czwartek, 23 lutego 2017

12 Pójdę za to do piekła

              Minęło półtorej tygodnia od rozmowy z chłopakami. Niestety, plan obserwacji Holly nie do końca mi wyszedł. Przyczyna leżała w tym, że nie było okazji do tego, by częściej się spotykać. Widzieliśmy się tradycyjnie na mitingach, a także raz udało nam się wyjść na wspólny obiad. Wszystkiemu winien był brak czasu z mojej strony. Nie mogłem rzucić pracy i uczelni. Miałem do odbębnienia ustne zaliczenie, którego nie mogłem od tak zignorować. Przez to wszystko moje ostatnie dni wyglądały niemalże identycznie  uczelnia, praca, nauka i spotkania w ośrodku. Skłamałbym gdybym powiedział, że przez ten czas nie brakowało mi Holly. Było zupełnie odwrotnie. Chciwie pragnąłem jej towarzystwa, ale musiałem zmusić się do tego, by skoncentrować się tych innych sferach życia. Nie byłem z tego zadowolony. Wiedziałem jednak, że po obębnieniu zaliczenia z ćwiczeń, będę miał więcej luzu. A ten dzień w końcu nastał.
               Zarwałem noc, aby być naprawdę dobrze przygotowany do ustnej odpowiedzi. Sam do końca nie wiedziałem, skąd we mnie tyle zapału. Byłem dość zawzięty, więc siedziałem do późna powtarzając regułki i raz za razem przeglądając notatki. Nie spałem zbyt długo, ale przynajmniej miałem pewność, że mam wiedzę, by zaliczyć ćwiczenia. Dlatego gdy pojawiłem się rano na uczelni, nie byłem zdenerwowany ani zestresowany. Raczej zmęczony i zaspany. Nie prezentowałem się też nad wyraz rewelacyjnie, ale akurat tę kwestię miałem gdzieś. Na szczęście doktor szybko odpytywał studentów  połowa niestety musiała podejść do ustnego zaliczenia po raz kolejny  więc byłem w domu z powrotem po dziesiątej. Ja i mój indeks z pięknym cztery i pół w małej rubryczce.
                Dzisiaj mieliśmy zjawić się w ośrodku godzinę później. Planowane było spotkanie z jakimś profesorem (nie zapamiętałem nazwiska, bo kiedy terapeuta o tym mówił, ja byłem myślami gdzieś indziej), który wydał niedawno książkę na temat seksoholizmu. Miało się odbyć w większej sali i zaproszone na to wydarzenie były wszystkie grupy, które odbywały pod tym kątem terapię. Phil oczywiście zaznaczył, że będzie naprawdę zadowolony, gdy każdy się tam pojawi. Byłem pewny, że tak właśnie będzie, więc nie mogłem od tak nie przyjść. W końcu stanowiliśmy drużynę. Dlatego po powrocie z uczelni, postanowiłem uciąć sobie drzemkę, aby mieć energię na kolejne siedzenie w ośrodku uzależnień. Liczyłem na to, że to spotkanie się nie przedłuży, a ja wrócę do domu o normalnej porze, by w końcu trochę poleniuchować.

                 Przekręciłem się na bok, obejmując ramionami ciasno poduszkę, którą miałem pod głową. Zmarszczyłem nos, nie będąc do końca zadowolony z tego, że budzik w komórce już zaczął dzwonić. Miałem wrażenie, że niedawno się położyłem. Na oślep wyciągnąłem dłoń, chwytając za telefon. Dopiero wtedy zorientowałem się, że urządzenie milczy. Wkurzający dźwięk nie był znaną mi melodyjką, a dźwiękiem dzwonka. Ktoś dobijał się do drzwi.
                W pierwszej chwili chciałem odpuścić. Zignorować dzwonek i wyrwać jeszcze odrobinę snu. Jednak w końcu skapitulowałem, kiedy osoba stojąca na korytarzu się nie poddała. Poirytowany skotłowałem nogami kołdrę. Dźwignąłem się z niezadowoleniem z materaca i ruszyłem w stronę drzwi, podciągając dresowe spodnie, które w trakcie snu odrobinę się zsunęły. Dotarłem na korytarz, mając niezbyt zachęcającą minę. Wszystko się zmieniło, gdy otworzyłem drzwi.
                 Przede mną stała uśmiechnięta od ucha do ucha Holly. Jej piwne tęczówki skupiały się na mnie. Dostrzegłem w nich ten znany błysk, który w jakiś sposób przyciągał mnie do niej jeszcze bardziej. Dopiero po chwili zorientowałem się, że trzyma w rękach białe, tekturowe pudełko.
 Spałeś?
 Tak, ale…
 Nie pomyślałam  odparła, przygryzając dolną wargę.
                  Zapatrzyłem się na jej usta. Po chwili jednak wróciłem do rzeczywistości. Przesunąłem się, wpuszczając ją d środka. Dziewczyna podała mi pudełko. Otworzyłem je. W środku było osiem pączków: trzy z polewą, kolejne trzy w czekoladzie, a ostatnie z kolorową posypką.
 Gdybym wiedziała, że śpisz, dałabym ci spokój i…
 Cieszę się, że przyszłaś i to dodatkowo z tym  powiedziałem, machając pudełkiem.  Nie jadłem śniadania.  Uniosła brwi.  Nie zdążyłem, okej. Która w ogóle jest godzina?
– Po drugiej  odpowiedziała, idąc za mną do kuchni. – Nie odpisałeś mi na sms-a. Byłam pewna, że siedzisz załamany i zapłakany, bo zaliczenie nie wyszło.
                  Postawiłem pudełko na stole. Odwróciłem się, spoglądając na nią. Dziewczyna przeszła obok, a następnie szybko i zgrabnie wskoczyła na blat, siadając na nim. Uśmiechnąłem się, a potem pokręciłem prawie niezauważalnie głową. Holly czuła się tutaj, jak u siebie i to w żaden sposób mi nie przeszkadzało.
 Kawy?
 Poproszę.
                 Kiwnąłem głową, zabierając się za nastawianie wody. Poczułem na sobie jej wzrok. Odruchowo przejechałem dłonią po włosach, by wyglądać bardziej, jak człowiek. Wiedziałem jednak, że teraz prezentuję się zbyt mało okazjonalnie, szczególnie, że miałem na sobie zwykłe szare dresy i wygniecioną do granic możliwości koszulkę. Do tego dochodziła zaspana i blada twarz. Holly nadal wlepiała we mnie oczy, więc w końcu i ja na nią spojrzałem. Uśmiechnęła się po raz kolejny.
 Co?
 Powiesz mi w końcu, co z tym zaliczeniem? Widzę, że nie rozpaczasz, więc moje pocieszające pączki…
 Pocieszające pączki?
 Dawka cukru na poprawę humoru.
 Martwiłaś się o mnie?
 Może…
 Biorę twoje może za oczywiste tak.
 Jak tam chcesz. Możesz to interpretować po swojemu.
 Martwiłaś się.  Holly przekręciła oczami. Zaśmiałem się pod nosem, podchodząc do niej.  Zdałem.
 Na ile?
– Cztery i pół.
 Gratulacje  powiedziała, klepiąc mnie po ramieniu.  Jestem dumna. A jak Calum?
 Czwórka.
– Jestem dumna podwójnie. Wybierasz się na to spotkanie w ośrodku?
 Tak.
– Mogę zabrać się z tobą?
 Pewnie  odpowiedziałem z uśmiechem. Dzięki temu wiedziałem, że dziewczyna nie wpadła do mnie z krótką wizytą.  Mam coś na twarzy, że tak mi się przyglądasz?
 W takim wydaniu też wyglądasz seksownie, więc nie miej do mnie pretensji, że się gapię. Parsknąłem śmiechem, przybliżając się do niej jeszcze bardziej. Oparłem dłonie po obu stronach jej ud.  Nic z tego.
 Z czego?  odparłem niewinnym tonem, udając, że nie wiem, o co chodzi. Holly uniosła jedną brew.  Nie dostanę żadnej nagrody za bycie grzecznym i pilnym studentem?
 Dostałeś pączki.
 Ale…
 Nie umyłeś zębów, więc nie licz na nic więcej.
 Ale… Myłem zęby rano  jęknąłem, z nieukrywanym rozczarowaniem. Teraz to ona zaczęła się śmiać.
 To się nie liczy. Podczas spania robi się w ustach klasyczny, mało smaczny kapeć i…
 Załapałem – wtrąciłem, a ona znów zaśmiała się.
                   Już chciałem się odwrócić, ale dziewczyna nagle szybko wyciągnęła rękę. Złapała za moją koszulkę i przyciągnęła mnie do siebie. Wstrzymałem oddech, kiedy wychyliła się i cmoknęła mnie w czubek nosa. Od razu zacząłem szczerzyć się z zadowoleniem, nie mogąc tego kontrolować. Holly potrafiła mnie zaskoczyć i to mi się w niej podobało.
 A teraz kawa i pączki.
 Kawa i pączki.

                  Zjawiliśmy się w ośrodku przed czasem, aby zająć miejsca na tyłach. Z początku zamierzałem usiąść bliżej, ale Holly od razu pociągnęła mnie w stronę ostatnich rzędów. Sala, w której odbywało się spotkanie z profesorem Dernem, była znacznie większa, niż ta, w jakiej mieliśmy terapię. Przedzielona została na dwie części. Pierwsza służyła, jako audytorium do wykładu, w drugiej ustawiono szwedzki stół z różnymi przekąskami i napojami. Wtedy też doszło do mnie, że w tym budynku działo dość sporo grup anonimowych seksoholików. Było nas naprawdę dużo.
                  Po ponad czterdziestominutowym wykładzie atmosfera w sali zrobiła się znacznie luźniejsza. Mój mózg w końcu mógł odpocząć od naukowych terminów, jakimi posługiwał się profesor. Za wiele z tego co mówił nie zapamiętałem, ale była to chyba wina rozkojarzenia i zmęczenia po dzisiejszym poranku. Zauważyłem, że Holly też nie była szczególnie zainteresowana spotkaniem. Byłem pewny, że pojawiła się tu tylko dlatego, że Phil liczył na stuprocentową frekwencję swoich podopiecznych, a ona nie chciała go, w jakiś sposób zawieść. Było widać, że jest zadowolony z tego, że byliśmy tu wszyscy. Bez względu na to, jak bardzo byliśmy zaangażowani, jako słuchacze.
                 Zerknąłem na Holly, która lekko zmarszczyła nos. Staliśmy właśnie przy niewielkim stoliku. Okryty był granatowym obrusem. Na nim znajdowały się równo rozłożone egzemplarze nowej, świeżej książki profesora. Okładka w żółtym kolorze, dość dobrze rzucała się w oczy. Na niej narysowane były dwie patykowate postacie  kobieta i mężczyzna. Autor tego pomysłu ewidentnie inspirował się malunkami naściennymi za czasów epoki kamienia łupanego. Nie zabrakło oczywiście wytłuszczonego tytułu  Wszystko o seksoholizmie. Oryginalnie.
 Holly, Luke.  Od razu spojrzeliśmy na Phila, który pojawił się obok. – Jak podobał wam się wykład?
 Bardzo… Ciekawy  wydusiłem, bo tylko to przyszło mi do głowy.
 I tak wolę słuchać ciebie  skwitowała dziewczyna, wzruszając ramionami, czym przykuła uwagę Phila. Jednocześnie odwróciła ją od mojej nędznej odpowiedzi.
 Zainteresowana książką?
 Nie.  Mężczyzna uniósł brwi.  Mogę się założyć, że nie znajdę w niej nic, czego nie dowiedziałabym się od ciebie. Jesteś dla mnie o wiele bardziej wiarygodnym źródłem wiedzy, niż profesor Dern. Z całym szacunkiem dla niego. Mam do ciebie większe zaufanie, Phil.
                 Musiałem mocniej zacisnąć usta, by nie parsknąć śmiechem. Holly mówiła to z tak czystą powagą i pewnością w głosie, że na miejscu terapeuty byłbym wniebowzięty za taką opinię. Mężczyzna uśmiechnął się, zerkając na moment na książkę. Po chwili znów skupił się na nas.
 Dziękuję, to naprawdę miłe. Mam nadzieję, że jeszcze nie idziecie? Zaraz będzie można pozadawać trochę pytań profesorowi i…
 Bez obaw, nie wychodzimy – odparła Holly. – Dobierzemy się tylko do jedzenia.
 Nie krępujcie się  rzucił ze śmiechem Phil.
                  Zanim zdążyłem zareagować, dziewczyna chwyciła mnie za ramię i pociągnęła w stronę drugiej części pomieszczenia. Tam znajdowały się dwa kolejne, znacznie dłuższe stoły. W sumie zajmowały one prawie całą długość przedzielonego pomieszczenia. Naprzeciwko stał kolejny, dużo mniejszy stolik z jednorazowymi talerzykami, kubeczkami i serwetkami. Przy nim kręcił się Ted. Był on tu jedyną osobą, nie licząc nas. Reszta nadal siedziała na swoich miejscach, najwidoczniej czekając na panel z pytaniami.
                  Holly obdarzyła mnie szybkim uśmiechem, który spowodował, że sam zacząłem robić to samo. Dzisiaj poświęcała mi tyle uwagi, wpychając mnie przez to w ramiona wielkiego zadowolenia. Nadal jednak nie mogłem jej rozgryźć, jaki ma prawdziwy stosunek do mojej osoby. Próbowałem iść za poleceniami Caluma, ale na niewiele się to zdało. Do tego dochodził dość ciężki poranek i zarwana noc. Przez to wszystko naiwnie założyłem, że być może naprawdę jej na mnie zależy. I cholernie chciałem w to wierzyć. Z tą myślą czułem się wyśmienicie. Na daną chwilę nie dopuszczałem do siebie tego, że może być inaczej.
                 Przeszedłem wzdłuż stołu, przyglądając się przekąskom. Były tu też słodycze  po ciastka, ciasteczka, kończąc na czekoladzie i cukierkach. Złapałem za dziwnego zawijasa. Wsadziłem go całego do buzi, czując od razu smak francuskiego ciasta i sera, a do tego przypraw. Otarłem palcami usta, a następnie podniosłem głowę, by znów spojrzeć na dziewczynę. Holly nadal stała na początku stołu. Patrzyła się, gdzieś przed siebie, a ja dopiero po chwili zorientowałem się, na kim się skupiła. Ted nie odrywał od niej wzroku, trzymając w rękach talerzyk z kruchym ciastem.
 Co jest, Ted?  zapytała w końcu, a ja wyczułem w jej głosie nutę irytacji.  Masz jakąś sprawę?
 Nie.
                Dziewczyna uniosła brwi, a następnie przekręciła oczami. Odwróciła się do niego plecami. Zerknąłem kontrolnie na pulchnego mężczyznę po pięćdziesiątce. Nadal nie spuszczał z niej brązowych oczu. Patrzył się tak intensywnie i bez żadnej przerwy, że byłem w stu procentach pewien, że ona to czuje. Nagle drgnąłem, kiedy poczułem na udzie znaną wibrację. Wyciągnąłem szybko komórkę. Dostałem sms-a.

Od Holly:
Zaraz go zabiję, potnę na kawałki i wrzucę do najbliższej rzeki. Dlaczego on się tak gapi?

                Podniosłem głowę znad komórki. Postawa Teda była niezmienna. Nadal nie odrywał wzroku od rozdrażnionej dziewczyny. W sumie sam nie czułbym się zbyt komfortowo, gdyby to padło na mnie. Szczególnie, że facet jest dla mnie, w jakiś sposób odpychający i przerażający. Już wcześniej zauważyłem, że lubi młodsze od siebie dziewczyny. Na terapii jego obiektem zainteresowań stała się właśnie Holly i nieśmiała Ann. Nigdy nie widziałem, by rozmawiał z kimś poza terapią, a odzywał się jedynie, kiedy Phil bezpośrednio zadawał mu, jakieś pytanie. Wszyscy dowiedzieli się między innymi tego, że przez jego seksoholizm rozstał się z żoną, którą wielokrotnie zdradzał, korzystając z usług prostytutek.

Od Holly:
Pomocy!

                 Zaśmiałem się, widząc kolejną wiadomość. Wsunąłem telefon do kieszeni i od razu ruszyłem w kierunku dziewczyny. Kiedy to zrobiłem, Ted również skierował się w stronę stołu, za którym stała. Jego kroki były jednak znacznie wolniejsze, niż moje. Zatrzymałem się obok. Holly skrzywiła się, wskazując kciukiem za siebie. Wiedziałem, kogo pokazuje.
 Pomóż mi  powiedziała szeptem.  Zaczynam się go bać. Wygląda, jak nakręcony gwałciciel.
– Ted nie jest gwałcicielem  odparłem ze śmiechem.
 Pomóż mi.
 Co chcesz zrobić?  zapytałem, zerkając kontrolnie w bok. Ted już był po drugiej stronie stołu.
 Graj.
                  Nie wiedziałem dokładnie, w co będziemy grać ani w jakim kierunku to pójdzie. Wszedłem jednak w tą małą umowę bez głębszego zastanawiania się. Holly posłała mi kolejny uśmiech, a ja znów odrobinę zbyt długo się na nią zagapiłem. Uwielbiałem, gdy to robiła. Rozejrzałem się jeszcze kontrolnie po sali, ale nikt oprócz nas nie kręcił się wokół stołów. Pozostali nadal znajdowali się wokół profesora i jego teorii. Szkoda, że Ted do nich nie dołączył.
 Czekoladkę?  zapytałem, nie wiedząc, co robić dalej.
                 Złapałem za małego, okrągłego łakocia. Wysunąłem dłoń w jej stronę. Przekręciłem czekoladkę, zatrzymując ją na opuszku palca. Dziewczyna zaśmiała się, a potem przybliżyła do mnie. To co po chwili zrobiła, sprawiło, że wstrzymałem oddech, a potem przełknąłem ciężko ślinę. Serce od razu przyspieszyło, a ja miałem nadzieję, że moja twarz nie zrobiła się czerwona. Zamiast przejąć czekoladkę ręką, użyła do tego ust. Delikatnie ściągnęła ją wargami, na końcu muskając mój palec. Przez ten cały czas nie spuszczała ze mnie wzroku. Puściła mi oczko, co jeszcze bardziej pokazało, w jakim kierunku pójdzie nasza wspólna gra. Chciała zagrać na nosie Tedowi, wykorzystując do tego jego słabość.
 Grzeczna dziewczynka  wydusiłem z uśmiechem.
                 Oboje doskonale wiedzieliśmy, jakie łóżkowe zabawy preferuje Ted, więc nie trudno było nam wykreować potrzebną scenkę. Przybliżyłem się do Holly, kontrolnie zerkając na mężczyznę. Stał już po drugiej stronie stołu, praktycznie nie odrywając od niej wzroku. Tylko raz na jakiś czas spoglądał na mnie, ale było to krótkie i szybkie. Mimo tego i tak niezbyt przyjemne.
 Czy to znaczy, że dzisiaj nie dostanę klapsów?  zapytała, kiedy przejechałem palcami po jej policzku. 
                 Mówiła przyciszonym tonem, tak by nikt nas nie słyszał. Nikt oprócz Teda. Musiałem mocno się kontrolować, by nie wybuchnąć śmiechem. Holly przygryzła wargę, nadal spoglądając w moje błękitne tęczówki.
 Jeśli będziesz grzeczna w czasie drogi do domu, to może się nad tym zastanowię. Cholernie na mnie działasz.
– Tak?  zapytała, unosząc jedną brew. Pokiwałem głową.  Jak bardzo?
 Bardzo  odpowiedziałem, łapiąc za jej dłonie.  Chcę je zobaczyć przywiązane do mojego łóżka. Ten sznur wokół twoich nadgarstków, to jest to, co lubię najbardziej i...  Przerwałem, kiedy Holly westchnęła teatralnie.  Porywam cię. Po spotkaniu jedziemy prosto do mnie.
– Nie mogę się doczekać.
 Chcesz wiedzieć, co z tobą zrobię, jak już będziemy na miejscu?
                Oblizała dolną wargę, kiwając szybko głową. Oboje odwróciliśmy się, kiedy Ted odstawił talerz na stół. Jego twarzy przypominała teraz soczystego pomidora. Po czole spłynęła mu pojedyncza kropla potu. Chyba nasza zabawa wzięła także i jego. Mężczyzna odwrócił się, a następnie wyszedł z sali.
 Pójdę za to do piekła  rzuciłem, odsuwając się od dziewczyny.
 Może teraz będzie wiedział, że nie podsłuchuje się innych, a tym bardziej się na nich tak dziwacznie nie gapi. To było niezbyt przyjemne i krępujące.
 Teraz pewnie myśli, że ze sobą sypiamy i zabawiamy się z tymi wszystkimi dodatkowymi zabawkami.
 No i?
 Nie rusza cię to?
 Mam to gdzieś. Ważne, by się odczepił. Może jak uzna, że teren jest zajęty, to odpuści.
 Zajęty?
 Przez ciebie. Mam nadzieję, że w jego mózgu pojawiła się ta myśl, że ja jestem tylko twoja.
 Chcę byś była tylko moja  pomyślałem, zanim zdążyłem się powstrzymać. Uśmiechnąłem się lekko.
 Wiem, to może było odrobinę poniżej pasa, ale… – Nie dokończyła, tylko wzruszyła ramionami.
 Pójdę do piekła  powtórzyłem, opierając się o stół.
 Fajnie, zaklep mi miejsce obok siebie – rzuciła, wędrując palcami po moim ramieniu. Przez chwilę skupiła wzrok na stole, a następnie złapała za kolejną czekoladkę.  Luke?
 Tak?
– Przywiążesz mnie dzisiaj do łóżka?
 Słodki Jezu, Holly – wydusiłem, a ona parsknęła śmiechem.

                 Byłem pewny, że po zakończeniu spotkania w ośrodku, Holly wróci do siebie. Że na dzisiaj wystarczy jej mojego towarzystwa. Dlatego trochę to trwało, zanim zebrałem się w sobie i zaproponowałem byśmy pojechali do mnie. Liczyłem na to, że się zgodzi i o dziwo tak było. Rzuciłem luźne hasło: oglądanie filmów, więc w czasie drogi dziewczyna już szperała wśród tytułów, co jakiś czas wymieniając jeden z nich i czytając mi opis. Byłem gotowy przystać na wszystko. Nawet na głupią komedię romantyczną. Szczególnie, że na jej ustach ponownie gościł uśmiech. Chciałem, by czuła się przy mnie tak samo dobrze, jak ja przy niej. By była szczęśliwa. Cicho wierzyłem w to, że być może tak jest naprawdę.
                 Leżeliśmy na kanapie, przykryci kocem. Dziewczyna była owinięta wokół mnie, opierając głowę na mojej klatce piersiowej. Obejmowałem ją ramieniem, a drugą ręką bawiłem się jej palcami. Każde z nas miało dobry widok na to, co dzieje się na ekranie. Ja jednak nie byłem zbytnio skupiony na akcji. Co innego Holly, która nie odrywała wzroku od telewizora.
                 Przymknąłem powieki, kiedy wsunęła dłoń w moje włosy. Zaczęła je przeczesywać, co było cholernie przyjemnym uczuciem. Teraz tym bardziej miałem gdzieś fabułę i poczynania głównego bohatera. Pod nosem wymalował mi się błogi uśmiech. Zaśmiała się, kiedy z mojego gardła wydobyło się zadowolone mruknięcie.
– Nie przestawaj  powiedziałem, gdy jej palce zatrzymały się. Nie otworzyłem jednak oczu.  No, weź…
– Podnieś swój seksowny tyłek z kanapy.
 Co? Dlaczego? – jęknąłem z niezadowoleniem.
 Zaraz zaśniesz.
 Wcale nie.
– Zaśniesz, widzę to. Idź wziąć prysznic i kładź się spać.
                Gdy tylko to powiedziała, zrzuciłem ją z siebie. Podskoczyła, kiedy znalazłem się tuż nad nią. Pocałowałem ją krótko. Holly szybko odwzajemniła ten czuły gest, a potem znów uśmiechnęła się. Przez moment wpatrywałem się w jej ciemne tęczówki. 
 Zostaniesz? Bo jeśli zamierzasz wyjść, to nigdzie nie idę.
 Może zostanę?
 Zostań, proszę  wyszeptałem, trącając swoim nosem jej nos.
 To było urocze.
 Więc?
 Zostanę.
 Trzymam za słowo.
                 Niechętnie podniosłem się z kanapy. Zdecydowanie wolałem zostać z nią, ale Holly miała rację. Jeszcze trochę, a naprawdę bym zasnął. Przeszedłem szybko do drugiego pokoju. Z szuflady wyciągnąłem czystą bieliznę, a potem ruszyłem w stronę łazienki. Miałem nadzieję, że dziewczyna nie ucieknie, a faktycznie na mnie poczeka.
                 Zrzuciłem z siebie ubranie, wpychając je do kosza, który znów zrobił się prawie pełny. Będę musiał znów zabrać się za pranie, bo trochę brudów mi się uzbierało. Szkoda, że rzeczy nie piorą się, nie wieszają i nie składają same. Wszedłem pod prysznic, odkręcając wodę. Przez chwilę majstrowałem przy uchwycie baterii, ustawiając odpowiednią temperaturę. Gdy była idealna, wsunąłem się bardziej pod strumień wody, mocząc włosy, które od razu oklapły mi na czoło.
                Nagle usłyszałem, jakiś dźwięk, ale zignorowałem to. Holly pewnie kręciła się po mieszkaniu. Liczyłem na to, że nie zbiera się do domu, by czmychnąć ode mnie w ostatniej chwili. Na samą myśl o tym, lekko się skrzywiłem. Przetarłem twarz, przechylając się w bok. Chciałem złapać za żel, ale zatrzymałem dłoń w połowi drogi.
                Wtedy doszedł do mnie dźwięk przesuwających się drzwi od kabiny. Uniosłem z zaskoczeniem brwi, ale nie zdążyłem się odwrócić. Ramiona dziewczyny owinęły się wokół mnie. Wypuściłem cicho powietrze z płuc. Jej dłonie powoli zaczęły wędrować po mojej mokrej klatce piersiowej. Przygryzła mi delikatnie skórę na barku, co było cholernie przyjemne. Potem musnęła to miejsce wargami, nakręcając mnie jeszcze bardziej.
 Szybko się znudziłam, więc pomyślałam, że do ciebie dołączę. Chyba nie masz nic przeciwko?  zapytała, zjeżdżając dłońmi w dół mojego ciała.
 Głupie pytanie. Jasne, że nie.
 Luke?
 Tak?
 Podobała mi się gra, jaką odstawiliśmy w ośrodku.
 I?
 Jeśli masz w sobie jeszcze trochę siły…
 Skutecznie mnie rozbudziłaś, więc mów  powiedziałem ze śmiechem. Nadal mnie obejmowała, a ja nie chciałem w żaden sposób tego przerywać, więc wciąż stałem odwrócony do niej plecami.
 Zabawimy się ostrzej? Będziesz górą.
 Pasuje.
 Tylko bez wiązania.
 Dlaczego?
 Wariat  rzuciła, klapiąc mnie w pośladek.
 Nie dasz się związać?  zapytałem, w końcu się do niej odwracając.
                  Zmierzyłem ją wzrokiem, przejeżdżając językiem po dolnej wardze. Zrobiło mi się gorąco, widząc ją nagą tuż przede mną. Cholernie mnie kręciła i podniecała. Brązowe włosy opadały na jej ramiona, więc ogarnąłem je szybko.
 Może jak będziesz grzeczny  odparła ze śmiechem, wzruszając ramionami. Sam zaśmiałem się, a następnie przybliżyłem do niej, by złączyć nasze usta.
                 Zdecydowanie był to jeden z przyjemniejszych i bardziej ekscytujących pryszniców, jakie brałem. Pod tym względem byłem typowym facetem, więc nic dziwnego, że nie miałem nic przeciwko takim dodatkowym urozmaiceniom. A było to pochłaniające, wciągające i cholernie dobre. Szczególnie, gdy podejmowałem tę zabawę z osobą, na której tak bardzo mi zależało. Miałem wrażenie, że z każdym pocałunkiem, z każdym kolejnym dotykiem czy muśnięciem jej skóry, z każdym wypowiedzianym przez nią słowem, wpadam w to jeszcze bardziej. Jeszcze głębiej. Byłem już na takim etapie, że nie chciałem nawet się przed tym bronić, dając się porwać temu cudownemu uczuciu, w jaki mnie wpychała. Byliśmy tylko my. I nic więcej się nie liczyło. 


***
Kolejny wspólny dzień naszej (nie)parki. Nasz Hemmo wpada coraz bardziej, a ona... Holly, jak to Holly - nie wiadomo, o co jej chodzi XD
Mam nadzieję, że rozdział mimo wszystko przypadł Wam do gustu.

Dziękuję za otrzymane komentarze, które są naprawdę skuteczną motywacją do dalszego pisania :)

Standardowo zapraszam też na Aska i Twittera - @RoxyDonau

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF


3 komentarze:

  1. W takich rozdziałach naprawdę gubię orientację co do Holly, ale nie ukrywam, uwielbiam to!
    Lubię ich razem, choć na miejscu Luke'a starałabym się mimo wszystko zachować choć minimalny dystans by, przypadkiem znów się nie nadziać na takie słowa jak wtedy podczas rozmowy telefonicznej.
    Lubię Holly lecz jej nie ufam.
    To opowiadanie jest ogromnie wciągające!
    Trzymaj tak dalej, życzę mnóstwa weny.^^
    Pozdrawiam. 🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że udało mi się Cię wciągnąć w tę historię :)
      Dziękuję za kolejny komentarz, który czytałam z szerokim "bananem" na twarzy :)
      Pozdrawiam!

      Usuń