wtorek, 3 stycznia 2017

08 Po drugie: chodzi o ciebie

             Nie byłem do końca pewny, co obudziło mnie pierwsze  głośniejszy pomruk, który wydobył się z mojego gardła czy lekkie pocałunki, wędrujące wzdłuż linii mojej szczęki. Odruchowo odchyliłem głowę, czując muskanie na szyi. Ciepła dłoń przejechała po mojej klatce piersiowej, by na końcu zatoczyć powolne kółka na brzuchu. Westchnąłem pod nosem, rozchylając w końcu powieki.
 Holly?
              Z początku obraz dziewczyny był rozmazany, ale i tak ją rozpoznałem. Kilkakrotnie zamrugałem, aż w końcu wyraźnie zobaczyłem jej uśmiechniętą twarz. Musiałem zrobić naprawdę zabawną i zaskoczoną zarazem minę, bo Holly zaśmiała się.
              Nie widziałem się z nią dokładnie od czterech dni. Przez ten czas głównie skupiałem się na pracy i projekcie, jaki musiałem oddać na zajęcia, by móc pod koniec semestru podchodzić do egzaminów. Z tego, co wiedziałem, Holly też miała trochę rzeczy do zrobienia. Nie było jednak tak, że w ogóle się ze sobą nie kontaktowaliśmy. Odbyliśmy ze sobą dwie dłuższe rozmowy, a oprócz tego wysyłaliśmy do siebie sms-y. Jednak jej niezapowiedziana wizyta w moim mieszkaniu naprawdę sprawiła, że byłem w szoku.
 Cześć, śpiąca królewno  powiedziała z uśmiechem, nie przestając mnie dotykać. To sprawiło, że zrobiło mi się jeszcze goręcej.
 Co ty tu robisz?
 Pomyślałam, że zrobię ci małą niespodziankę  odparła, znów przysuwając się bliżej.
               Po raz kolejny poczułem jej wargi na skórze. Szybki dreszcz przebiegł mi po plecach, kiedy przygryzła płatek mojego ucha. Skutecznie mnie na siebie nakręcała. Nie wiedziałem jednak, w jaką stronę idzie ta gra. Co takiego planowała?
 Jak tu weszłaś?  Zawisła nade mną. Skorzystałem z okazji, przejeżdżając opuszkami palców po jej policzku.
 Na początku grzecznie stałam na korytarzu, dzwoniąc dzwonkiem, ale chyba zbyt twardo spałeś, by to słyszeć  powiedziała, a potem pocałowała mnie w nos.  Wiedziałam, że jesteś w domu. Wczoraj pisałeś, że dzisiaj masz wolne. Kiedy nie było żadnego odzewu z twojej strony, to…
 Martwiłaś się?
 Zaniepokoiłam  rzuciła, powoli wsuwając palec pod gumkę moich bokserek. Przełknąłem ślinę, starając się skoncentrować na tym, co mówiła, niż na tym, co robiła.  Nacisnęłam klamkę i okazało się, że drzwi są otwarte.
– Martwiłaś się? – powtórzyłem z uśmiechem, lekko ciągnąc ją za włosy, które opadały na jej plecy.
 Może odrobinę. Na szczęście nic się nie stało, a ty po prostu smacznie sobie spałeś. Następnym razem jednak lepiej by było, gdybyś nie zapominał o czymś takim, jak zamykanie drzwi. Nie ufaj za bardzo ludziom. Ktoś mógłby…
 Mnie zamordować?
– Albo okraść.
 Na szczęście byłaś pierwsza i…
 Byłam  powiedziała ze śmiechem, odgarniając kołdrę.
                  Usiadła na moich biodrach. Wstrzymałem oddech, kiedy zrzuciła z siebie koszulkę. Mój wzrok na dłużej zatrzymał się na gładkim, czarnym staniku. Moje dłonie od razu znalazły się na jej pasie, powoli wędrując wzdłuż jej ciała. Byłem pewny, że Holly już doskonale wyczuwa, jak to wszystko na mnie działało. Zresztą, teraz nie próbowałem z tym, w jakikolwiek sposób walczyć, poddając się chwili.
                Jej palce ponownie znalazły się na mojej klatce piersiowej. Po chwili jednak wychyliła się za łóżko, łapiąc za torebkę. Odpięła zamek, zanurzając dłoń w jej wnętrzu. Uniosłem brwi, dokładnie obserwując to, co robi. Wyciągnęła z torebki pudełko białych, małych, miętowych cukierków. Następnie odłożyła torebkę na podłogę. Otworzyła przezroczyste opakowanie. Zagrzechotała nim, nawet na moment nie tracąc promiennego uśmiechu.
 A to po co?
 Nie myłeś zębów, więc otwórz buzię.
                Posłusznie wykonałem jej prośbę. Dziewczyna przybliżyła pudełko do moich ust. Przechyliła je, a ja poczułem na języku dwa gładkie cukierki. Zamknęła opakowanie, odrzucając je na stolik, który stał przy łóżku.
 A teraz szybko je rozgryź.  Kiwnąłem głową, robiąc to, czego chce. Od razu poczułem miętowy i lekko słodki smak. W końcu połknąłem je.   Już?
– Już.
 Idealnie.
                 Zanim zdążyłem się zorientować, połączyła nas w spokojnym, ale też nieco zachłannym pocałunku, od którego zaszumiało mi w uszach. Zdecydowanie nie przewidziałem, że będę mieć taki udany, zaskakujący i ekscytujący poranek. Niespodzianka w pełni się udała, a ja nie miałem nic przeciwko, by budzić się tak codziennie.

                Leżeliśmy po drugiej stronie łóżka, opatuleni kołdrą. W końcu Holly postanowiła wstać i iść do łazienki. Obserwowałem to, jak podnosi się z materaca i wsuwa na siebie czarne bokserki z dwoma wisienkami na pośladkach. Nadal leżałem na plecach, więc cały obraz prezentował mi się do góry nogami. Odruchowo oblizałem usta, lustrując jej sylwetkę. Zatrzymałem się na dłużej na jej wytatuowanych plecach. Odchyliłem głowę, kiedy zawisła tuż nade mną. Musnęła swoimi ustami moje, by po chwili znów się uśmiechnąć. Następnie odwróciła się, podchodząc do krzesła, na którym wczoraj zostawiłem poskładane pranie. Wzięła z góry białą koszulkę i od razu nałożyła ją na siebie. Potem wyszła z pokoju, a ja odprowadziłem ją wzrokiem, dopóki nie zniknęła za drzwiami.
                Westchnąłem cicho pod nosem, poprawiając pozycję, w której leżałem. Podsunąłem rękę pod głowę, skupiając błękitne oczy na suficie. Dopiero wtedy zadałem sobie sprawę z tego, że szczerzę się, jak nienormalny. Ale nic nie mogłem na to poradzić. Kiedy Holly była obok, czułem się lepiej. Czułem się szczęśliwszy, nawet jeśli wielokrotnie robiłem z siebie kretyna. Wywoływała we mnie uczucia, o których dawno już zapomniałem. Zakochiwałem się w niej? Nie byłem do końca pewny, czy na pewno chodzi o ten rodzaj więzi i uczucia. Wiedziałem jednak, że zaczynam się do niej emocjonalnie przywiązywać. Jakbym uzależnił się od jej towarzystwa.
                 Kiedy usłyszałem kroki, które kierowały się w stronę pokoju, przekręciłem się na brzuch. Spojrzałem w stronę drzwi, które ponownie się otworzyły. Holly weszła do środka. Zagryzłem wargę, mierząc ją wzrokiem od góry do dołu. Moja biała koszulka była na nią za duża i sięgała jej do ud. Mimo wszystko i tak prezentowała się w niej naprawdę znakomicie. Dziewczyna weszła z powrotem na materac. Wsunęła się pod kołdrę, a potem położyła obok. Ułożyła głowę na moim ramieniu, obejmując mnie w pasie. Czułem na skórze jej gorący oddech.
 Jesteś głodna?  wydusiłem, bo tylko to przyszło mi do głowy. Spojrzała na mnie z rozbawieniem.  No, co?
 Jestem, ale najpierw chcę się do ciebie trochę poprzytulać.
 W takim razie zapomnij o jedzeniu. Nic nie dostaniesz. Masz mnie przytulać.
 Idealnie – powiedziała ze śmiechem, muskając ustami moje ramię. I w tym momencie naprawdę poczułem się cholernie dobrze.

                Spojrzałem na siedzącą obok dziewczynę. Ugryzła kawałek chrupkiego tostu. Wcześniej wspólnie przyszykowaliśmy to późne śniadanie, które teraz pochłanialiśmy w salonie, tkwiąc na kanapie przed telewizorem. Przez moment zagapiłem się na jej odsłonięte uda. Holly nadal miała na sobie moją koszulkę i dół od swojej bielizny. Podobało mi się to połączenie, więc tym bardziej byłem zadowolony, że jeszcze się nie przebrała.
                Podniosła głowę, wlepiając we mnie ciemne oczy. Przez moment nie odrywaliśmy od siebie wzroku. Uśmiechnęła się, wypuszczając cicho powietrze z płuc. Ciszę miedzy nami przerwało kolejne chrupnięcie, które tym razem wychodziło ode mnie. Odsunąłem tost od ust, chcąc urwać ciągnący się ser. Kiedy to mi się udało, oblizałem wargi, a Holly zaśmiała się.
 Co?
 Dwie rzeczy – powiedziała, przysuwając się. – Po pierwsze: masz ketchup na twarzy.  Wstrzymałem oddech, kiedy wyciągnęła dłoń. Starła mi go palcem z kącika ust.  Po drugie: chodzi o ciebie.
– Co znowu zrobiłem nie tak? Za głośno jem? Za dziwacznie?  Holly roześmiała się po raz kolejny, kręcąc głową.  Dobra… Teraz zaczynam się niepokoić.
 Mam po prostu pytanie.
 Pytaj  odparłem, machając dłonią, by w końcu to z siebie wydusiła. Ugryzłem kolejny kawałek tostu.
 Nie jesteś uzależniony, prawda?
               Prawie się udusiłem chlebem, kiedy to usłyszałem. Zacząłem się krztusić, próbując złapać pełen wdech. Dziewczyna szybko poklepała mnie po plecach, dokładnie śledząc każdą moją reakcję. Z oczami pełnymi łez, odwróciłem się, napotykając jej ciemne tęczówki. Uniosła brwi, nawet na moment nie spuszczając ze mnie wzroku. Oczekiwała odpowiedzi, a ja musiałem wymyślić coś, w co uwierzy. Z drugiej strony nie chciałem jej okłamywać. Nie po tym wszystkim, co było między nami. Nie po tym, jaką relację udało nam się zbudować.
 Dlaczego tak myślisz?  wydusiłem, próbując zyskać na czasie.
              Oparłem talerz na udzie, bębniąc w niego palcami. Byłem zdenerwowany. Obawiałem się tego, że jak tylko Holly usłyszy prawdę, od razu mnie przekreśli. A jak uzna, że pojawiłem się na terapii tylko dlatego, by robić sobie z nich żarty? A jak wygada się Philowi?
– Obserwowałam cię od samego początku  zaczęła powoli, a na jej twarzy ponownie wymalował się lekki uśmiech.  Nie wyglądasz na kogoś uzależnionego. I tak wiem… Ludzie są różni. Różnie reagują, różnie przechodzą etapy w swoim życiu. Ty jednak kompletnie mi tam nie pasujesz. Nie jesteś taki, jak inni. Nie sprawiasz wrażenia, jakbyś naprawdę miał z tym problem.
 Ja… Chodzi o to, że… Bo…
 Okej  powiedziała, kiwając głową.  Wszystko jasne.
 Nie! To znaczy… Bo… Nie chcę…
               Zacisnąłem usta, kiedy zabrała mi talerz. Odłożyła go razem ze swoim na niewielki stolik. Następnie znów przybliżyła się, siadając mi na udach. Przez to znalazłem się z nią centralnie twarzą w twarz. Przełknąłem ślinę, starając się uspokoić i nie zacząć panikować. Miałem wrażenie, że jak powiem coś jeszcze, to będę skończony po całej linii.
 Mów prawdę, Lucas.  Odruchowo skrzywiłem się, kiedy znów specjalnie przekręciła moje imię.  Dlaczego właśnie ta terapia? Jesteś uzależniony?
 Ja… Cholera  wydusiłem, spuszczając głowę. Wziąłem dwa głębsze wdechy, by mieć odwagę znów na nią spojrzeć. I zrobiłem to, ponownie skupiając się na jej ciemnych oczach.  Obiecaj, że się na mnie nie wkurzysz.
 Mów.
 Obiecaj!
 Mów  rzuciła ze śmiechem, klepiąc mnie palcem po policzku. Objąłem ją w pasie rękami. Jej uśmiech sprawił, że trochę się uspokoiłem. Może i ona podejdzie do tego tematu bardziej na luzie? Taką miałem nadzieję.
 W porządku. Nie jestem uzależniony, zadowolona?
 Wiedziałam  powiedziała triumfalnym tonem, teraz dla odmiany pukając mnie dłonią w klatkę piersiową.  Jak widać miałam dobrego nosa względem ciebie.
– Gratuluję.
 Więc dlaczego tam jesteś?
 Uznasz to za naprawdę dziecinne i głupie i…
 Powiedz mi.
 Przegrałem zakład z Michaelem. Byłem pewny, że pokonam go w Fifę, bo on jest naprawdę w tym kiepski, ale okazało się, że ten dupek miał tym razem więcej szczęścia i… No, założyliśmy się, a ja przegrałem, więc on wysłał mnie w ramach kary na terapię  pociągnąłem jednym tchem, wyrzucając z siebie szybko słowa.  Ej! Serio?!  dodałem, kiedy Holly parsknęła śmiechem, zakrywając usta dłonią.
 Więc chodzisz na terapię dla seksoholików, bo przegrałeś zakład?
 Nie jesteś…
 Rozczarowana?
 I zła?
 Nie, to cholernie zabawne  rzuciła, opierając się na moim ramieniu.  Nie mogłeś zrezygnować po jednym razie?
 Nie, mam tam chodzić dłużej. Nie odpuszczę tak szybko, bo nie chcę dać mu tej pieprzonej satysfakcji, że wymiękłem po tak krótkim czasie.
 Jesteście niemożliwi – skwitowała, kręcąc głową.
 Nie powiesz Philowi ani nikomu z naszej grupy?
 Będę trzymać buzię na kłódkę.
 Lubisz mnie przez to mniej?  Holly zrobiła minę, jakby się mocno nad tym zastanawiała. Zmarszczyłem czoło z niezadowoleniem.  – O, nie! Lubisz mnie mniej!
– Wcale nie  powiedziała cicho, trącając mój nos swoim.  Cenię szczerość, więc zapunktowałeś. Czemu mi nie powiedziałeś wcześniej?
– Nie wiedziałem, jak zareagujesz.
– Ej, Lucas…
 Holly  jęknąłem, przekręcając oczami.
 Wiesz co?  Kiwnąłem głową, pozwalając jej kontynuować.  Myślę, że zaczynam cię lubić bardziej.

               Holly zdecydowała, że nie powinniśmy marnować tak ładnego dnia i siedzieć w domu. Dlatego teraz szedłem tuż obok niej, a nasze kroki zmierzały w stronę niewielkiego ryneczku połączonego z pchlim targiem, który mieścił zaraz za dużym marketem, na końcu osiedla.
               Dzisiaj dziewczyna od samego początku mnie zaskakiwała. Głównie tym, jak szybko i łatwo łamała kolejne granice, które były między nami. Postawiła na otwarty kontakt, nie wahając się ani razu. Będąc w domu obdarowywała mnie czułymi gestami i krótkimi pocałunkami. Przytulała się, pozwalając mi robić dokładnie to samo. Teraz szła obok, trzymając mnie za rękę, jakbyśmy byli kolejną parą, którą można minąć na ulicy. Nie byłem jednak pewny, co chce tym uzyskać? Może postanowiła się dzisiaj po prostu dobrze bawić, nie patrząc na żadne konsekwencje? A może chciwie pragnęła bliższego kontaktu z drugą osobą? A może i ona zaczynała się do mnie przywiązywać, tak jak ja do niej?
 Zobacz  powiedziała, kiedy minęliśmy starą bramę rynku.  Jakie piękne!
                Zanim zdążyłem zareagować, pociągnęła mnie w stronę stoiska z obrazami. Mężczyzna siedzący na niewielkim, drewnianym stołeczku, uśmiechnął się szeroko, kiedy zatrzymaliśmy się obok, by podziwiać jego dzieła. A miał ich mnóstwo. Od portretów, po krajobrazy i martwą naturę.
– Są niesamowite  stwierdziła, spoglądając na rzędy ułożonych płócien.
 Mam też dobre ceny  odezwał się mężczyzna, kiwając dodatkowo głową.  Zainteresowani?
 Na razie oglądamy – powiedziałem, idąc za Holly. Dziewczyna nadal trzymała moją dłoń.
– Mogę też narysować was, jeśli chcecie?
 Zastanowimy się nad tą ciekawą propozycją  rzuciła z uśmiechem.
– Polecam.
 Dziękujemy  odparłem, odwracając się.
               Moje oczy od razu natrafiły na budkę z ciastkami i drożdżówkami. Przełknąłem ślinę, nabierając ochoty na coś słodkiego. Puknąłem naszymi złączonymi dłońmi w jej udo, zwracając na siebie uwagę Holly. Wskazałem palcem na budkę, a ona ochoczo kiwnęła głową.
 Na co masz ochotę?
 Ciastko z czekoladą  powiedziała, przyglądając się wypiekom.  Zdecydowanie ciastko z czekoladą.
 Co podać?  zapytała kobieta, wychylając się.
 Poproszę ciastka z czekoladą.
 Cały dzień jemy  skwitowała Holly, kiedy zapłaciłem za nasz zakup.
– Ja tam nie mam nic przeciwko. Ciasteczko?  rzuciłem ze śmiechem, rozchylając papierową torebkę i kierując ją w jej stronę. Zaśmiała się, wkładając rękę do środka.  Zuch dziewczynka.
 Czep się, Lucas.
 Musisz?
 Nie mogę się oprzeć.

                Holly musiała wszystko zobaczyć. Zachwycała się małymi, jak i większymi rzeczami. Najdłużej staliśmy przy stoisku z książkami. Długi stół, zasypany był kolorowymi okładkami w różnym stanie zużycia. Dziewczyna przeszukiwała uważnie tytuły, a ja stałem obok niej, robiąc dokładnie to samo. Sam byłem ciekaw, czy znajdę tu coś, co mnie zainteresuje.
 Znalazłam Stephena Kinga  powiedziała z uśmiechem, wyciągając jedną z nich.
 Tej nie czytałem – odparłem, szybko przejmując od niej książkę.
 Ej! Moja!
 Teraz już moja!
 Pierwsza ją znalazłam  rzuciła, opierając dłonie na biodrach.
 Straciłaś ją w ułamku sekundy. Jest moja.
 Dopóki jedno z was jej nie kupi, jest moja  wtrącił mężczyzna, zerkając to na mnie, to na nią.  Tu mam jeszcze dwie książki tego autora.
 Jakie?  Holly nachyliła się nad stołem, kiedy sprzedawca wyciągnął kolejne powieści.  Czytałeś je?
 Tą tak, tej nie  odpowiedziałem, wskazując palcem na okładki.
 Weźmiemy te dwie  pociągnęła dziewczyna, wyrywając mi książkę z dłoni. Zrobiła to tak szybko, że aż podskoczyłem w miejscu. Zerknęła na mnie rozbawiona.  Podzielimy się, a potem wymienimy.
– Pasuje.
 Dobrze się z tobą robi interesy, panie Hemmings.
 Polecam się na przyszłość.

                Śmiało mogłem zaliczyć dzisiejszy dzień do udanych. Spędziłem z Holly tak dużo czasu, ale nadal byłem spragniony jej towarzystwa. Jakbym faktycznie się od niej uzależnił. Po wyjawieniu prawdy odnośnie mojej obecności na terapii, czułem się przy niej jeszcze swobodniej, niż wcześniej. Cieszyłem się z tego, że nie zareagowała złością czy rozczarowaniem. Jakby przyjęła to do wiadomości, uznając, że nie jest to zbyt wielka rzecz. I w sumie nie była, choć ja nie lubiłem okłamywać ludzi. Holly jednak to zaakceptowała, a ja mogłem na spotkaniach nadal wcielać się w wymyśloną przez siebie postać.
               Po powrocie do domu zastanawiałem się też, w jakim kierunku zmierza nasza znajomość. Byliśmy ze sobą blisko, choć nadal w jakiś sposób daleko. Być może ten długi wspólnie spędzony czas i te czułe gesty coś zmieniły? Nawet nie ukrywałem tego przed samym sobą, że gdyby pojawiła się taka możliwość, to zaryzykowałbym i spróbował stworzyć coś więcej. Nie znaliśmy się długo. Jeszcze wielu rzeczy o sobie nie wiedzieliśmy. Ja jednak chciałem dalej odkrywać kolejne elementy, by zdobyć całość wiedzy o niej. Domyślałem się, że być może następne dni pokażą, co dokładnie wyszło z tego, co uzyskaliśmy dzisiaj. Nie mogłem doczekać się kolejnego spotkania. 


***
Luke i Holly spędzili razem cały dzień i... Niezbyt zachowywali się, jak para kumpli z terapii - Phil byłby zachwycony, czyż nie? Tym bardziej po wyznaniu Hemmo XD
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu :)

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau

Dziękuję również za otrzymane komentarze! 

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz