piątek, 16 grudnia 2016

07 Zaraz się o tym przekonamy

             Dzisiaj od rana siedziałem w 5 Seconds of Summer. Był środek tygodnia, więc nie mieliśmy zbyt dużo pracy. Ogarnięcie pubu nie trwało długo. Zdecydowanie więcej roboty było w weekend, kiedy przychodziła tu większa ilość osób. A co za tym idzie, robił się większy bałagan.
             Po ogólnych porządkach, razem z Ashtonem postanowiliśmy zrobić listę zakupów. Niektóre napoje i alkohole powoli zaczynały nam się kończyć, a nie chcieliśmy, by w weekend czegokolwiek nam zabrakło. Dlatego od dłuższego czasu siedziałem przy barze, pochylając się nad kartką papieru. Irwin biegał od jednej szafki do drugiej, zahaczając czasem o zaplecze, w przelocie dyktując mi to, co musimy kupić. Później miał to sprawdzić Michael, zaznaczając dokładną ilość poszczególnych rzeczy. Jako nasz główny barman, doskonale wiedział, co najczęściej schodzi i czego powinniśmy mieć więcej.
 To chyba wszystko  powiedział w końcu Ash, kiedy dopisałem do listy sok pomarańczowy. Odwrócił się, by włożyć na półkę ostatnią partię czystych szklanek.
             Oderwałem wzrok od zapisanej kartki. Spojrzałem na leżący obok telefon. Zagryzłem lekko wargę. Wystarczyła chwila, by Holly znów wdarła mi się do głowy. Od razu przypomniałem sobie nasze wczorajsze spotkanie. Moje usta wykrzywiły się w uśmiechu, a ja nie mogłem tego w żaden sposób kontrolować. Nie będę zaprzeczał, że miałem wielką ochotę do niej zadzwonić. Teraz w końcu miałem taką możliwość. Po jednej wpadce, nadrobiłem zaległości, biorąc w końcu od niej numer telefonu. A może tak napisać sms-a? Nie… Weźmie mnie za idiotę.
 Luke?
 Tak?
 Mówiłem o naszym Twitterze.
 Co z nim?
 Przybyło nam obserwujących  powiedział z zadowoleniem.  Jeśli dobrze zadziałamy w mediach społecznościowych, to jeszcze więcej osób dowie się o 5 Seconds of Summer Przytaknąłem cicho, odruchowo ponownie zerkając na komórkę.  Rany… Serio?
 Nic nie mówiłem  odpowiedziałem szybko, nie do końca wiedząc, o co mu chodzi. Ashton zaśmiał się pod nosem, kręcąc jednocześnie głową.
 Holly napisała?
 Nie.
 Ty napisałeś, a ona nie odpowiedziała?
– Nie.
 To o co chodzi?
 Chciałbym do niej zadzwonić.
 To zrób to. Chyba, że zapomniałeś, jak się obsługuje telefon  rzucił ze śmiechem, upychając do stojaka chipsy i paluszki.
 Ja… Nie chce, żeby wzięła mnie za jakiegoś natręta i desperata  jęknąłem, opierając rękę na blacie. Ułożyłem na niej głowę, wlepiając oczy w kumpla.
 To wstrzymaj się. Zobaczycie się jutro na mitingu i… Co ty robisz?  zapytał, unosząc brwi, kiedy porwałem z lady komórkę. Zacząłem szybko przesuwać palcem po ekranie.
 Zadzwonię do niej.
 Powiedziałeś, że nie chcesz wyjść…
 Dobra, już mi przeszło  odparłem, odsuwając od siebie telefon. Ashton parsknął śmiechem.  To nie jest śmieszne.
 Jest. Chyba Holly faktycznie wpadła ci w oko i…
 Przymknij się.
 Bo? Masz zamiar do niej zadzwonić?
 Nie.
 To dlaczego trzymasz telefon przy uchu?  dodał rozbawiony, wskazując mnie palcem.
 Chcę tylko…
 Tak?  Usłyszałem po drugiej stronie znajomy głos.
 Hej, Holly.
 Desperat  skwitował cicho Ash, ale ja i tak to słyszałem. Pokazałem mu środkowy palec, a chłopak po raz kolejny zaczął się śmiać. Postanowiłem go zignorować.
 Cześć  powiedziała, a ja w tle usłyszałem cichy szum, jakby dziewczyna znajdowała się na zewnątrz.
– Mam nadzieję, że ci nie przeszkadzam, bo ja…
 Przeszkadzasz, pracuję. – Zacisnąłem usta. Mam idealne wyczucie czasu, a Holly, jak zwykle dobitnie sprowadziła mnie do parteru.
 Ja… Chciałem… Pomyślałem… Jesteś na plaży?  zapytałem ostrożnie, próbując zlokalizować ją po dźwiękach. 
            Kątem oka spostrzegłem, jak Ashton spogląda na mnie z politowaniem. Nie ma to, jak robić z siebie głupka nie tylko podczas rozmowy z dziewczyną, z którą chcesz się poznać bliżej, ale też na oczach jednego ze swoich najlepszych kumpli.
- Możliwe.
- Nie mam zamiaru cię nachodzić ani nic…
- Jestem na plaży – odpowiedziała w końcu. - Mam taką pracę, że mogę wykonywać ją w różnych miejscach. Chyba jest to jeden z punktów, przez który ją lubię. Kojarzysz taką kolorową budkę z lodami? Zawsze mają na zewnątrz wystawionego olbrzymiego rożka. Jest przy ostatnim wejściu, w pobliżu dzikiej plaży.
 Tak… Kojarzę to miejsce.
 Świetnie. Będę musiała długo na ciebie czekać? – Zrobiłem wielkie oczy.
 Um… Ja… Byłem pewny, że jesteś zajęta.
 Przyjdziesz?
 Daj mi chwilę.  Zasłoniłem telefon ręką, wlepiając swój wzrok w Ashtona.
 Co jest?
 Holly chce się ze mną spotkać na plaży  powiedziałem szeptem, starając się, by dziewczyna nie słyszała tej wymiany zdań. Irwin uśmiechnął się szeroko.
 Idź.
 Ale…
 Idź.
 Mogę wpaść – odparłem do telefonu, znów uśmiechając się pod nosem.
 Czekam. – I rozłączyła się.
               Odsunąłem od siebie komórkę, patrząc na nią z niedowierzaniem. Musiałem mieć naprawdę zabawnie zszokowaną minę, bo Ash po raz kolejny parsknął śmiechem. Przez moment próbowałem ogarnąć to, co się przed chwilą stało. Przecież miałem jej nie przeszkadzać, a gdy to zrobiłem, okazało się, że ona nie ma nic przeciwko temu. Zamrugałem, starając się przeanalizować jej tok myślenia. Nie… Nic z tego. Holly była dziewczyną, a ja facetem. A myślenia kobiet chyba żaden z nas nigdy nie zrozumie. To było poza naszym umysłowym zasięgiem. Czy one wszystkie są tak skomplikowane, jak Holly czy trafił mi się, jakiś cięższy przypadek?
 Naprawdę mogę się urwać?  zapytałem powoli, licząc na to, że Ash nie zmieni nagle zdania.
– Idź. Poradzę sobie. Zresztą, za godzinę wpadnie tu Calum. Ale przyjdziesz później?
 Oczywiście  rzuciłem, zeskakując z krzesła.  Ash?
 Tak?
 Jesteś najlepszy!
– Tak, wiem  powiedział z zadowoleniem.  Korzystaj z okazji i baw się dobrze.
 Jesteś najlepszym kumplem  powtórzyłem, wychylając się przez ladę. Klepnąłem go w ramię, a następnie szybko ruszyłem w stronę zaplecza, by zabrać swoje rzeczy.  Najlepszym, Irwin!  rzuciłem raz jeszcze, a potem zniknąłem za drzwiami.

               Zamknąłem samochód. Poprawiłem okulary przeciwsłoneczne, które zjechały mi na czubek nosa. Rozejrzałem się dookoła. Na parkingu nie było zbyt wiele aut, tak samo, jak ludzi na deptaku. Zresztą, ta część plaży nie była, aż tak mocno oblegana, jak pozostałe bardziej popularniejsze jej części, przy którym znajdowało się długie molo. Było tam też więcej straganików, stoisk, restauracji i kawiarni. Tu było inaczej.
               Zanim wyszedłem na ciepły piach, zakupiłem dwa śmietankowo-czekoladowe lody. Miałem nadzieję, że odnajdę Holly, zanim one całkowicie się rozpuszczą. Na szczęście dziewczyna od razu wpadła mi w oko, jak tylko zrobiłem kilka kroków w głąb plaży. Siedziała na kolorowym kocu. Miała związane włosy w niedbały kok. Kilka kosmyków uwolniło się jej z upięcia, powiewając delikatnie pod wpływem wiatru. Biała, luźna koszulka lekko jej się przekrzywiła, odsłaniając jedno ramię. Uśmiechnąłem się, ruszając w jej stronę.
– Cześć  powiedziałem, zatrzymując się przy niej.
                Holly podniosła głowę. Ściągnęła okulary, a ciemne tęczówki spojrzały wprost na mnie. Bez słowa poklepała miejsce obok siebie. Bez użycia rąk zsunąłem ze stóp buty, a po chwili niezgrabnie pacnąłem na koc.
 Trzymaj.
 Chcesz mi wynagrodzić to, że przerwałeś mi pracę? Jeśli tak, to dobrze ci idzie  odparła, przejmując ode mnie rożka.
               W tym momencie poczułem nutkę zdenerwowania i zażenowania, że faktycznie zrobiłem błąd. Może byłem naprawdę zbyt nachalny? Może nie powinienem się pchać tam, gdzie mnie nie chcą? Ale… Przecież przez telefon Holly mówiła co innego. Widząc jednak jej uśmiech, który tak cholernie mi się podobał, uspokoiłem się i wyluzowałem.
 Przeciągam cię na swoją stronę.
 Przekupujesz  skwitowała, smakując loda.  Moje dwa ulubione smaki.
– Cieszę się, że trafiłem  powiedziałem, wolną ręką ściągając ze stóp skarpetki. Niedbale wrzuciłem je do środka buta.  Naprawdę nie przeszkadzam?
               Dziewczyna wzięła głębszy oddech, odwracając się. Drgnąłem, kiedy ściągnęła mi okulary. Spiąłem odrobinę mięśnie, kiedy przysunęła się jeszcze bliżej. Teraz praktycznie stykaliśmy się ze sobą nosami. O matko… Miałem cholerną ochotę skraść jej, chociażby jeden pocałunek. Albo dwa lub może trzy… Ewentualnie siedem. O czym ty myślisz, Hemmings?! Skup się!
 Nie przeszkadzasz  odpowiedziała, nadal się uśmiechając.
                Puknęła lekko palcem w czubek mojego zadartego nosa, a potem wróciła do poprzedniej pozycji, jakby to, że przed chwilą była tak blisko, nigdy nie miało miejsca. Przez to wszystko jeszcze bardziej zrobiło mi się gorąco. I może przez maleńki moment pomyślałem o naszym zbliżeniu u mnie w domu. Nie… Stanowczo muszę skupić się na tym, co dzieje się teraz.
 Co robisz?  zapytałem, zauważają leżący przed nią tablet.
 Czytałam listy od czytelników.
 Porady?
 Dokładnie.  Jej oczy znów spojrzały w moje błękitne tęczówki.  Twoi kumple znów nie mieli nic przeciwko temu, że urywasz się z roboty?
– Nie.
 Masz dobrych przyjaciół.
 Najlepszych  skwitowałem ze śmiechem.
 Może chcesz mi pomóc?
 W czym?
 Przeczytaj  powiedziała, łapiąc za tablet. Następnie podała mi go. Obróciłem urządzenie.  Zobaczymy, czy nadawałbyś się do tej pracy.
 Jestem beznadziejny w dawaniu rad.
 Zaraz się o tym przekonamy. Zjedz i przeczytaj.
                 Przez moment jedliśmy lody w milczeniu. Kiedy skończyliśmy, spojrzałem w tablet. Odblokowałem urządzenie, które nie posiadało żadnego dodatkowego hasła. Nadal czułem na sobie badawcze spojrzenie Holly, które nieco mnie dekoncentrowało. Spróbowałem skupić się na mailu, który przyszedł do niej wczoraj.

Droga, Mrs. Love!
Od jakiegoś czasu spotykam się z pewnym chłopakiem. Nie jestem jednak pewna, czy on chce takiej samej relacji, jakiej chciałabym ja. Jest bardzo miły, uwielbiam z nim rozmawiać i mam wrażenie, że od czasu do czasu on ze mną flirtuję. Kilka razy złapaliśmy się za dłonie i obejmowaliśmy się. Boję się jednak wykonać, jakikolwiek odważniejszy ruch, by go nie przestraszyć i nie spłoszyć. Zależy mi na tej znajomości. Może wysyła mi, jakieś sygnały, których ja nie widzę? Co powinnam zrobić?
Pozdrawiam
Lizzy69

              Oderwałem wzrok od ekranu. Powoli odwróciłem się w stronę Holly, która uniosła jedną brew, a potem obdarzyła mnie kolejnym szerokim uśmiechem. Bez słowa wskazała palcem na urządzenie, ewidentnie czekając na moją odpowiedź odnośnie listu. Po raz kolejny przejechałem wzrokiem po tekście, starając się powiedzieć coś z sensem. W tym wypadku o wiele lepiej sprawdziłby się Calum. Co by poradził tej dziewczynie Hood?
 I?  dopytała Holly, kiedy ja nadal milczałem.  Co myślisz?
 Ona jest nim zainteresowana, to wiadome – zacząłem powoli.  Na jej miejscu sprawdziłbym go.
 Sprawdził?
 Wykonał pierwszy bardziej śmielszy krok. Przetestował.
 Ciekawy tok myślenia  odparła, kiwając głową.
– A ty co myślisz?
 Może daje jej sygnały  pociągnęła, zabierając mi tablet. Ułożyła go na kocu, a następnie znów spojrzała na mnie.  Jest kilka drobnych gestów, po których można to poznać.
 Na przykład?
– Przeczesuje włosy, poprawia ubranie, spina mięśnie i prostuje sylwetkę. Jeśli stoi obok, to podświadomie jego ciało skierowane jest w jej stronę. Podczas rozmowy obniża głos i specjalnie mówi ciszej, aby dziewczyna pochyliła się w jego kierunku. Dzięki temu wchodzi w jej strefę intymną. Podczas picia drinka synchronizuje i odzwierciedla ruchy wybranki, więc na przykład zaczyna podnosić szklankę w tym samym czasie. Przy bliższym kontakcie  momentalnie znów wstrzymałem oddech, bo Holly ponownie przybliżyła się   kiedy spojrzy w jej oczy, ona będzie wiedzieć, że jest nią zainteresowany. Można zauważyć powiększone źrenice, wzrasta też ponoć częstotliwość mrugania. Z innych nieco bardziej oczywistych rzeczy, jakie robi facet by dać znać, że jest zainteresowany dziewczyną, to ciągłe szukanie bliskiego kontaktu z nią, jak złapanie za rękę, dotknięcie ramienia – pociągnęła, przejeżdżając palcem po moim przedramieniu.  To tylko kilka takich drobnych rzeczy, które mogą świadczyć o zainteresowaniu. Co ty byś jej poradził?
– Nie znam się na tym tak bardzo, jak ty, ale… Powinna go pierwsza pocałować. Dzięki temu zrobi krok do przodu. Wykona kolejny ruch w jego stronę, a on powinien załapać, o co chodzi. Chyba, że to kretyn.
 Mów dalej  powiedziała cicho, nie odrywając ode mnie wzroku. Znów spoglądała na mnie w ten sam sposób, jak wtedy u mnie w domu. Tak, jakby nie istniało nic dookoła nas. Nikt inny. Cholernie mi się to podobało.
 Dlaczego to zawsze facet musi stawiać pierwszy te kroki? Dlaczego to dziewczyna nie może zaprosić go na randkę lub zainicjować pierwszego pocałunku? Pokaże, że jest pewniejsza siebie i wie czego chce, a to naprawdę nam się podoba. Niech zaprosi go gdzieś, na przykład do pubu. Tam zawsze jest luźniej, niż na oficjalnej eleganckiej kolacji. Znam jedno fajne miejsce, nazywa się 5 Seconds of Summer, polecam  odparłem, a Holly znów cicho się zaśmiała, nawet na moment nie przerywając kontaktu wzrokowego. I nie… Wcale nie zrobiło mi się gorąco. Miałem tylko nadzieję, że nie dostanę od tego zdradzieckich wypieków.
 Co powinna zrobić potem?
 Niech wyczuje na co może sobie pozwolić. Drobne gesty. Niech złapie go za rękę, wyciągnie na parkiet, niby przypadkowo oprze się na jego ramieniu. A potem gdy będą mieli chwilę sam na sam, niech przejmie stery i go w końcu pocałuje. Niech zrobi to powoli, dokładnie obserwując jego reakcję  ciągnąłem dalej, licząc na to, że ma to jakikolwiek sens. Holly jednak uważnie mnie słuchała, więc brnąłem w to dalej.  Niech muśnie palcami jego policzek…
 O tak?  rzuciła, wykonując ten gest na mnie, dodatkowo przygryzając swoją dolną wargę. Przez chwilę zapatrzyłem się w to miejsce. Holly skutecznie wybiła mnie z rytmu.  Co dalej?  Wyszeptała. Przełknąłem ślinę.
 Niech... Niech spojrzy mu w oczy. Jeśli się nie odsunie, to dobry znak. Potem powinna uśmiechnąć się i po prostu go pocałować. Gdyby to zrobiła dziewczyna, która mi się podoba, już by mnie tym kupiła.
              Palce Holly po raz kolejny musnęły mój policzek. Byliśmy tak blisko siebie, że niemalże stykaliśmy się ze sobą nosami. Czułem na skórze jej gorący oddech. Przez moment żadne z nas się nie ruszało, a ja gdzieś w środku liczyłem na to, że być może to ona teraz wykona w moją stronę kolejny krok. Nic z tego. Dziewczyna zaśmiała się i lekko odepchnęła mnie od siebie.
 Kłamałeś. Nie jesteś taki beznadziejny w dawaniu rad  powiedziała z uśmiechem. Mimo rozczarowania, jakie czułem, odwzajemniłem uśmiech.  Ułożyliśmy dobrą odpowiedź na list Lizzy.
 Posłucha nas?
 To wie, tylko ona  odparła, zerkając na mnie.  Luke?
– Wow, nazwałaś mnie Lukiem, jestem pod wrażeniem  rzuciłem, a ona znów zaczęła się śmiać. Naprawdę lubiłem, gdy to robiła.
 Zamknij oczy.
                Uniosłem zaskoczony brwi, ale posłusznie wykonałem jej prośbę. Usiadłem prosto, przymykając powieki. Zastanawiałem się, co zamierza Holly. Po chwili jednak spiąłem mięśnie, a moje serce od raz załupało w klatkę piersiową. Poczułem jej usta na swoich. W tym momencie naprawdę zrobiło mi się gorąco i to nie było spowodowane, tylko słońcem.
                 Najpierw musnęła moje usta swoimi, by po chwili lekko przygryźć moją dolną wargę. Odruchowo rozchyliłem je. Wtedy dopiero przeszła do pełnego pocałunku, który od razu odwzajemniłem. Wsunęła dłoń w moje włosy. Jeśli ona nie przestanie robić takich rzecz z zaskoczenia, to kiedyś wykorkuję. Poddałem się temu, pałając się tą krótką chwilą, która jak dla mnie mogłaby trwać znacznie dłużej. To było tak przyjemne, miłe i kuszące, że żałowałem tego, że nie jesteśmy sami z dala od innych.
 Nie mogłam się powstrzymać  wyszeptała, odsuwając się.
 Nie powstrzymuj się  wydusiłem, ale dopiero po chwili zrozumiałem, co tak naprawdę powiedziałem.- Ja… To znaczy… Nie… To było bardzo cudowne.
– To bardzo cudownie  rzuciła ze śmiechem, zerkając na mnie z rozbawieniem. Tak, zrobiłem z siebie głupka po raz kolejny. Powinienem dostać medal za najbardziej nieogarniętą i niezręczną osobę na tej planecie. – Co teraz? Odpowiemy Lizzy na list?
 Masz ich więcej?
 Mam. Chcesz mi pomóc?
 Chętnie.

                 Kiedy znudziło nam się siedzenie na plaży, Holly spakowała swoje rzeczy, a następnie ruszyliśmy brzegiem w stronę niewielkiej cukiernio-kawiarni, która znajdowała się dwa wejścia dalej. W lokalu spałaszowaliśmy deser lodowy i gofry, zapijając to oczywiście dużą kawą. Podobało mi się to, że Holly nie jest jedną z tych dziewczyn, które przesadnie dbają o linię i liczą kalorie, nawet jeśli są szczupłe. A miałem takiego pecha, że na właśnie takie panny ostatnimi czasy trafiałem. Choć dziewczyna otwarcie przyznała, że nie ma wzorowego ciała, jak z kolorowej okładki  twierdziła, że ma za duże biodra, zbyt małe piersi i nieco krzywe nogi  ja i tak uważałem, że jest idealna. Do tego dodawała, że chciałaby mieć super płaski brzuch, ale jest zbyt leniwa, nie konsekwentna i za bardzo lubi jeść, by dążyć do tego celu. Akceptowała siebie taką, jaką była i to naprawdę mi się podobało. Podobało mi się podejście, jakie miała do samej siebie.
                 W towarzystwie Holly minuty biegły stanowczo za szybko. Nim się obejrzałem już dochodził wczesny wieczór, a co za tym idzie, zbliżał się czas mojego powrotu do pracy. Choć najchętniej zostałbym z nią dłużej, to jednak nie mogłem nadwyrężać życzliwości i cierpliwości kumpli. Siedzieliśmy w tym biznesie razem, więc tym bardziej nie mogłem olewać swoich obowiązków i zrzucać wszystko na nich. Oni i tak ostatnio był dla mnie łagodni i pobłażliwi  szczególnie, że musiałem uczęszczać na terapię i udawać uzależnionego. Jednak wpadłem na pewien pomysł, aby pogodzić jedno z drugim. A dziewczyna bez przeszkód się zgodziła.
                Wszedłem do 5 Seconds of Summer, ruszając od razu w stronę lady. W pubie była zalewie mała garstka osób. Niewiele, ale i tak byłem zadowolony, że w ciągu tygodnia w ogóle ktoś się pojawił. W tle cicho grała muzyka. Nie było tu głośno. Imprezy zostawialiśmy na weekendy. Brałem udział w tworzeniu pubu, więc nic dziwnego, że pękałem z dumy, że w końcu udało nam się spełnić marzenie, budując tak klimatyczne miejsce. A przynajmniej dla mnie takie było.
 Jest i on!  zawołał Michael, kiedy pojawiłem się w zasięgu jego wzroku.  Jak tam, misiaczku, było z…
                Pomachałem szybko dłonią w okolicy szyi, dając mu znać tym gestem, by przestał chłapać dziobem. Stojący obok niego Ashton parsknął cichym śmiechem. Na szczęście Clifford załapał, o co mi chodzi i zamilkł, urywając wypowiedź w połowie. Jego oczy powiększyły się, kiedy obok mnie zatrzymała się ona.
– Holly! Dawno cię nie widziałem!  odparł Michael, podchodząc bliżej lady.  Stęskniłaś się za mną?
– Oczywiście  powiedziała, siadając na krześle. Uniosła jedną brew, uśmiechając się zadziornie.  Wątpisz w to?
 Flirtujesz ze mną?
 Nie. Nie ruszam zajętych. Masz dziewczynę  skwitowała, opierając się na ladzie. Zacisnąłem usta, widząc zdezorientowanego Clifforda.
 Skąd to wiesz?  Dziewczyna bez zawahania wskazała na mnie palcem.  Gadałeś o mnie?
 Ja… Tylko trochę opowiadałem  wydusiłem z siebie, próbując zignorować chichoczącego z boku Irwina, który najwidoczniej dobrze się bawił.
 Plotkarz  mruknął Michael, przekręcając oczami.
 Oj, tak  odparła Holly, zerkając na mnie z rozbawieniem.
 Po czyjej ty jesteś stronie?
 Za pięć dych mogę być po twojej  powiedziała jednym tchem. Wymieniła szybkie spojrzenie z Michaelem, a potem oboje parsknęli śmiechem na widok wielkich oczu, jakich dostałem będąc w lekkim szoku. 
– Już ją lubię  odezwał się w końcu Irwin.  Jestem Ashton.
 Holly  odpowiedziała, podając mu dłoń. 
 Miło mi cię w końcu poznać.
 Wzajemnie.
 Mam nadzieję, że nie naopowiadał ci o mnie żadnych bzdur i…
 Ja o was nie gadałem!  jęknąłem, machając rękami.
 Gadał  powiedziała dziewczyna, odwracając się w ich stronę.  Mogę dostać coś do picia?
 Drinka?
 Coś bezalkoholowego.
 Na koszt firmy i…
 Nie ma mowy. Zapłacę za siebie  odpowiedziała, a Michael zerknął na nią z ciekawością.  Tak powinno być.
 Na kosz firmy  odezwał się Ashton.
 Zapłacę.
 Nie płacisz – powiedziałem, nachylając się.
 Ale chcę. Dopiero zaczynacie, więc nie ma na koszt firmy. Każda kasa się liczy. To biznes. I nie kłóć się ze mną, bo…
 Domyślam się, że zaraz powiesz, że i tak zrobisz to, co będziesz chciała.
 Dokładnie  rzuciła, pstrykając mnie w nos.
                Podskoczyłem, potrząsając energicznie głową. Dziewczyna znów się uśmiechnęła, a moi kumple zdusili śmiech. Chyba znów będą mieli powody do żartów i do tego, by mówić, że wpadłem. A wcale tak nie było. Nie i już. Wiedziałem swoje.
 Ile trzeba zapłacić, by poznać Caluma?
 Za taniec na barze biorę trzy stówy.
               Holly podskoczyła w miejscu, kiedy Hood pojawił się obok. Wynurzył się z zaplecza tak cicho, że nikt z nas nie słyszał nawet tego, jak otwiera i zamyka drzwi i że w ogóle idzie w nasz stronę. Sam byłem zdziwiony, że mój kumpel umie się poruszać, jak tajny, przyczajony ninja.
 A tańczysz w przebraniu policjanta?
 Wolę kowboja.
 Chcę to zobaczyć.
 W tym momencie masz szczęście, że jesteś dziewczyną, bo Ashton już kipiałby z zazdrości  wypalił Michael. Irwin nadął policzki, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
 Wcale nie.
– Oczywiście, że tak  odpowiedziałem, a Clifford i Hood parsknęli śmiechem.

              Z uwagi na to, że mieliśmy prywatnego gościa, stałem za barem z Michaelem, by nie musieć biegać po całym lokalu. Calum i Ash zajmowali się salą, co i rusz dosiadając się do Holly. Wtedy był czas, byśmy mogli razem rozmawiać. Dopiero dzisiaj dziewczyna oficjalnie poznała pozostałych moich przyjaciół i byłem mile zaskoczony, że tak szybko wpasowała się w ich towarzystwo. Wcześniej poznała tylko Michaela, bo Calum stał za konsolą, robiąc za DJ-a, a z Ashem ciągle się mijała. 
             Kiedy wybiła północ, Holly oznajmiła mi, że musi się zbierać. Nie chciałem, by już szła, ale nie mogłem namawiać ją na to, by została dłużej. Wiedziałem, że rano idzie do pracy, a potem na uczelnię. Niektórych rzeczy nie dało się od tak przeskoczyć. Żadne z nas nie chciało też zaniedbywać swoich obowiązków. I tak już przeciągnęliśmy swoje spotkanie.
              Nie puściłem jej jednak do domu samej. Było późno, a nie chciałem, by samotnie włóczyła się po ulicach Sydney. Calum rzucił mi hasło, bym ją odprowadził, a ja od razu podłapałem to oferując podwózkę. Zgodziła się. Dlatego teraz parkowałem pod jej blokiem, który mieścił się niedaleko centrum miasta, przy jednej ze spokojniejszych i cichszych dzielnic.
– Dziękuję.
 Nie ma sprawy. Odprowadzę cię.
 Jestem duża. Mogę sama iść do domu  powiedziała, wysiadając z samochodu. Wyciągnąłem kluczyki ze stacyjki, wyskakując za nią z auta.
 Holly?
 Tak?
 Mam twoje rzeczy w bagażniku.
 Zapomniałabym o nich  odparła ze śmiechem, obserwując to, jak idę na tył samochodu. Po chwili ściskałem w ręku niewielką czarną torbę sportową i kolorowy koc.
 Pomogę ci to zanieść i…
 Nie musisz.
 Ale chcę.
 Skoro tak  powiedziała, wzruszając ramionami.
               Zamknąłem samochód i ruszyłem w jej kierunku. Poczekała na mnie, aż się z nią zrównam, a potem oboje skierowaliśmy się w stronę szerokich drzwi. Holly wpisała kod do domofonu i otworzyła je. Weszliśmy do chłodnego korytarza. Światło zapalało się automatycznie, więc nie musieliśmy stać w ciemności. Bez słowa zaczęliśmy wspinać się po schodach. W trakcie tej drogi, dziewczyna wydobyła z mniejszej torebki klucze do mieszkania z pluszowym, okrągłym breloczkiem. Brelok ten miał roześmianą buzię.
 To tu tutaj  odezwała się ponownie, kiedy zatrzymaliśmy się na trzecim piętrze.  Jeszcze raz dziękuję za wszystko.
 Za wszystko?
 Za miłe towarzystwo, pomoc w pracy, dostarczenie mojego tyłka od domu i wniesienie mi rzeczy.
 Cały pakiet usług.
 Dokładnie  rzuciła ze śmiechem, przejmując ode mnie torbę i koc. Otworzyła cicho drzwi, a potem zatrzymała się w progu.  Chętnie zaprosiłabym cię do środka, ale po pierwsze: jest późno, po drugie: nie jestem sama, a po trzecie: powinieneś wracać do pracy.
 Chłopaki chyba wybaczyliby mi tą nieobecność  odpowiedziałem z miną niewiniątka, opierając się ramieniem o ścianę. Holly zaśmiała się.
 Do zobaczenia, Lucas.
 Serio? Myślałem, że ci przeszło  jęknąłem z niezadowoleniem.
               Uśmiechnęła się po raz kolejny. Wspięła się na palce, by szybko i przelotnie musnąć moje usta swoimi. Było to maksymalnie krótkie, ale jednocześnie przyjemne i pochłaniające. Przymknąłem oczy, pałając się tym krótkim momentem. Po chwili jednak podskoczyłem, kiedy dziewczyna zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. Pokręciłem głową z niedowierzaniem. Cała ona. Mimo wszystko nie mogłem przestać się szczerzyć, jak nienormalny. Holly z dnia na dzień przyciągała mnie do siebie co raz bardziej, a ja nie potrafiłem się przed tym bronić. I chyba nawet nie chciałem tego robić.


***
Holly i Luke spotkanie numer dwa! :D W końcu też chłopaki oficjalnie zapoznali się z dziewczyną i chyba... nawet się polubili :)
Mam nadzieję, że rozdział Wam się podobał :)

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau 
Tam informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Dziękuję również za komentarze!

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF


4 komentarze:

  1. Kiedy następny rozdział?
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dokładnie, kiedy się pojawi. Muszę go najpierw dokończyć

      Usuń
  2. Hej!
    Odkryłam twoją twórczość jakiś tydzień temu i w ciągu tego czasu przeczytałam dwa opowiadania. Naprawdę podoba mi się twój styl pisania i mnóstwo pomysłów, jakimi zaskakujesz. A to opowiadanie jest... Hm... Inne? Nie jestem w stanie stwierdzić, czy podoba mi się tak jak pozostałe, ale z pewnością będę je czytać dalej. Z utęsknieniem czekam na kolejny rozdział, bo Luke tutaj jest moja ulubioną postacią i chce już więcej jego tekstów xD Zostało mi tylko życzyć ci weny twórczej (zawsze się przydaje) i czekać na ciąg dalszy. Pozdrawiam:
    ~ Alice in Wonderland

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tamte dwie historie Ci się spodobały, a także styl, w jakim zostały napisane.
      Dziękuję za komentarz i opinię!
      Pozdrawiam!

      Usuń