piątek, 3 lutego 2017

10 Jesteś szczęśliwa?

               Złapałem za klamkę, powoli otwierając drzwi. Mój wzrok skupił się na wysokim budynku przede mną. Dziś miałem kolejne spotkanie w grupie anonimowych seksoholików. Holly znała już prawdę, ale zgodnie z prośbą nie pisnęła o tym ani słowem. Moje kłamstwo nadal było bezpieczne, a ja mogłem kontynuować zadanie związane z przegraniem zakładu.
              Zanim jednak zdążyłem wysiąść z auta, usłyszałem znany dźwięk dzwonka. Wyciągnąłem szybko telefon z kieszeni. Skupiłem błękitne oczy na ekranie i aż jęknąłem pod nosem, widząc osobę, która chce się ze mną skontaktować. Nie był to najlepszy czas na pogaduszki z matulą, szczególnie, że za niecałe dziesięć minut rozpocznie się spotkanie. Wiedziałem jednak, że zignorowanie telefonu od Liz wiązać się z będzie z ciągłym wydzwanianiem. Moja mama nie poddawała się zbyt szybko.
              Zamknąłem z powrotem drzwi, a następnie oparłem się o fotel. Zsunąłem się po nim, mając minę rozkapryszonego i niezadowolonego dziecka. Oprócz tego w myślach próbowałem wykombinować, jakąś sensowną wymówkę. Przecież nie przyznam się, że uczęszczam do tej konkretnej grupy. Gdyby Liz dowiedziała się prawdy, wtedy czekałby mnie godzinny wykład na temat głupich zakładów, w jakie się bawimy, o osobach dorosłych zachowujących się, jak dzieci, o głupich zakładach, o nieodpowiedzialności z mojej strony, o głupich zakładach, o kłamstwie i jego skutkach, kończąc na głupich zakładach. Zdecydowanie wolałem to pominąć.
 Mamo, to zły moment  powiedziałem od razu, jak tylko odebrałem.
 Co się dzieje?
 Ja… Mam spotkanie.
 Spotkanie?
 Robię projekt na zajęcia. Moja grupa na mnie czeka.
 Och, ja to mam słabe wyczucie czasu, kochanie  odparła, śmiejąc się cicho pod nosem.  Jak tam 5 Seconds of Summer?
 W porządku, idziemy powoli do przodu.
 A jak tam twoja dziewczyna?
 Nie mam dziewczyny, mamo  mruknąłem, przekręcając oczami. Zsunąłem się po fotelu jeszcze bardziej.
 Nie? Na pewno? A może nie chcesz mi powiedzieć?
 Mamo, nie mam dziewczyny  powtórzyłem, a następnie zacisnąłem usta.
 Jesteś młodym, przystojnym i fajnym chłopakiem. Zapewne niedługo kogoś sobie znajdziesz. Może poznasz kogoś ciekawego?
 Na razie o tym nie myślę…
 Bo wiesz, Sarah  to moja nowa koleżanka z koła fotograficznego  ma piękną córkę i tak… Jest naprawdę urocza i… Może zorganizowałabym wspólny obiad?
 Jeśli masz zamiar mnie swatać, to natychmiast przestań  warknąłem, automatycznie się prostując.
 To źle, że chcę pomóc?
 Ale ja nie potrzebuję pomocy!  warknąłem, czując jak ze złości pieką mnie policzki.  Dziękuję, ale radzę sobie świetnie.
– Kiedy ostatnio byłeś na randce?
 Mamo!
 To tylko pytanie, Luke!
 Nie martw się o moje życie uczuciowe, bo ma się dobrze.
 Dobrze?
 Bardzo dobrze.
 O! Jak ma na imię?
 Mamo, muszę kończyć.
 Ale…
 Kocham cię, pa  rzuciłem i rozłączyłem się.
                 Spojrzałem na telefon z niedowierzaniem, jakby miał mi zaraz wybuchnąć w dłoni. Liz czasami mnie przerażała. Bałem się jej pomysłów i tego, co może zaplanować. Miałem nadzieję, że odpuści sobie swatanie i wciskanie mnie w niezręczne sytuacje. Naprawdę nie potrzebowałem pomocy w tym kierunku. Szczególnie, że miałem już jedną osobę na oku i na daną chwilę nie potrzebowałem nikogo innego. No, może oprócz jakiegoś dobrego planu, który pomoże mi pchnąć tę relację, w jakimś lepszym kierunku.
 Luke!
                 Aż podskoczyłem w miejscu, uderzając kolanami w kierownicę. Syknąłem cicho z bólu, a potem uchyliłem drzwi. Powoli, nadal się krzywiąc, wygramoliłem się z auta. Zamknąłem je i spojrzałem na roześmianego Phila. Mężczyzna zazwyczaj był przed czasem w naszej sali, przygotowując się do spotkania, ale dzisiaj najwyraźniej zaliczył, jakieś spóźnienie.
 Przestraszyłem?
 Odrobinę.
 Wybacz. Byłem pewny, że chcesz zwiać spod ośrodka.
 Nie  odpowiedziałem, szybko kręcąc głową.  Rozmawiałem przez telefon.
 Wyglądałeś, jakbyś był czymś mocno zażenowany.
 Rozmawiałem z mamą.
– To wszystko wyjaśnia. Jest… Nadopiekuńcza względem ciebie?
 Wpadła na pomysł, by mnie zeswatać  wypaliłem, choć dopiero po chwili doszło do mnie to, do czego mu się przyznałem. Phil zmarszczył nos, a następnie znów cicho się zaśmiał.
 Moja mam też próbowała mnie raz zeswatać.
 I jak jej poszło?
 Nie wyszło. Prawie się o to pokłóciliśmy. Może się o ciebie martwi? Wie o twoim uzależnieniu?
 Tak, powiedziałem jej  skłamałem, starając się być przekonywujący.
 Może jest przekonana, że prawdziwa miłość cię uleczy.
 A może uleczyć?
 Uczucia są skomplikowane, Luke  zaczął powoli, kiedy skierowaliśmy się w stronę drzwi.  Ale mogą pomóc. Kiedy spotkasz na drodze tą jedną konkretną osobę, nagle dostajesz olśnienia. Wszystko dzieje się w środku. Myśli zaczynają się kierować na inne tory. Ta osoba, twoja druga połówka, jak ją określamy, sprawia, że jesteś gotów zrobić dla niej wszystko. Poświęcenia, kompromisy, to część tego. Często jest tak, że osoba uzależniona jeszcze bardziej przykłada się do terapii i jej zaleceń. Chce stać się lepsza dla osoby, którą kocha. I otrzymuje też wsparcie, bo działania te idą też w drugą stronę. Miłość jest ważna. Jeśli jest prawdziwa, z pewnością może pomóc.
 Może powinni ją sprzedawać na receptę?  wypaliłem, kiedy weszliśmy do środka.
 Gdyby to było takie proste  powiedział ze śmiechem Phil.

                 Wyszedłem z mitingu, ale nie zamierzałem od tak wracać do domu. Holly była na spotkaniu, a ja postanowiłem to wykorzystać. Dlatego po wyjściu z budynku, podszedłem do samochodu i oparłem się o niego. Skrzyżowałem dłonie na klatce piersiowej, nie spuszczając wzroku z drzwi ośrodka. Chciałem na nią poczekać i zaproponować obiad. Liczyłem na to, że nie będę musiał długo jej namawiać na wspólne wyjście. Ostatnio nasza relacja naprawdę się poprawiła. Chciałem spędzać z nią jeszcze więcej czasu. Byłem od niej uzależniony.
                 W końcu dziewczyna wyłoniła się z budynku. Wsunęła na nos przeciwsłoneczne okulary. Dokładnie śledziłem każdy jej ruch. Pożegnała się z Ozzy’im i odwróciła się. Podniosłem rękę, nie chcąc, by mnie przeoczyła. Uśmiechnęła się, od razu ruszając w moją stronę.
 Masz sprawę, kłamczuchu?
 Serio? Odpuść mi.
 Po prostu muszę pogratulować ci zdolności aktorskich – powiedziała, przybliżając się.  Długo układałeś tę mowę?
 Wyszła spontanicznie  odparłem zgodnie z prawdą. – No i  pstryknąłem ją w nos  starałem się.  Holly zmarszczyła czoło, a potem zaśmiała się.  Nikt niczego nadal nie podejrzewa, więc jest dobrze.
 Podobał mi się ten fragment o narastającym podnieceniu, z którym tak ciężko jest walczyć, a które pojawia się niespodziewanie.
 I się kumuluje.
 Właśnie, by potem wybuchnąć  rzuciła z uśmiechem.  Biedny Lucas.
 Luke.
 Oczywiście.
 Zjesz ze mną obiad?
 Nie.
 Holly  jęknąłem, robiąc naburmuszoną minę.
 Pojedźmy na plażę.  Zrobiłem wielkie oczy.  Tak, chętnie spędzę z tobą czas. Mimo, że powinnam trochę popracować.  Przybliżyła się jeszcze bardziej, a ja odruchowo zwilżyłem wargi językiem. – Może coś się w nas skumuluje?
 Nie nadążam za tobą.
 Nie musisz  odparła, a potem po prostu wsiadła do samochodu.

                 Zanim poszliśmy na plażę, zjedliśmy w ramach obiadu po dużej porcji czekoladowo-śmietankowych lodów. Później pozbyliśmy się butów i skarpetek, stając na ciepłym piasku. Przeszliśmy do brzegu, gdzie woda zmoczyła i ochłodziła nam stopy. Wtedy powoli ruszyliśmy spacerem w stronę dzikiej części plaży, by być z dala od tłumów i rozbieganych dzieci. A dzisiaj naprawdę było tu sporo osób.
                 Zgarbiłem się, kiedy zimne krople skapnęły na moje ramiona i plecy. Kilka z nich zatrzymało się również na włosach. Szybko odwróciłem się w stronę Holly, która zrobiła niewinną minę. Przygryzła wargę, lekko przychylając przy tym głowę, przez co wyglądała naprawdę uroczo. Zmrużyłem oczy, co ją rozbawiło. Po chwili pisnęła, kiedy i ja ją ochlapałem.
                Prychnęła pod nosem, a potem sama znów się zamachnęła nogą, by mi oddać. Nic z tego. Zarządziłem szybką ewakuację z wody, mając gdzieś to, że tym tempem moczę sobie bardziej nogawki. Ruszyłem w głąb plaży, zostawiając ją w tyle. Nie spodziewałem się jednak tego, że dziewczyna mnie dogoni.
               Żałowałem, że nie mogłem widzieć tego momentu, w którym wskakuje mi na plecy. Nie wiem, jakim cudem jej się to udało, szczególnie, że oboje byliśmy w ciągłym ruchu. Z boku musiało to wyglądać naprawdę ciekawie i zabawnie jednocześnie. Na szczęście się nie przewróciłem, jakby mój mózg i moje ciało mogło się spodziewać takiego fizycznego ataku na moją osobę. Zręcznie złapałem ją pod kolana, kiedy owinęła nogi wokół mojego pasa. Jej ramiona oplotły mi szyję.
 Mam cię!  krzyknęła zadowolona, przyciskając się jeszcze bardziej do moich pleców.  I nadal stoisz.
 A co myślałaś?
 Że cię przewrócę, urządzimy zapasy, które oczywiście wygram, a potem ty będziesz płakać, że pokonała cię dziewczyna.
 Oglądasz zdecydowanie za dużo głupich filmów.
 Sam jesteś głupi  prychnęła, pstrykając mnie w płatek ucha.
                Wzdrygnąłem się. Holly wybuchła po raz kolejnym śmiechem. Szybko do niej dołączyłem. Bawiliśmy się, jak dzieci, ale chyba tego potrzebowaliśmy. Luzu i nie myślenia o codziennych sprawach. Porzucenia za plecami obowiązków i tego, by zachowywać się, jak na przykładnych dorosłych przystało. Odrobina szaleństwa była, jak lekarstwo.
                Uśmiechnąłem się, kiedy wtuliła się w moje plecy jeszcze bardziej. Musnęła ustami moją szyję, przez co poczułem przyjemny dreszcz, który przeszedł mi po kręgosłupie. Potem pocałowała mój kark, co cholernie mi się podobało. To wystarczyło, by mnie skutecznie rozkojarzyć. Chciałem zrobić kolejny krok do przodu, ale noga zapadła mi się w piasku. Holly przejechała palcem po mojej dolnej wardze. Odruchowo rozchyliłem usta. Wtedy też straciłem panowanie i gruchnąłem na ziemię. A ona razem ze mną.
                Jęknąłem cicho, kiedy spotkałem się z podłożem. Przytuliłem się do piachu, czując go wszędzie. Miałem wrażenie, że wsypał mi się nawet pod ubranie. Miałem też go w buzi i na twarzy. Byłem też pewny, że zatrzęsły mi się wszystkie zęby.
 Nic ci nie jest?  zapytała, kiedy poruszyłem się tuż pod nią.  Luke?
 Kim jesteś?
 Nie udawaj.
 Nie znam cię i co robisz na moich plecach.
 To nie jest śmieszne. Nic ci nie jest?
 Kim jesteś?  wydusiłem, ale nie utrzymałem powagi i parsknąłem śmiechem.
 Jesteś okropny. Ej!
                Przechyliłem się, a ona zsunęła się z moich pleców. Padła na piach. Brązowe włosy zasłoniły jej twarzy. Wymamrotała coś pod nosem, ale ja nie byłem w stanie odgadnąć z tego ani jednego słowa. Po chwili usiadła, odgarniając ciemne kosmyki z policzków.
 Dupek.
 Kim jesteś? Jesteś syrenką?  pociągnąłem, przybliżając się.  Czy jeśli cię pocałuję, zmienisz się w syrenkę?
 Popieprzyły ci się bajki, Lucas.
 Nie cierpię, jak tak do mnie mówisz  rzuciłem, obrażony. Skrzyżowałem dłonie na klatce piersiowej. Czułem na skórze piach. Mnóstwo piachu.
 Uwielbiasz to.
 Tylko tak ci się wydaje.
 Uwielbiasz to.
 Wcale nie.
 Chcesz buziaka?
 Głupie pytanie. Pewnie.
 Rozmyśliłam się.
 W kwestii buziaka?  Pokiwała głową.  Trudno, bo ja nie.
             Zanim zdążyła zareagować, ująłem jej twarz w dłoniach i wpiłem się w jej usta. Holly odpowiedziała od razu. Objęła mój kark, przyciągając mnie do siebie jeszcze bardziej, jakbyśmy wcześniej znajdowali się za daleko od siebie. Położyła się na piasku, a ja znalazłem się tuż nad nią ani na chwilę nie odrywając się od jej ciepłych warg. Mruknąłem z aprobatą, kiedy wsunęła dłoń w moje włosy. Cholernie to uwielbiałem.
             Uniosłem się na rękach, nie dorywając wzrok od jej ciemnych tęczówek. Ona również wpatrywała się w moje oczy. I to w ten sam sposób, jak zawsze. Jakby nic naokoło nas nie istniało. Jakbyśmy byli, tylko my i nic więcej. Przez moment zamykaliśmy się w swoim świecie, uciekając od wszystkiego, co nas otaczało.
             Położyłem się obok. Od tego wszystkiego mój oddech odrobinę przyspieszył. Przymknąłem powieki, czując ciepłe promienie słońca na twarzy. Drgnąłem, gdy jej dłoń wsunęła się w moją rękę. Złączyła nasze palce. Odwróciłem głowę, by znów móc na nią spojrzeć. Uśmiechnęła się. Odpowiedziałem tym samym. To było naprawdę udane popołudnie. Wtedy też jeszcze bardziej zapragnąłem tego, by jeszcze częściej spędzać z nią czas. By mieć takich dni znacznie więcej. Ja i ona. Nie był z nas przecież taki zły duet, prawda?

               Obudziłem się. Wokół mnie panowała ciemność. Na oślep wyciągnąłem dłoń, ale miejsce obok było zimne i puste. Odwróciłem się, zapalając lampkę. Rozejrzałem się dookoła, marszcząc nos. Ubrania Holly zniknęły. Dziewczyna po wspólnej łóżkowej zabawie po prostu rozpłynęła się w powietrzu.
              Pokręciłem z niezadowoleniem głową, chwytając za telefon, który zostawiłem na nocnej szafce. Niewiele myśląc, odblokowałem go. Szybko odnalazłem odpowiedni numer i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Miałem dosyć wiecznego uciekania. Za każdym razem, kiedy ja i Holly zbliżaliśmy się do siebie, ona przerywała to wszystko, zapadając się pod ziemię. Nie chciałem, by teraz było tak samo. Miałem nadzieję, że odbierze. Na szczęście tak właśnie było.
 Tak?
 Wróciłaś sama do domu w środku nocy? Nie mogłaś zostać? Co takiego się stało, Holly?
 Może tak po kolei?
 Chcę wiedzieć, dlaczego?
 Posłuchaj… Naprawdę uwielbiam spędzać z tobą czas. Sprawiasz, że…
 Jesteś szczęśliwa?
 Być może  odpowiedziała cicho. – To nie zmienia jednak faktu, że nic z tego nie będzie. Jesteśmy kumplami od seksu i tyle. Dobrze się bawimy, ale po takich akcjach trzeba odpuścić i wrócić do swojego życia. Bajka się w końcu kończy, a my nie możemy o tym zapominać.
 Czyli to jest twoja metoda na zabawę?
 Nie mów, że ty się nie bawisz?
 Tu nie o to chodzi…
 Luke, to jest doskonała pora, by każde z nas wróciło do tego, co ma. Do pracy i obowiązków. Było cudownie, jak zawsze, ale… Jesteśmy kumplami. Jutro rano masz zajęcia, więc wyśpij się i przestań o tym myśleć.
 O tym? Czyli o tobie?
 Właśnie. Nie jestem tego warta. Dobranoc.  I rozłączyła się.
                 Spojrzałem na wyświetlacz, nie mogą pojąć jej toku myślenia. Jak mogła powiedzieć, że nie jest tego warta? Była… Dla mnie była i mogłam dla niej zrobić dużo więcej. Chciałem zrobić więcej. Chciałem, by wiedziała, że staje się dla mnie naprawdę kimś wyjątkowym. Kimś bliskim. Nie chciałem być kumplem od seksu. Chciałem być kimś innym. 
                 Wtedy też zrozumiałem, że wszystkie głupie docinki i żarty ze strony chłopaków były prawdziwe. Zakochiwałem się w niej. Z każdym dniem zakochiwałem się w niej coraz bardziej. Problem był jednak taki, że Holly szła zupełnie innym kierunkiem, niż ja. Musiałem udowodnić jej, że się myli i przekonać do tego, by chciała chociaż spróbować. Nie za bardzo wiedziałem, jak to zrobić. Potrzebowałem planu. Potrzebowałem kolejnego cholernego planu… I Caluma, który niczym mój prywatny psychiatra od spraw sercowych, podpowie mi, jak się do tego zabrać, by tego nie schrzanić. Postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę i za walczyć o to, czego chciałem i czego potrzebowałem. A tym wszystkim teraz, była właśnie Holly.


***
Planuj Hemmo planuj może coś ci z tego wyjdzie XD Mamy też mały wątek z Liz oraz to, co Holly myśli na temat relacji, jaką ma z naszym blondasem. 
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu :)

Dziękuję za otrzymane komentarze! 

Standardowo zapraszam Was na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia

Do następnego!
Pozdrawiam

#SexTherapyFF



7 komentarzy:

  1. Zrobiło mi się żal Luke'a ;( A jej nie lubię i nic jej nie obroni:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holly zmienia się w nielubiany charakter XD

      Usuń
  2. Czytam już kolejne twoje opowiadanie i to nigdy mi się nie znudzi 😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam już kolejne twoje opowiadanie i to nigdy mi się nie znudzi 😍

    OdpowiedzUsuń
  4. To było okrutne.
    Czemu więc wysyła mu sprzeczne sygnały?
    Wiem, że żadne z nich nie oczekiwało Bóg wie czego, ale jeśli naprawdę chciała go traktować jak chłopca do nocnych igraszek to mogła odrazu postawić sprawę jasno...


    Rozdział jak zawsze, świetny! 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało :)
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń