niedziela, 28 maja 2017

17 Nie jestem zazdrosny

                Oparłem się o framugę. Przechyliłem lekko głowę, nie mogąc powstrzymać zadowolonego uśmiechu, który cisnął mi się na usta. Upiłem łyk ciepłej kawy, nie odrywając wzroku od Holly. Dziewczyna siedziała po turecku na łóżku, przeglądając papiery. Na jej udzie oparty był notatnik, w którym co jakiś czas zapisywała kilka zdań. Przed nią znajdował się tablet, z którego często korzystała w czasie pracy.
                  Uśmiechnąłem się po raz kolejny, kiedy Holly pokręciła nosem, a potem lekko skrzywiła się na to, co zapisała. Szybko zamazała słowa czarnym długopisem, wypuszczając cicho powietrze z ust. Uwielbiałem ją obserwować, szczególnie, wtedy gdy była czymś mocno pochłonięta. Wtedy kiedy jej cała uwaga była skupiona na jednej rzeczy. Najbardziej jednak lubiłem, gdy koncentrowała się na mnie, ale to już całkiem inna bajka.
                  Starałem się, byśmy spędzali ze sobą, jak najwięcej czasu. Chciałem na nowo obudzić w niej to jedno konkretne uczucie, na którym tak cholernie mi zależało, więc dążyłem do tego, byśmy jak najczęściej byli razem. Nawet, wtedy kiedy trzeba było skupić się na pracy czy innych obowiązkach, jakie mieliśmy. Chciałem mieć ją zawsze obok, choć czasami wydawało mi się, że ta potrzeba jest tak wielka tylko z mojej strony. To ja najczęściej wychodziłem z propozycją spotkania. Może Holly potrzebowała więcej przestrzeni, a może nie przykładała do tego, aż tak wielkiej uwagi? Na razie nie protestowała, nie wzbraniała się przed tym, choć i tak nachodziły mnie wątpliwości. Nie chciałem jej męczyć swoją osobą. Wiedziałem, że najprostszą metodą do rozjaśnienia tej kwestii będzie prosta rozmowa. Obawiałem się jednak otworzyć buzię i zacząć mówić, bo dziewczyna miała tendencje do wycofywania się, jak tylko wchodziło się w sferę uczuć.
 Co tak stoisz?
                  Podskoczyłem, prawie oblewając się kawą, kiedy Holly się odezwała. Po chwili piwne tęczówki, które tak bardzo uwielbiałem, spojrzały wprost na mnie. Odruchowo przetarłem dłonią białą koszulkę, sprawdzając, czy faktycznie moje ubranie nie ucierpiało. Na szczęście kawał została na swoim miejscu.
 Przestraszyłam?  zapytała z uśmiechem, kiedy podszedłem do łóżka.
 Zawsze to robisz  odpowiedziałem, odstawiając kubek na szafkę.
                 Usiadłem obok niej. Przez chwilę milczeliśmy. Spojrzałem ukradkiem w notatnik, na którym powypisywane były w punktach argumenty, które chciała użyć do odpowiedzenia na jeden z listów, jaki otrzymała.
 Powinieneś się przyzwyczaić. Zresztą to nie ja tak często odpływam.
– Ja odpływam?
 We własnych myślach.
 To źle?
 Nie  odpowiedziała ze śmiechem.
                  Wyciągnęła rękę. Przejechała palcami po moich włosach. Odruchowo przymknąłem powieki, koncentrując się przez chwilę na tym przyjemnym uczuciu. Kiedy przestała, znów spojrzałem wprost na nią. Uśmiechnęła się, a ja szybko odpowiedziałem tym samym. Przysunąłem się bliżej, składając na jej czole szybki pocałunek.
 Będę się już zbierać.
 Ale…
 Muszę być na spotkaniu w redakcji.
 Podrzucę cię.
 Nie musisz.
 Jesteś pewna?  zapytałem, a ona szybko pokiwała głową.  Holly?  dodałem po chwili, a dziewczyna ponownie skupiła na mnie wzrok.  Czy ja się narzucam?
 Co?  odparła ze śmiechem.
 No… Chciałem… Chcę wiedzieć… Czy… Bo… Czy ja ci się narzucam? Za często chcę być z tobą?
 Nie  powiedziała, owijając ręce wokół mojego karku.  Naprawdę lubię mieć cię obok.  Od razu uśmiechnąłem się.  Lubię mieć tę pewność, że jesteś blisko i w każdej chwili mogę z tobą porozmawiać czy…
 Czy?
 Przytulić się do ciebie  pociągnęła, przywierając do mnie. Zaśmiałem się, szybko obejmując ją w pasie.  A teraz puszczaj.
 Co?
 Muszę iść do pracy  odparła, odpychając mnie lekko. 
                Przekręciłem oczami, padając na materac. Westchnąłem ciężko pod nosem. Holly zaśmiała się. Podłożyłem rękę pod głowę i znów spojrzałem na nią. 
 Przypomnieć ci o czymś?
 O czym?
 Miałeś pomyśleć nad tematem imprezy.
 A możemy udać, że nie mam nic do roboty? Od tego myślenia mózg mi paruje. Nie możemy się z chłopakami zdecydować i… Udam, że nie było tematu.
 Uciekanie od obowiązków…
 Ja nie uciekam.  Dziewczyna uniosła jedną brew.  Przekładam je tylko na potem.
 Potem to kiepskie rozwiązanie.
 Zejdź ze mnie.
 Twój wybór. Widzimy się na terapii  pociągnęła, nachylając się. Musnęła szybko moje usta swoimi, a potem wstała z łóżka.
 Przyjechać po ciebie?
 Nie musisz.
 Ale chcę i… Chcę być dobrym chłopakiem. Nie… Chcę być najlepszym chłopakiem, jakiego miałaś.
 Jesteś najlepszy  rzuciła, zbierając swoje rzeczy. Wcisnęła je szybko do torby, a potem po raz kolejny nachyliła się nade mną. Znów pocałowała mnie krótko, acz czule. Uwielbiałem to.  Jesteś dla mnie najlepszy, króliczku. Spotkamy się przy wejściu do ośrodka. Miłego dnia!
 Miłego dnia  rzuciłem, a zaraz po tym dziewczyna szybko wyszła z pokoju.

                  Zacisnąłem mocniej palce na koszu pełnym czystych szklanek. Podszedłem do drzwi. Ustawiłem się do nich bokiem, aby móc nacisnąć łokciem klamkę. Kiedy drzwi w końcu się otworzyły, pchnąłem je mocniej nogą, by wyjść z zaplecza.
 Naprawdę mam pustkę w głowie  jęknął z rezygnacją Ash, niemalże rozkładając się na ladzie, którą przed chwilą pucował.  Może powinniśmy sobie darować imprezy tematyczne i nie wydziwiać?
– Takie imprezy ściągają dużo ludzi i są dobrym urozmaiceniem  powiedział Calum, wciskając na półkę przekąski.  Jak dla mnie motyw zombie by pasował. Trupy są teraz na czasie.
 Są już oklepane  skwitował Michael, zapisując kolejny punkt do listy zakupów. Spojrzał na mnie, jak tylko wszedłem za bar.  Wpadłeś na coś?
 Nie. Myślałem o wampirach, ale to mi podchodzi pod Halloween. Tak samo, jak zombie.
 Co złego jest w zombie?  dopytał Hood.
 Ja mam wrażenie, że zombie jest już wszędzie  dodał Michael, przekręcając oczami.  Weźmy coś innego.
 A może superbohaterowie?  zaproponował Ash.
 Niezłe… Czyli nie masz takiej pustej głowy, jak twierdzisz  pociągnął Calum, pukając go palcem w czoło.
 Zabieraj łapy.
 Teraz zabieraj łapy, tak?  odparł Hood, udawanym urażonym tonem.
 W nocy pewnie gada inaczej  rzucił rozbawiony Michael, poruszając dwuznacznie brwiami.
 Przymknij się, ty wredny…
 Piraci  przerwałem im szybko, zanim nie zaczęli się obrzucać epitetami, które słyszałem już nie raz.  Impreza piracka  dodałem, kiedy wszyscy odwrócili się w moją stronę.  Łatwo też będzie przyozdobić bar, bo pewnie w sklepach znajdziemy mnóstwo dekoracji.
 Ty… To jest dobre  stwierdził Clifford, kiwając głową. Uśmiechnął się szeroko i klasnął w ręce.  Piraci, to jest to!
 Nie będzie też problemu ze zdobyciem kostiumów, bo nie jest to jakiś rzadki i mało spotykany temat  pociągnąłem, kucając przy szafce. Zacząłem wkładać do niej czyste naczynia, które przyniosłem z zaplecza.
 Można by było zrobić plakaty z jakimś starym statkiem w tle czy coś  powiedział Calum, pukając się palcem po policzku.  Na uczelni moglibyśmy rozdać trochę ulotek i dodać do tego jakąś promocję, która jeszcze bardziej skusiłaby ludzi do przyjścia właśnie do nas.
 Skąd ci się wzięli piraci?  zapytał nagle Michael, zerkając na mnie. Wzruszyłem ramionami, a następnie wyprostowałem się.
 Holly coś wspomniała o tym, że nowy film Piratów z Karaibów wchodzi niedługo do kin  odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
 Piraci  pociągnął Ash, lekko kiwając głową.  Podoba mi się!
 Arr… Więc ustalone, drodzy kamraci!  rzucił Clifford, machając na nas długopisem, jakby trzymał w ręku szablę.  Szykuje się iście zacna biesiada!
 Biesiada?  zapytałem, unosząc jedną brew.
 Czep się, Hemmings, próbuję wejść w rolę!  Prychnąłem cicho pod nosem, a on pokazał mi środkowy palec.

                Wysiadłem z samochodu, zamykając go. Podniosłem głowę, spoglądając na znany budynek ośrodka. Przez dłuższą chwilę nie odrywałem do niego wzroku, gdy w końcu doszło do mnie to, że od tego miejsca wszystko się zaczęło. Wszystko to, co działo się między mną a Holly. Gdyby nie terapia, pewnie nigdy nie miałbym możliwości jej poznać. Głupi zakład napędził bieg wydarzeń.
                 Wszedłem na szary chodnik, rozglądając się. Słońce lekko mnie oślepiło, więc przymrużyłem powieki. Spojrzałem na telefon, by sprawdzić godzinę. Holly niedługo powinna się zjawić. Pokręciłem nosem, zastanawiając się nad tym, kiedy nastanie ten odpowiedni moment na rezygnację z terapii. Ostatnio nawet z nią o tym rozmawiałem. Dziewczyna dalej twierdziła, że jeszcze nie jest do końca pewna, czy jest to ten odpowiedni dla niej czas, by się wypisać. Ja takiego problemu nie miałem, bo od samego początku była to jedna wielka zaplanowana gra. Z drugiej strony nie chciałem wyjść na kretyna i kłamcę, więc brnąłem w to dalej, by pozostali nie zaczęli czegoś podejrzewać.
                  Wypuściłem cicho powietrze z ust. Wtedy coś, a raczej ktoś, skoczył mi na plecy. Niemalże wypuściłem komórkę z ręki. Na szczęście udało mi się złapać równowagę i nie przewrócić się na twarz, robiąc sobie dodatkowy obciach wśród pozostałych pieszych. Do moich uszu doszedł znany mi śmiech. Rozpoznałem też zapach perfum, których używała. Jej dłonie okręciły się wokół mojej szyi. Dziewczyna przycisnęła swój policzek do mojego, wcześniej składając na nim szybki pocałunek. Odruchowo złapałem ją pod uda, przetrzymując w tej pozycji, by nie spadła.
– Mam cię  powiedziała zadowolona, jeszcze mocniej wtulając się w moje ciało.
 Kiedyś w końcu padnę przez ciebie na zawał.
 Nie dramatyzuj  rzuciła, schodząc mi z pleców.
                   Podskoczyłem, kiedy klepnęła mnie w prawy pośladek. Odwróciłem się, spoglądając na nią z zaskoczeniem, a ona parsknęła śmiechem. To sprawiło, że sam zacząłem się uśmiechać. Holly ewidentnie miała dobry humor, co cieszyło także i mnie.
 Jak spotkanie?  zapytałem, kiedy ruszyliśmy w stronę drzwi.
 Całkiem nieźle. Czepiali się niektórych działów, ale mój został ominięty. A jak tam w barze?
 W końcu zdecydowaliśmy się na temat imprezy.
 O! Co konkretnie?  pociągnęła, pukając mnie w ramię ze zniecierpliwieniem.
 Piraci.
 Ekstra!
 Mam nadzieję, że przyjdziesz.
 Nie przepuszczę takiej imprezy  powiedziała, po raz kolejny posyłając mi szeroki uśmiech.  Spotkamy się w sali? Skoczę jeszcze do toalety.
 Pewnie.
                  Weszliśmy do ośrodka. Holly skręciła w lewo, a ja ruszyłem w stronę schodów, by dotrzeć do sali, w której zawsze odbywała się terapia. Przeszedłem przez niewielki korytarz, a następnie otworzyłem drzwi. W środku oprócz Phila nie było nikogo. Najwidoczniej byliśmy pierwsi.
 Cześć, Luke!
 Cześć  odpowiedziałem, idąc w stronę krzeseł.
                    Mężczyzna raz jeszcze zerknął w okno, przy którym stał  zapewne od dłuższego czasu, czekając na nas  a potem ruszył w moim kierunku. Odłożył notatnik na miejsce, na którym zawsze siedział. Po chwili brązowe tęczówki ponownie spojrzały wprost na mnie. Przez moment byłem nieco zdezorientowany, bo Phil nadal nie odrywał ode mnie oczu. W końcu zacząłem się bać tego, że mnie rozgryzł i już wiedział to, że od samego początku udaję. Jednak kiedy tylko się odezwał, odetchnąłem z ulgą.
 Więc… Ty i Holly?
 Ja… Zależy, co dokładnie masz na myśli mówiąc: ja i Holly  powiedziałem powoli, opierając łokcie o kolana. 
 Ostatnio zauważyłem, że jesteście ze sobą blisko. Holly też odżyła. Obstawiam, że to twoja zasługa.
 Odżyła?
 Zmieniła się. Jest… Jeszcze bardziej pozytywnie nastawiona do życia niż była wcześniej. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że promienieje. Ty też wyglądasz na bardziej zadowolonego i uśmiechniętego.  Poruszyłem niemo ustami, nie do końca wiedząc, co odpowiedzieć. Phil zaśmiał się.  To dobrze, że między wami pojawiła się więź. Mierzycie się z tym samym problemem, więc wiecie, co dokładnie przechodzi ta druga osoba. Macie w sobie wsparcie. To widać.
 Nie zaprzeczę  wydusiłem, bo tylko to przyszło mi do głowy. Wolałem, by zostawił ten temat i zajął się czymś innym niż analizą mojego związku z Holly. 
 Dobrze mieć obok siebie bliską osobę, która rozumie twój problem.
                    Już chciałem mu odpowiedzieć, kiedy drzwi od sali ponownie się otworzyły. Do środka weszła uśmiechnięta Holly. Spojrzała najpierw na mnie, potem na Phila. Miałem nadzieję, że mężczyzna odpuści, nie mówiąc nic więcej. Wolałem, by nie poruszał tego tematu przy niej. Szczególnie że dziewczyna była na etapie rozgryzania i poznawania swoich uczuć.
 Cześć, Holly.
 Cześć, przystojniaku. Jak widzę jesteśmy pierwsi.
                    Jak tylko to powiedziała, w pomieszczeniu rozniósł się dźwięk dzwonka. Phil przeprosił nas szybko. Wyciągnął z kieszeni komórkę, a następnie znów podszedł do okna, cicho rozmawiając przez telefon.
                   Skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej, a następnie oparłem się o oparcie. Obrzuciłem Holly niezadowolonym spojrzeniem. Dziewczyna uniosła brwi, nie wiedząc, o co mi chodzi. Zacisnąłem usta.
 Co jest?
– Nie nazywaj innych facetów per przystojniak, kiedy twój chłopak siedzi obok  mruknąłem, krzywiąc się.
 Stwierdzam tylko fakty. Phil jest przystojny  powiedziała, wzruszając ramionami. Wytrzeszczyłem oczy.  No co? Zazdrosny?
 Nie jestem zazdrosny.
 Oczywiście  odparła rozbawiona, odwracając się bardziej w moją stronę.
 Nie jestem.
 To o co się konkretnie wściekasz?
 Ja… Dobra, może trochę jestem.
 Trochę?
 A gdybym powiedział, że Emily ze sklepu osiedlowego jest bardzo ładną kobietą?
 Przyznałabym ci rację, bo jest naprawdę śliczna  stwierdziła, kiwając dodatkowo głową. Spojrzałem na nią z niedowierzaniem.
 Czy ty w ogóle jesteś o mnie zazdrosna?
 A powinnam?
 Dobra, nie ważne – powiedziałem, starając się wyjść na mniej urażonego i niezadowolonego, niż byłem w rzeczywistości.
 Luke, czy ty nie przesadzasz?  Wzruszyłem tylko ramionami.  Jeśli koniecznie chcesz wiedzieć, to tak. Jestem o ciebie zazdrosna.
 Mówisz tak tylko, by mnie pocieszyć.
 Czasami zachowujesz się, jak dziecko  skwitowała, przejeżdżając dłonią po moim udzie. Zerknąłem kontrolnie na Phila, ale on w dalszym ciągu stał odwrócony do nas plecami i dalej był pochłonięty rozmową przez telefon.  Ale tak przyznaję się, że czasami jestem o ciebie zazdrosna. Na przykład wtedy, gdy Emily się do ciebie tak uroczo uśmiecha, jakby miała ochotę zaciągnąć cię do łóżka.
 Holly...
 Wtedy mam ochotę wytargać ją za te ciemne kudły. Ale ci tego nie mówię, byś nie wziął mnie za wariatkę. Nie robię ci też scen, bo nie mam do tego podstaw.
 Kontynuuj.  Uniosła jedną brew, a ja zaśmiałem się cicho.
 Widzę, że humor ci wraca.
 Nadal czekam na ciąg dalszy twojej wypowiedzi  powiedziałem, udając poważny ton. Teraz to ona się zaśmiała.
 W związku chodzi też przecież o wzajemne zaufanie, prawda?  Pokiwałem głową.  A ja chcę ci ufać. Chcę wierzyć w to, że przy najbliższej okazji nie polecisz do innej, zabawiając się za moimi plecami.
 Chcesz wierzyć? Powinnaś w to wierzyć.
 Zdrada to jedno z największych świństw, jakie może ci zrobić bliska osoba  pociągnęła, przestając się uśmiechać. Zwiesiła głowę, wpatrując się przez chwilę w swoje dłonie.  Ja miałam okazję tego doświadczyć i… Nie jest to tak, że ci nie ufam. Ja po prostu… Chcę wierzyć w to, że ty jesteś inny. Że nigdy byś mi czegoś takiego nie zrobił. Nadal jednak mam w głowie to, co się stało, więc…
 Skarbie…
 Naprawdę się staram. Chcę, by było normalnie. By moja przeszłość nie miała wpływu na naszą relację. Ale… Czasem odnoszę wrażenie, że… Że mi to nie wychodzi i nie jestem w stanie sprostać wymaganiom.
 Holly…
 Możemy o tym nie rozmawiać w tym miejscu?
 Pod jednym warunkiem  powiedziałem, kiedy zerknęła na mnie.
 Jakim?
 Uśmiechnij się. Nie lubię, kiedy jesteś smutna.
                 Dziewczyna lekko zacisnęła usta, a potem wyprostowała się. Spojrzała na mnie po raz kolejny. Kiedy złapałem ją za dłoń, zaśmiała się cicho, co poprawiło mi humor. Nie sądziłem, że nasza rozmowa tak szybko zejdzie na dość niewygodny i trudny dla niej temat. Zresztą sam nie chciałem roztrząsać tego wszystkiego w tej sali. Szczególnie że obecny był tu także Phil.
                 Mimo wszystko i tak w mojej głowie rozbrzmiewały wciąż jej słowa. Nawet, wtedy kiedy zaczęło się spotkanie. Nigdy nie sądziłem, że Holly może czasami myśleć w ten sposób, że nie jest wystarczająca dla mnie. To było kompletną bzdurą. Była dla mnie wszystkim. Nie stawiałem jej też żadnych wygórowanych oczekiwań. Chociaż może ona odbierała to inaczej? Postanowiłem to zmienić. Chciałem sprawić, by znów poczuła się pewnie i stabilnie.

                 Zszedłem po schodach, mając Holly tuż przed sobą. Dziewczyna otworzyła drzwi, a ja przetrzymałem je, by weszła do środka jako pierwsza. Jak tylko znaleźliśmy się w lokalu, doszła do nas cicha muzyka. Klientów nie było zbyt wielu. Zajęte były dosłownie cztery stoliki. Ale nie dziwiłem się temu, w końcu był środek tygodnia.
 No w końcu  powiedział Michael, gdy tylko pojawiliśmy się w zasięgu jego wzroku. Uśmiechnął się szeroko, gdy dziewczyna usiadła na wysokim krześle naprzeciwko niego.  Witaj, piękna nieznajoma. Dobrze cię widzieć.
 Ciebie również. Gdzie masz resztę załogi?
 Calum i Ash poszli na randkę  odparł Clifford, opierając się o ladę.  Mogę się założyć, że pojawiłaś się tu, by spróbować mojego nowego wynalazku. Truskawkowy shot. Słodki, gęsty, z domieszką alkoholu. Co ty na to?
 Mam być królikiem doświadczalnym?
 Przeżyliśmy ten jego wynalazek, więc nie powoduje on ofiar w ludziach  skwitowałem ze śmiechem. Michael pokazał mi środkowy palec. Holly zaśmiała się.  Nie zaskoczyłeś mnie. Wymyśl coś innego  odparłem, nawiązując do jego gestu.
 To jak będzie?  zapytał, ponownie spoglądając na dziewczynę.
 Skuszę się na jednego.
 Ekstra.
 Chcesz mi upić dziewczynę?
 Może wtedy łatwiej będzie jej cię znosić  odparł, a ja przekręciłem oczami.  Słyszałaś już o tematyce imprezy?
 Piraci.
 Dokładnie.
 Znam jedną internetową hurtownię, gdzie można znaleźć naprawdę fajne rzeczy  pociągnęła, zerkając to na mnie, to na niego. – Kiedyś z Trish zamawialiśmy tam stroje na Halloween.
 Może chcesz dołączyć do obsady organizującej?  zaproponował Clifford.
 Nie chcę się wtrącać w wasz biznes. Ale jeśli będziecie potrzebować pomocy…
 Nie zdziw się, jak się szybko w tej sprawie odezwiemy  powiedziałem, zerkając na nią. Uśmiechnęła się ponownie.  Idę się przebrać.
 Tak, spadaj stąd, bo nam przeszkadzasz  rzucił Michael.
 Jesteś dupkiem.
– Jestem fajniejszy niż ty  odpowiedział, szczerząc się z zadowoleniem.
 Bez komentarza  mruknąłem, a następnie ruszyłem w stronę zaplecza. 


***
Szykuje się piracka impreza. Chociaż za nim do niej dojdzie, to jeszcze troszkę czasu minie. Tak w ogóle wyobrażacie sobie ich w takich strojach? XD
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu :)

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF


3 komentarze: