszorzędne! Nie mówiłaś mi o żadnej rocznicy! Gdybym wiedział…
                   Głos Michaela urwał się w połowie, kiedy Ashton zamknął za nami kolejne drzwi. Ta dwójka była tak głośna, że doskonale było ich słychać nawet na zapleczu. Wyszliśmy więc na zewnątrz, by zyskać chwilę spokoju. Każdy z nas miał już, w jakiś sposób dość ich wiecznych kłótni i sprzeczek, więc nawet nikt nie pokusił się o to, by podsłuchać, jak to dalej się potoczyło. Usiedliśmy na schodach, kładąc na kolanach pudełka z jedzeniem.
 Wracając do ciebie, Luke  zaczął Calum, nabijając na widelec jedną z frytek.
 Myślałem, że skoro Michael dostaje opieprz, to mi odpuścicie  powiedziałem, marszcząc z niezadowoleniem czoło.
 Czyżby temat twój i Holly stał się nagle drażliwy?  zapytał ze śmiechem Ash.  Wyluzuj, chcemy pomóc.
 Ale... Ja chyba sobie…
 Jeśli powiesz, że całkiem dobrze sobie radzisz, to chyba osobiście wsadzę ci głowę w to żarcie, które masz na kolanach  pociągnął Hood, prychając pod nosem.
 Holly jest po prostu… trudna.
 I tajemnicza, i skomplikowana, i ładna, i dobrze całuje i… Ta, słyszeliśmy już o tym. Powiesz nam coś nowego? Nie. Bo tylko tyle wiesz.
 Zapomniałeś dodać, że ma boski tatuaż na plecach  wtrącił Ash.
 Ach, tak. To mi umknęło.
 Jesteście chujowi, jako przyjaciele.
 Jesteśmy zajebiści  skwitował Calum.  A wiesz czemu? Bo inni może kazaliby ci odpuścić. Ale to wyzwanie, Luke. Dziewczyna wydaje się być wyzwaniem. Spróbuj i nie popuszczaj. Zaczęliście trochę od innej strony tą waszą znajomość, ale być może w tym tkwi klucz do sukcesu. Bądź nadal obok. Pokaż, że zależy ci, na czymś więcej, niż na zwykłym jednorazowym numerku. Pokaż, że jesteś fajnym gościem. Bądź kumplem.
 Kumplem?  wydusiłem, nie rozumiejąc tego, o co mu teraz chodzi.
 Mam wrażenie, że Holly chyba sama nie wie do końca, czego od ciebie chce. Więc zostań kumplem. Zainteresuj ją sobą. Niech sama domaga się twojego towarzystwa. Może po kilku spotkaniach, sama będzie chciała się z tobą widywać. Wtedy będziesz miał pewność, że to wszystko poszło w dobrym kierunku.
 A jak nie?
 Wtedy to będzie oznaczało, że Holly ewidentnie woli jednorazowe kontakty z płcią przeciwną, mając gdzieś całą resztę.
 I to… - zacząłem, ale wtrącił się Ash.
 To będzie oznaczało, że jesteś w czarnej dupie i będziesz musiał zmienić obiekt westchnień.
 Ja do niej nie wzdycham  powiedziałem, akcentując dokładnie każde słowo.
– Oczywiście, że nie  odparł Irwin, uśmiechając się szeroko. Skrzywiłem się.  Nie zaprzeczaj sam sobie. Lecisz na nią i tyle.
 Dobry Boże  jęknąłem, przekręcając oczami.
– Zaproś ją gdzieś jutro  zaproponował Calum.  Gdziekolwiek, byleby z tobą tam poszła.
– Jakiś obiad?
 Naprawdę jesteś beznadziejny, skoro muszę ci nawet w tej kwestii podpowiadać  podsumował Hood, kręcąc głową.
 Boże… Jestem beznadziejny  mruknąłem, niczym dziecko, opierając się bokiem o chłodną ścianę budynku. A moi kochani kumple… Po prostu ryknęli śmiechem. Można gdzieś składać reklamację na przyjaciół?

                Miałem w głowie opracowany plan. Byłem nawet z niego zadowolony, bo sam wymyśliłem go od początku do końca. Co prawda konsultowałem to z naszym największym ekspertem w dziedzinie randek, miłości i tych wszystkich słodkich bzdur z serii, jak zdobyć dziewczynę lub chłopaka  czyli Calumem.
                Pomyślałem, że trzeba zacząć powoli i bez wielkich fajerwerków. Małymi krokami do celu. Wymyśliłem, że zaproszę Holly na obiad do jednej z restauracji, które mieściły się przy plaży. Potem zaproponuję spacer deptakiem. Tam może jakaś kawa i deser. Dzięki temu, będziemy mieli więcej czasu na rozmowę, a o to mi najbardziej chodziło. By stopniowo ją poznawać. Reszta później. Miałem nie mówić o sobie i koncentrować się na niej. Hood zaproponował, bym rzucił kilka dowcipów i był zabawny, ale to… To akurat mogło nie wyjść. Ale to był, tylko mały uszczerbek w całym planie. Miałem też, w jakiś sposób ją oczarować. W sumie… To też mogło nie do końca się udać. Ale trzeba było spróbować. I miałem być dżentelmenem pełną gębą. Akurat pod tym względem wiedziałem, że wyjdzie, bo ojciec od małego wmawiał mi zasady dobrego wychowania i etykiety, więc robiłem to często z automatu. Otwieranie drzwi, przepuszczanie kobiety pierwszej, pomoc w nakładaniu płaszcza i cała reszta zachowań, które często gubili faceci, ja miałem opanowane do perfekcji. Liczyłem tylko na to, że nie palnę niczego głupiego. Naprawdę nie chciałem wyjść na idiotę  po raz kolejny.
                  Niestety mój wielki plan, który tak skrupulatnie dopracowywałem, nie wypalił zupełnie. Jednak nie mogłem mieć pretensji do siebie. Akurat wina nie leżała po mojej stronie. Holly po prostu nie zjawiła się na poniedziałkowym mitingu, a ja po wyjściu ze spotkania nie próbowałem nawet ukryć tego, jak bardzo byłem tym faktem rozczarowany. Współczułem chłopakom, którzy później musieli wysłuchiwać moich narzekań. Ale byli jedynymi osobami, którym mogłem się wygadać. Wszyscy uznaliśmy, że coś musiało jej wypaść i dlatego nie mogła się tam pojawić.
                  Chciałem te moje plany przenieść na następną okazję. Jednak Holly nie pojawiła się również na środowym mitingu. Wtedy też zacząłem się denerwować. Może podchodziłem do tego zbyt impulsywnie i emocjonalnie, ale chciałem mieć pewność, że u niej nie dzieje się nic złego. Odkąd dołączyłem do grupy anonimowych seksoholików, Holly nie opuściła ani jednego spotkania. Zacząłem się zastanawiać, czy przyczyna nie leży przypadkiem w tym, co stało się między nami. Może faktycznie zaczęła mnie unikać? A co jeśli zmieniła grupę?
                  W piątek nie wytrzymałem. Pojawiłem się na mitingu wcześniej, licząc na to, że dzisiaj dziewczyna w końcu zjawi się w sali. Nic z tego. Holly nadal była nieobecna. Wtedy jeszcze bardziej zacząłem wierzyć w to, że to dzieje się przeze mnie. Choć chłopaki upierali się, że jestem po prostu przewrażliwiony i zbyt mocno się w tą znajomość zaangażowałem, ja wiedziałem swoje. Ona po prostu nie chciała mieć ze mną nic wspólnego. Nie powstrzymało mnie to jednak przed tym, by spróbować się, czegoś w tej sprawie dowiedzieć.
                  Kiedy Phil zakończył piątkowe spotkanie, odczekałem chwilę, aż reszta grupy wyjdzie z sali. Trwało to dla mnie cholernie długo, szczególnie, że Ozzy wdał się w żywą dyskusję z naszym terapeutą na temat wczorajszego meczu. Ale w końcu i on wyszedł, a my zostaliśmy sami.
 Jeszcze tu jesteś?  zapytał ze śmiechem Phil, składając swoje notatki w równą kupkę.
 Mam jedno pytanie  powiedziałem ostrożnie, podchodząc do niego. Mężczyzna kiwnął głową, bym kontynuował.  Wiem, że to nie moja sprawa, ale… Czy Holly zrezygnowała z terapii? W tym tygodniu nie pojawiła się na mitingu ani razu i... Nie chcę się wtrącać w jej sprawy czy coś…
 Nie zrezygnowała  odpowiedział Phil, uśmiechając się.  Holly tak już ma. Czasami znika, a potem wraca, jakby nic się nie stało.
 Może mieć, jakieś problemy?  Mężczyzna uniósł jedną brew.  Wiem, nie powinienem się wtrącać.
 Dokładnie. Nie mogę wyjawiać prywatnych spraw osób, z którymi pracuję. Jednak mogę cię zapewnić, że Holly nie ma żadnych poważnych problemów. A przynajmniej ja o nich nie wiem.
 Dzięki.
 Myślę  odezwał się ponownie, kiedy już chciałem się odwrócić.  Myślę, że Holly jest czasami po prostu zagubiona.
 Zagubiona?
 Do zobaczenia w poniedziałek, Luke  powiedział, ucinając temat.
 Do zobaczenia. 



***
Zamiast starego gdzie jest Wally, mamy gdzie jest Holly? XD 
Jak myślicie, gdzie się podziewa ta dziewczyna, na którą (nie) leci Hemmo? I chyba nasz blondasek, faktycznie za bardzo to przeżywa. Chyba za bardzo się wkręcił w tą znajomość :D
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu!

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau

Dziękuję również za te wszystkie motywujące mnie do pisania komentarze!

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF


2 komentarze:

  1. Nieda się ukryć, zaangażował się chłopak.
    A przecież nie taki był plan! 😊
    Owszem, podobał się.
    To naprawdę dobre opowiadanie ponadto piszesz w sposób który sprawia że czytanie twoich tekstów to sama przyjemność.
    Pozdrawiam. 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe faktycznie, nie taki był plan XD
      Cieszę się, że rozdział się spodobał :)
      Dziękuję za tak miły komentarz i pozdrawiam!

      Usuń