wtorek, 14 lutego 2017

11 Jestem porażką

             Po krótkiej rozmowie z Holly byłem zdeterminowany, by pokazać jej to, jak mi na niej zależy. Ten entuzjazm opadł jednak z samego rana. Jak tylko wstałem z łóżka moje myśli znów zaczęły krążyć wokół tych wszystkich słów, jakie padły w nocy. Co jeśli faktycznie nie było szans na zmianę? Jeśli ona widziała we mnie tylko i wyłącznie kompana do wspólnych igraszek, który nie nadaje się, do czegoś więcej? Przez to wszystko zacząłem wątpić w to, że jest w ogóle możliwa odmiana naszej relacji. Poczułem się, jak ostatni naiwniak, który zbyt mocno wsiąknął w coś, co miało nigdy nie wypalić. Odczuwałem poczucie porażki i żalu.
              Mimo wszystko nadal nie mogłem zrzucić całej winy na nią. W końcu przecież otwarcie powiedziała to, co myśli. Nie mogłem wyolbrzymiać złości za to, że wprost przyznała się do tego, jak to wygląda z jej perspektywy. Nie można nikogo przekreślać przez to, że nie odwzajemnia tego samego, co czujesz ty. Gdzieś w środku winiłem też siebie. Być może problem leżał po mojej stronie? A może znów po prostu za dużo o tym myślałem, popadając w pewnego rodzaju paranoję?
 Co jest?
 Nic mi nie jest – odpowiedziałem szeptem, skupiając wzrok na notatniku.
              Nie spojrzałem na Caluma, ale oczyma wyobraźni widziałem jego skrzywioną minę. Wiedziałem, że Hooda nie wykiwam. Zresztą, nawet nie próbowałem tego robić. To on był osobą, z którą chciałem porozmawiać, ale… Może nie koniecznie w trakcie zajęć.
 Mów.
 Cal…
 Wyglądasz, jakby coś leżało ci na wątrobie. Jakby to gniło od środka. Jakbyś miał się od tego skręcić i…
 Dzięki, bardzo obrazowe  mruknąłem, zerkając na niego zdegustowany.  Później.
 Chcę tylko wiedzieć, czy coś się stało.
 Może.
 Kurwa, Luke. Twoje może wcale nie jest w porządku.
 Mam problem.
 Mówi się, że z problemem najlepiej się przespać  rzucił, wzruszając ramionami.  To było kiepskie z mojej strony  dodał, kręcąc głową.
 W sumie… Ja… Jakby… Już się z tym problemem dosłownie przespałem.  Hood zamrugał, nie odrywając ode mnie ciemnych tęczówek.
 Och, chodzi o Holly?
 Ja… Po prostu… Nie chodzi o to, że ona jest problemem, ale… Chodzi o to, że… Bo… Problem jest, jakby…
 Panie Hemmings, może pan nam przypomni, na czym polega efekt halo? Poruszałem to na poprzednim wykładzie.
               Jak tylko usłyszałem te słowa, zacisnąłem mocniej usta, gratulując sobie debilizmu. Co mnie podkusiło, by wdawać się w pogadankę na zajęciach i to jeszcze u profesora Schreibera, który jest jednym z tych surowszych osób na uczelni? Miałem wrażenie, że cała grupa skupiła się na mnie.
 Panie Hemmings, czekam  powiedział mężczyzna, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
               Spojrzałem na niego ostrożnie, unikając zimnych, niebieskich oczu, które prawie przeszywały mnie na wylot. W myślach rozpaczliwie szukałem odpowiedzi na to pytanie. Czy ja w ogóle powtarzałem materiał przed zajęciami? Teraz nawet tego nie byłem pewny. Jak nic moim durnym zachowaniem strzeliłem sobie w nogę. Wiedziałem, że profesor ma dobrą pamięć do studentów, więc już teraz mogłem być pewien, że dodatkowo przemagluje mnie na ustnym zaliczeniu jego przedmiotu.
 Nie wie pan?  Pokręciłem tylko głową, wciskając się bardziej w krzesło.  Może niech pan przestanie debatować i skupi się na temacie dzisiejszych zajęć? Chyba że chce mieć pan problemy w czasie sesji?
– Zdecydowanie nie chcę ich mieć.
 I słusznie. Radzę przyswajać materiał na bieżąco. A może odpowiedź na to pytanie udzieli nam pan Hood, który również był bardzo zaangażowany w pogadankę, jaką panowie sobie urządzili? Proszę bardzo, panie Hood, na czym polega efekt halo?
 Chodzi o to, że na podstawie jednego, ewentualnie kilku elementów lub cech oceniamy całokształt danego zjawiska bądź osoby. Wyrabiamy sobie opinię, bazując tylko na tak zwanym pierwszym wrażeniu lub wyobrażeniu. Działa to automatycznie, jest uwarunkowane kulturowo, a także oparte na naszych wcześniejszych doświadczeniach.
 Zgadza się. A teraz proszę obu panów o stuprocentowe uwagę.
 Jasne – odparł Calum, rozsiadając się na krześle z nieukrywanym zadowoleniem.
                Zerknąłem na niego i przekręciłem oczami. Oparłem czoło o notatnik, mając ochotę po prostu warknąć głośno pod nosem, a najlepiej wydrzeć się na całe gardło, że los w stosunku do mnie jest cholernie niesprawiedliwy. Co mnie obchodzi teraz efekt halo skoro cierpię na efekt Holly?

               Wszedłem do 5 Seconds of Summer. Calum był tuż za mną. Obaj nieśliśmy zamówione na wynos dania. Zapach przypraw szybko rozniósł się po lokalu. Było dopiero po czwartej, więc nie było to w ogóle ludzi. Klienci zjawiali się nieco później, choć w ciągu tygodnia było ich znacznie mniej, niż w weekendy.
 Żarcie przyszło!  zawołał zadowolony Michael, kiedy postawiłem siatkę na ladzie.
              Usiadłem na krześle, a potem westchnąłem ciężko pod nosem. Zielone tęczówki Clifforda zmierzyły mnie od góry do dołu, a raczej do klatki piersiowej, bo kumpel stał po drugiej stronie baru, więc tylko tyle widział. Calum zajął miejsce obok. Kiedy zdążyłem po raz kolejny głośno wypuścić powietrze z płuc, z zaplecza wyłonił się Irwin.
 Co ci jest?  odezwał się Ash, podchodząc do Hooda. Jego pytanie jednak nie było skierowane do niego, ale do mnie. On też skupił na mnie zaciekawiony wzrok.
 Masz kaca?  zaczął Michael.
 Nie.
 Źle się czujesz?
 Nie  mruknąłem, marszcząc czoło.
 Wiem! W końcu zrozumiałeś, jak zajebisty jestem i doszło do ciebie to, że nigdy nie będziesz taki, jak ja  pociągnął Michael, a potem zaśmiał się. Wszyscy spojrzeliśmy na niego, jak na kretyna.  No, co? To miało być zabawne, wy drętwusy. Co się dzieje?
 Luke zakochał się w Holly  rzucił Calum, dobierając się do swojego jedzenia.
 Dzięki, że walnąłeś tę informację tak prosto z mostu – mruknąłem, mając ochotę trzepnąć go swoją porcją.
 Ty zanim doszedłeś do sedna, to minęło chyba z dobrych dziesięć minut. Pod koniec ledwo zrozumiałem, o co ci chodzi.  Przekręciłem oczami.
 Nasz Hemmo się zakochał. To cholernie przesłodkie  powiedział Clifford, opierając się o ladę, by znaleźć się naprzeciwko mnie.  Tak bardzo, bardzo urocze. 
 Mike, to nie jest dobry czas na twoje kiepskie żarty.
 Nie są kiepskie!
 Są  odezwał się Irwin, wzruszając ramionami.  I do tego denne.
 Sam jesteś denny. Co z Holly?  Zagryzłem wargę, zerkając na Hooda.  A on to co? Twój adwokat czy jak? Nagle boisz się z nami normalnie i otwarcie rozmawiać?
 Holly zdegradowała go do pozycji kumpla  odpowiedział Calum, mieszając widelcem w ziemniakach.
 To… To faktycznie kiepsko  rzucił Michael, kręcąc głową.  A może źle ją zrozumiałeś?
 Nie, powiedziała mi to otwarcie.
 Ałć, to kiepsko – pociągnął Ash, zerkając to na mnie, to na Caluma.  Domyślasz się czemu?
 W sumie… W sumie… Jestem porażką.
– Ej, przestań się nad sobą użalać, księżniczko  powiedział Hood z pełną buzią, klepiąc mnie jednocześnie po ramieniu.  I zacznij jeść.
 Nie wiem, czy mam jeszcze ochotę i…
 Teraz brzmisz, jak rozkapryszony dzieciak – podsumował mnie Clifford.  Jedz, bo zadzwonię do Liz i…
 Nie zrobisz tego!  warknąłem, ale posłusznie złapałem za pudełko z jedzeniem. Michael uśmiechnął się z zadowoleniem, widząc, że i tak postawił na swoim.
 Jest kilka opcji, dlaczego powiedziała ci coś takiego  zaczął Hood, machając widelcem.  Albo naprawdę nie myśli o tobie w ten sposób i tu sprawia się sypie, bo nie jesteśmy wstanie zmusić kogoś do uczucia…
 Zawsze można ją porwać  wtrącił Michael. Zrobił wielkie oczy, patrząc na Caluma, któremu zadrgał ze złości policzek.  Przepraszam, już milknę.
 Może też jeszcze  podkreślam jeszcze  nie czuć do ciebie tego samego. Jeśli tak jest, to jest szansa na to, by ją do siebie bardziej przekonać.
 Jak?
 Przede wszystkim nie zmieniaj się w nikogo, kim nie jesteś. Udawanie nie wyjdzie ci na dobre. Bądź sobą. Nie zapominaj jednak, że wiele kobiet lubi poczucie bezpieczeństwa, czułość i to, że facet nie jest przy nich sztywny. Bądź zabawny, ale i czarujący. Opiekuj się nią. Niech ma wrażenie, że jesteś najlepszym chłopakiem na świecie. Nie bądź jednak zbyt miękki i miej swoje zdanie.
 A ty czytałeś, jakieś poradniki? – odezwał się ponownie Michael.
 Przypomnieć ci, że mam starszą siostrę? To od niej to wszystko wiem.
 I to działa?  wydusiłem. Może powinienem robić notatki?
 Nie tylko na dziewczyny. Na Asha podziałało  rzucił zerkając na Irwina, który pokazał mu środkowy palec.  Daj jej wyraźnie odczuć, że jest dla ciebie bardzo ważna.
 Okej… A co jak to nie to?
 Może być tak, że powiedziała ci to tylko dlatego, że sama się w tobie zakochała.
 Co?
 Może nie chce się do tego przyznać? Może dla niej jest za wcześnie? Wtedy musisz ją, jakoś podejść i wyłapać odpowiednie sygnały.
 Mówiła mi kiedyś o tych sygnałach…
 Właśnie, więc coś tam wiesz. Polegaj na swojej intuicji…
 Moja intuicja chyba jest schrzaniona.
 Luke, wyczuj ją. Zwróć uwagę na to, jak do ciebie mówi i co mówi. Jak się zachowuje.
 Czy na przykład się o ciebie troszczy  dodał Ash, a potem wcisnął kawałek mięsa do buzi.  Może dba o ciebie po swojemu.
 O to chodzi. Wtedy będziesz wiedział, że nie jesteś jej obojętny, a to co powiedziała to zwykła ściema.
 Dobra… Jest jeszcze jakaś opcja?  zapytałem, zabierając się w końcu za jedzenie.
 Może się bać  powiedział Michael, a my wszyscy spojrzeliśmy na niego. Uniosłem brwi.  No, co? Holly może się bać tego uczucia i dlatego je wypiera. To podchodzi pod to, że nie chce się do tego przyznać, ale jest… Bardziej skomplikowane. Może w jej przeszłości stało się coś takiego, co sprawiło, że miłość i ta cała zabawa w związki źle jej się kojarzą?
 Tak… To też jest możliwe  rzucił Calum, machając widelcem po raz kolejny.  Nieźle, Mikey.
 Ostatnio nie miałem co robić i znalazłem jedną z gazet Maddie  odparł czerwonowłosy, wzruszając ramionami.   Była tam rubryka z poradami i coś takiego się tam pojawiło. Ale tu też by pasowało.
 Jak się nazywała ta gazeta?
 New Woman.
 Jezu… Czytałeś jedną z porad Holly  jęknąłem, uderzając czołem o ladę. Nie musiałem nawet patrzeć na kumpli, by wiedzieć, że wymienili między sobą spojrzenia.
 Luke, nie dramatyzuj. Rozgryziesz to, a my ci pomożemy. Dowiesz się, na czym konkretnie stoisz  pociągnął Michael.  Do tego czasu…
 Obserwuj ją – dokończył za niego Hood.
               Cicho przytaknąłem, podnosząc się z powrotem do pionu. Nie miałem innego wyjścia. Nie miałem żadnego lepszego pomysłu na to, by rozszyfrować Holly. Być może faktycznie miała mnie gdzieś. A może w tym wszystkim było drugie dno? Na to liczyłem, bo to dawało mi jednocześnie szansę, by jeszcze coś zdziałać. A cholernie nie chciałem zostać odprawiony z kwitkiem.

              Leżałem na łóżku. Wokół mnie znajdowały się rozłożone notatki i książka. Po dzisiejszej wpadce chciałem być w końcu na bieżąco z materiałem. Postawiłem sobie to za punkt honoru, by w końcu przyswoić to, o czym mówił profesor. Szczególnie, że pewnie znalazłem się na jego radarze i nie zdziwiłoby mnie to, gdyby na kolejnych zajęciach znów mnie o coś zapytał. Tym razem nie chciałem wyjść na idiotę.
              Kontrolnie spojrzałem w stronę komórki, która od dłuższego czasu leżała na szafce. Przekręciłem się na brzuch, nie odrywając od niej wzroku. Popukałem palcami w zeszyt, zastanawiając się, ile dokładnie minęło czasu od mojej próby kontaktu z Holly. Dzwoniłem dwa razy, ale dziewczyna nie raczyła odebrać. Nie chciałem wyjść na desperata  a często pewnie w jej oczach właśnie tak wypadałem  dlatego nie wykręciłem jej numeru po raz trzeci.
               Zagryzłem wargę, wpatrując się w swoje dość niechlujne pismo. Przejechałem palcem po wypisanych punktach, które zanotowałem ostatnim razem na wykładzie. Przymknąłem powieki, powtarzając je w myślach. Wtedy też w sypialni rozbrzmiał dźwięk znanego dzwonka. Westchnąłem ciężko, turlając się po materacu w kierunku jego źródła. Złapałem za wibrujące urządzenie i spojrzałem na wyświetlacz. Moje oczy zrobiły się wielkości spodków. Szybko przekręciłem się na plecy, a potem odebrałem, mając nadzieję na to, że nie stało się to zbyt późno.
 Holly?
 Cześć, Lucas.  Mimo tego, że naprawdę nie znosiłem, jak tak do mnie mówiła, to nie mogłem powstrzymać głupkowatego uśmiechu, jaki wymalował się na moich ustach. A może zaczynałem to powoli lubić?  Dzwoniłeś.
 A ty nie odbierałaś.  Dziewczyna zaśmiała się, przez co mój uśmiech poszerzył się. Teraz cieszyłem się, że nikt mnie nie widzi, bo naprawdę musiałem wyglądać, jak czubek.
 Wybacz. Miałam randkę.
 Randkę? – wydusiłem z niedowierzaniem. Mój uśmiech zniknął tak szybko, jak się pojawił.  O… Okej… I jak… Jak było?
 Koszmarnie. Siedziałam trzy godziny w bibliotece. Mój mózg już dzisiaj nie nadaje się do niczego.
 Zabrał cię na randkę do biblioteki?
 Ona zabrała.
 O-ona?
 Też ją znasz  dodała z rozbawieniem.  Miałam randkę z metodologią badań.
– O taką randkę ci chodziło  wydusiłem, czując ulgę. Jak tak dalej pójdzie to Holly wykończy mnie nerwowo. 
 Babka od ćwiczeń dała nam tyle zadań do rozwiązania, że mam ochotę jej osobiście bardzo mocno podziękować.
 Podziękować?
 Najlepiej tak dosadnie, książką między oczy  odparła, a ja zaśmiałem się. Po chwili i ona zrobiła to samo. Znów zacząłem się szczerzyć sam do siebie.  A ty? Co robiłeś?
 Byłem na uczelni, potem w pracy. Teraz się uczę, bo dzisiaj udało mi się wkurzyć jednego profesora i mogę mieć przechlapane.
 Ty nie grzeczny chłopcze  rzuciła i znów parsknęła cichym śmiechem.
 Zagadałem się z Calumem – dodałem na swoje marne usprawiedliwienie. Teraz ta sytuacja i mnie zaczęła bawić, choć wiedziałem, że zabawnie to później nie będzie, jak wykładowca się na mnie uweźmie.
 Luke?
 Tak?
 Czy między nami jest w porządku?  Zawahałem się.  Nie chciałam cię w żaden sposób wkurzyć.
 Wkurzyć?
 Wczorajszą rozmową?
 O to chodzi… Jest w porządku  skłamałem, bo pod tym względem w porządku nie było.
 Luke?
 Tak?
 Co masz na sobie?
 Co?
 Co masz na sobie? – powtórzyła uwodzicielskim tonem, od którego zrobiło mi się gorąco.  To może inaczej... Co trzeba zrobić, byś pozbył się tego, co masz na sobie?
 Holly  rzuciłem ze śmiechem, a ona szybko do mnie dołączyła.
 Wyluzuj, nie będziemy się w to bawić.
 Nie, dlaczego?
 Powinieneś wrócić do nauki.
 Ale zaczynało mi się podobać.
 Wracaj do nauki. Teraz.
– Holly?
– Tak?
 A co ty masz na sobie?  zapytałem, a ona znów zaczęła się śmiać. 


***
Łoś Hemmings znany potocznie, jako Luke Hemmings powraca :D (wybaczcie, ale ten "łoś" do niego pasuje XD) Zgodnie z tym, co planował, zasięgnął porady u dr Hooda - speca od spraw sercowych (chętni na prywatne sesje do dr Caluma, proszeni są o zgłoszenie się do jego osobistej sekretarki - Ashtona Irwina XD). Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu :)

Klasycznie i bez żadnych zmian - zapraszam Was również na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF

6 komentarzy:

  1. Nadal jej nie lubię xD
    I wgl świetny rozdział, SA też przeczytałam i przepraszam, że nic nie nabazgrałam pod nim, ale jestem przeziębiona i komentarze nie są w granicach moich możliwości xD
    Rozdział świetny, jak zawsze, ale jak już mówiłam i tak jej nie lubię, mimo wszystko 😅😅
    Pozdrawiam 😙😙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz jej lubić. Cieszę się, że mimo wszystko rozdział się podobał :)
      Szybkiego powrotu do zdrowia życzę!
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Świetny rozdział 😁 umiesz zaciekawic czytelników😘 powodzenia w dalszym pisaniu rozdziałów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało :)
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  3. To w zasadzie ciekawy paradoks, Calum nie zainteresowany kobietami wie o nich więcej niż pozostałe grono, które defacto jest heteroseksualne. 😂
    Naprawdę świetny rozdział choć mówiąc szczerze podziwiam Luke'a za wytrwałość w próbach dotarcia do Holly, ta dziewczyna jest... ciężka do sklasyfikowania. Lecz i tak uważam że ma w sobie to coś.
    Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah o ile dobrze pamiętam Calum chyba mówił, że to przez to, że ma siostrę - więc to z nią dużo o takich rzeczach musiał rozmawiać XD
      Cieszę się, że się podobał :)
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń