niedziela, 18 czerwca 2017

18 Witaj na pokładzie

               Ustawiłem pełną butelkę alkoholu na szafce. Nachyliłem się, by złapać następną z nich. Wsunąłem ją na półkę. Moje myśli krążyły wokół kostiumowej imprezy, jaką mieliśmy w planach. To była pierwsza taka akcja, którą urządzaliśmy i naprawdę chcieliśmy, by wszystko wyszło. By udało się w stu procentach. A jak będzie inaczej?
              Wyprostowałem się, słysząc stukot obcasów. Dochodziła godzina pierwsza popołudniu i lokal był zupełnie pusty. Nie licząc oczywiście nas  pracowników. Odruchowo uśmiechnąłem się szeroko, gdy tylko pomyślałem o Holly. Czy dziewczynie udało się na chwilę wyrwać od obowiązków, by odwiedzić mnie w barze, tak w ramach niespodzianki? Ale… Czy ona nie miała przypadkiem teraz zajęć na uczelni?
 Jest na zapleczu  doszedł do mnie stłumiony przez zamknięte drzwi głos Asha.
                Odruchowo przygładziłem koszulkę dłońmi, jakby to miało pomóc mojej wygniecionej pracowniczej garderobie, której chyba przydałoby się też pranie. Podciągnąłem ją pod nos, wyczuwając zapach środka do czyszczenia. Powinienem się chyba do niego przyzwyczaić. A może trzeba by było zainwestować w coś mniej zapachowego? Coś, co aż tak mocno nie zajeżdża chemią?
 Cze… Maddie?
                Zrobiłem zdziwioną i zaskoczoną minę, widząc nie swoją dziewczynę. Czarnowłosa spojrzała na mnie, a potem obdarzyła szybkim uśmiechem. Jednak wiedziałem, że jest wściekła. Znałem ją już jakiś czas, więc umiałem to po niej rozpoznać. Jej brązowe tęczówki zdradzały wszystko.
 Cześć, Luke. Gdzie ten pieprzony dupek?
 Jest z Calumem na…
                Ale nie dokończyłem, bo dziewczyna szybkim tempem ruszyła w kierunku kolejnych drzwi. Otworzyła je, a one uderzyły z cichym hukiem o puste kartony, które składowaliśmy za nimi. Wyskoczyła na zewnątrz.
 Ja do niego mówię: ty tępa pało, tak się w ogóle nie gra! Nie jesteś tu solo i…
 Clifford!
 O w mordę  wydusił chłopak, a ja oczyma wyobraźni widziałem jego zszokowaną minę.  Co ty… Kurwa, skarbie, tak bardzo cię przepraszam.
                 Zacisnąłem usta, słysząc kolejne kroki. Po chwili na zaplecze wpadł Calum, który najwidoczniej postawił na szybką ewakuację. W przelocie tylko przywitał się z sympatią kumpla, a potem wrócił do lokalu, nie chcąc zostać wciągnięty w kolejną ich kłótnię.
 Co ty razem zrobił?  zapytałem cicho, gdy zatrzymał się obok mnie.
 Jak chwilę tu postoimy, to zaraz się tego dowiemy.
 Miałeś mnie odebrać z urzędu, ty zapominalski kretynie! Stałam tam, jak idiotka, czekając na ciebie! Jeśli ci nie pasowało, to mogłeś po prostu zadzwonić! Wzięłabym sobie taksówkę!  zagrzmiała Maddie. Ja i Calum wymieniliśmy spojrzenia.
 Przepraszam, nie wiem…
 Wypchaj się, łajzo!
 Szczerze, to nie wiem, jakim cudem oni się jeszcze nie pozabijali  rzucił Hood, kręcąc głową. Podszedł do drzwi, zamykając je.  Nie chcę tego słuchać.
 Ty nie chcesz?
 Chyba mam dość ich kryzysów. Są zdecydowanie za często i stają się męczące dla mnie jako osoby trzeciej.
 Jestem w szoku  powiedziałem ze śmiechem, bo Calum należał do tych ciekawskich ludzi, które lubiły mieć dobre rozeznanie w tym, co się dzieje.
 Czep się, Hemmings.
                 Obaj wyszliśmy z powrotem na główną salę. Ashton, który stał za barem, od razu podniósł głowę, skupiając na nas wzrok. Nadął policzki, co wyglądało w jego wykonaniu naprawdę przekomicznie. Widziałem, że powstrzymuję się od tego, by nie parsknąć śmiechem. Wskazał palcem na drzwi, zza których się wyłoniliśmy, więc szybko zorientowaliśmy się, o co mu chodzi. Prawda była taka, że każdy z nas był już przyzwyczajony do kłótni Michaela i jego dziewczyny. Irwin najwidoczniej reagował na nie z rozbawieniem. Mogłem się założyć, że nie minie dziesięć minut, a ta dwójka będzie już żyła w wielkiej zgodzie.
 Jakie jest teraz oskarżenie względem winnego?  zapytał Ash, opierając się łokciami o ladę.
 Zapomniał po nią przyjechać  odparłem, siadając na krześle naprzeciwko niego.
– Jak mógł zapomnieć?  rzucił ze śmiechem.
 Jak? Ty chyba dobrze wiesz, jak  powiedział Hood, spoglądając na niego z niedowierzaniem.
 Co? Co? A to… To był… Nie spałem od ponad dwudziestu kilku godzin! Ledwo kontaktowałem, ale musiałem prowadzić, bo ty byłeś na kacu i tym bardziej nie powinieneś siedzieć za kółkiem i…
 Zostawiłeś mnie na stacji benzynowej na jakimś totalnym zadupiu. Przypomniałeś sobie o mnie dopiero wtedy, gdy do ciebie zadzwoniłem.
 Już cię przecież za to przepraszałem i… Zresztą to było dawno. Będziesz mi to wypominał do końca życia?
 Tak. I jeden dzień dłużej.
                 Ashton prychnął z niezadowoleniem, a potem wymamrotał kilka słów pod nosem, których zupełnie nie zrozumiałem. Uniosłem brwi, zerkając to na jednego, to na drugiego kumpla. Calum wyszczerzył się do swojego chłopaka z nieukrywanym triumfem, na co ten bez ogródek pokazał mu środkowy palec. Poczerwieniał ze złości na twarzy, gdy Hood przesłał mu dla zabawy buziaka. Po chwili jednak Irwin wyluzował i zaczął się śmiać, a my szybko do niego dołączyliśmy. Kilka minut później do lokalu wróciła nasza para gołąbków, którzy znów żyli w zgodzie i wielkiej miłości. Szybko im to poszło.


                  Spojrzałem raz jeszcze na wyświetlacz. Zmarszczyłem nos, widząc brak nowych wiadomości. Na szczęście już za mną były te momenty, kiedy to Holly przestawała się zupełnie odzywać. Odkąd byliśmy razem, nigdy się to nie zdarzyło. Zawsze odpowiadała na sms-y czy oddzwaniała. Teraz jednak odrobinę się niepokoiłem, choć nie miałem ku temu, aż tak wielkich powodów. Dziewczyna miała gorszy dzień, zawaliła wejściówkę, jaka pojawiła się nieoczekiwanie na jednych ćwiczeniach  choć starała się być zawsze na bieżąco z materiałem  i spięła się z kimś z redakcji. Moje małe zdenerwowanie wynikało z tego, że podczas ostatniej rozmowy przez telefon, kiedy to chciałem od tak dowiedzieć się, co zjemy na kolację, Holly nie brzmiała na zadowoloną i szczęśliwą. Bardziej na mocno wkurzoną, choć jej złość wcale nie była skierowana na mnie, co wielokrotnie powtarzała. Miałem jednak to do siebie, że jej humor oddziaływał także i na mnie. Wiedziałem, że całkowicie się uspokoję, gdy wróci do domu.
                   Ze zrezygnowaniem wsunąłem telefon do kieszeni. Dziewczyna milczała dalej, a ja nie chciałem jej niepotrzebnie naciskać, by nie wyjść na zbyt przewrażliwionego. A taki byłem. Udając, że nic się nie dzieje, złapałem za kolejne butelki z piwem i wróciłem do salonu, gdzie znajdowali się chłopaki.
                   Dzisiaj postanowiliśmy zostawić nowych w barze, a sami spotkać się poza lokalem, by raz jeszcze przedyskutować pomysł z imprezą piracką. Chcieliśmy zamówić dekoracje, poszperać wśród strojów i stworzyć plan plakatów, które miały zachęcić do przyjścia do 5 Seconds of Summer. Dlatego od ponad godziny okupowaliśmy moje mieszkanie, wymieniając uwagi i czasami przekrzykując się nawzajem.
 Ja tylko jestem ostrożny  powiedział Ash, rozsiadając się na kanapie.
 Jesteś przewrażliwiony  odparł Clifford, przekręcając oczami.  Chłopaki dadzą sobie radę.
 Są tam sami po raz pierwszy  pociągnął, gdy postawiłem na stoliku pełne butelki.
 Jakieś problemy?  zapytałem kontrolnie, bo przez chwilę byłem pewny, że może coś mnie ominęło.
 Nie. Żaden nie dzwonił – odpowiedział Michael.
 To wszystko gra  rzuciłem, wzruszając ramionami.
                 Usiadłem obok Caluma, który nie odrywał wzroku od ekranu mojego laptopa. Najwidoczniej bardziej pochłonęła go piracka impreza niż to, co może dziać się teraz w pubie.
 A jak nie?  pociągnął Ash, łapiąc za przyniesioną przeze mnie butelkę.
 Jakby nie grało, to by zadzwonili  powiedział Michael pewnym tonem.
 Życia nie znasz? Jakbyś coś spierdolił, to zrobiłbyś wszystko, byleby szef się o tym nie dowiedział. A to my ich zatrudniamy. My jesteśmy ich szefami.
 Ash, wyluzuj. To środek tygodnia. W takie dni jest mało ludzi  odparłem, patrząc na niego z politowaniem. Irwin traktował bar, jakby to było nasze wspólne dziecko.
 Patrzcie na to  odezwał się Hood, odwracając komputer, byśmy lepiej mogli widzieć ekran.  Czadowe!
 I gdzie niby postawisz ten wielgachny statek?  zapytał Clifford, zerkając na dość sporych rozmiarów plastikowy okręt piracki.
 Coś by się wykombinowało. Mógłbym nawet zrobić taki dekoracyjny kącik przy swoim stanowisku. Chcę go.
 Zaczyna się  mruknął Irwin.
 Nie marudź, to zajebisty dodatek do całości wystroju i…
 Masz pięć lat?  zapytał ze śmiechem Michael, zerkając na Hooda. Przyjaciel zamrużył na niego oczy.
 A ty masz mózg?  odparł, biorąc butelkę z piwem.  Miejsce DJ-a jest moje, więc udekoruję je tak, jak ja będę chciał i…
 Musi pasować do całości. Nie możemy wszystkiego nawalić i…
 Po czyjej ty jesteś stronie?  rzucił, przenosząc ciemne oczy na mnie. Chyba mogłem się w tej kwestii nie odzywać.
 No i zaczęło się  powiedział Ashton, kręcąc głową.
 Ja…
                    Urwał, gdy rozległ się dźwięk dzwonka. Ktokolwiek to był sprawił, że musieliśmy zaprzestać tej bezsensownej sprzeczki o duży statek, który tak bardzo chciał kupić Calum. W sumie nie był wcale taki zły, choć nadal nie wiedziałem, gdzie byśmy mogli go postawić.
                   Wstałem z miejsca i ruszyłem w stronę drzwi. W czasie drogi przeciągnąłem się. Gdy do nich dotarłem, przekręciłem zamek  Holly nagadała mi tyle o mordercach i włamywaczach, że w końcu zacząłem naprawdę stosować się do jej prośby w kwestii zamykania na zamek drzwi wejściowych  a następnie otworzyłem. Jak tylko zobaczyłem osobę stojącą na progu, uśmiechnąłem się szeroko.
 Miałam tak kurewsko koszmarny dzień  powiedziała, a potem objęła mnie, wpijając się zachłannie w moje wargi.  Cieszę się, że cię mam.
 Poczekaj, Holly…
                     Nie dane mi jednak było dokończyć, bo jej usta ponownie znalazły się na moich. Dziewczyna pchnęła drzwi, a potem przywarła do mnie, nie pozwalając kontynuować tego, co chciałem jej powiedzieć. Naparła na mnie mocniej, a ja w kompletnym szoku i zaskoczeniu poleciałem do tyłu. Gdyby nie ściana, o którą się oparłem, z pewnością wyłożyłbym się, jak długi na podłodze. A ona znalazłaby się na dole razem ze mną.
 Holly…
 Potrzebuję małego i szybkiego rozładowania  wyszeptała, a ja byłem wdzięczny jej za to, że nie powiedziała tego na głos.  Mam na ciebie ochotę.
 Ale…
 No dalej, króliczku  pociągnęła z uśmiechem, wsuwając mi jednocześnie dłonie pod koszulkę.
                       Naprawdę uwielbiałem to, jak mnie dotykała. W jaki sposób to robiła. Teraz jednak nie było mowy o takiej zabawie, bo przecież nie byliśmy sami. Byłem pewny, że mówiłem jej o dzisiejszym spotkaniu, choć z każdą kolejną sekundą, podczas której robiło mi się coraz gorącej, zaczynałem wątpić w to, czy faktycznie poruszałem z nią ten temat.
 Holly…
 Luke?
 Nie jesteśmy sami  odparłem, gdy w końcu pozwoliła mi dojść do słowa.
                    Dziewczyna zmarszczyła czoło, co wyglądało w jej wykonaniu nawet zabawnie, a potem powoli wysunęła dłonie spod mojej koszulki. Odwróciła się w stronę kanapy. Kiedy jej piwne oczy natrafiły na chłopaków, uśmiechnęła się szeroko.
 Cześć!
 Cześć, może zostawić was samych?  zapytał dla zgrywy, rozbawiony Clifford.
 Chyba że chcesz się przyłączyć?  odparła, ściągając buty. Wszyscy parsknęli śmiechem. Wszyscy, oprócz mnie.
                    Holly jak gdyby nigdy nic, weszła w głąb salonu. Zachowywała się tak, jakby nie była zażenowana, że odstawiliśmy im małą scenkę, w formie zapowiedzi do czegoś mocniejszego. Nie robiła sobie nic z tego, że nas widzieli. Ja za to czułem się, jak głupek. Dodatkowo byłem pewny, że jestem czerwony, niczym burak. Moje wypieki powiększyły się, kiedy odezwał się Calum.
 A ty co, króliczku? Będziesz tam tak stał?
 Nie mów tak do mnie  warknąłem pod nosem, idąc w ślady dziewczyny.
                  Holly usiadła na moim miejscu. Przesunęła się jednak, bym i ja miał gdzie siedzieć. Wskazała na butelkę z piwem, a ja kiwnąłem głową, dając jej znak, że jest moje i może je pić. Dziewczyna przystawiła butelkę do ust, biorąc z niej dwa małe łyki.
 Przez to wszystko, co się działo, zupełnie zapomniałam, że się dzisiaj spotykacie. Przepraszam.
 Nie przepraszaj. Przydasz się  rzucił Ashton.
 Ja?
– Ty. Obiecałaś nam pomóc  dodał Clifford, a potem zerknął na mnie z uśmiechem.  Prawda, króliczku?
 Przymknij się  mruknąłem, krzyżując dłonie na klatce piersiowej, by jeszcze bardziej zademonstrować, że jestem wkurzony.
 Nie bądź zły, króliczku  rzucił Michael, a potem parsknął cichym śmiechem. Zazgrzytałem zębami.
 Nie denerwuj mi chłopaka  powiedziała z uśmiechem Holly, a potem złapała za poduszkę i cisnęła nią w czerwonowłosego. Poducha odbiła się od jego klatki piersiowej.
 Kobieta mnie bije!
 Nie dramatyzuj  odparł Calum, przekręcając komputer w stronę dziewczyny.  Zobacz to. Mega na wypasie, prawda?
 O nie, on próbuje przeciągnąć cię na swoją stronę!  odezwał się Irwin, machając na niego palcem.
 Super, mi się podoba  stwierdziła, patrząc w ekran.
 Ci frajerzy się nie znają  skwitował Hood, kręcąc głową.  Banda lamusów.
– Ty masz dzisiaj jakiś abonament na obrażanie nas?  odparłem, pukając go w tył głowy. By to zrobić musiałem się wychylić zza pleców dziewczyny.
 Mam alergię na sztywniaków.
 A widzieliście stroje?  zapytała, zerkając na nas.
 Jeszcze nie  odpowiedziałem, biorąc od niej piwo.
 Chcę ten statek  rzucił Hood, wracając do strony hurtowni.

                    Pożegnałem się z chłopakami, a potem zamknąłem za nimi drzwi. Wziąłem głębszy wdech, odwracając się. Holly siedziała po turecku na kanapie. Nachylała się nad komputerem, w dalszym ciągu przeglądając stronę, z której wszystko zamawialiśmy. Postanowiliśmy załatwić to już teraz, by potem nie panikować, że czegoś nie ma i z czymś nie zdążymy.
                    Podszedłem do niej, siadając obok. Oparłem brodę o jej ramię. Spojrzała na mnie z uśmiechem. Przejechała palcami po moim policzku, co było naprawdę przyjemnym uczuciem. Potem musnęła moje usta swoimi.
 Przepraszam.
 Za co?
 Za tę durną sytuację na wejściu. Naprawdę nie wiedziałam, że nie jesteś sam.
 Nic się nie stało.
 Byłeś wkurzony.
 Nie byłem.
                   I była to prawda, bo nie byłem na nią zły. Byłem bardziej zszokowany i nieco zażenowany tym, że reszta nas widziała. Jednak nic wielkiego przecież się nie stało. Przestałem o tym myśleć, jak wszyscy skupiliśmy się na organizacji imprezy, wspólnej rozmowie i śmiechu, który często się pojawiał, jak ktoś z nasz rzucał żartami czy głupimi tekstami.
                   Usiadłem opierając się plecami o oparcie. Holly w dalszym ciągu bacznie mnie obserwowała, jakby chciała mieć pewność, że nie kłamię. Przechyliła lekko głową, a potem przybliżyła się. Przejechała ręką po mojej klatce piersiowej, by w końcówce poklepać mnie po brzuchu.
 Dokuczali ci przeze mnie.
 Holly, skarbie  powiedziałem, ujmując jej twarz w dłoniach. Uśmiechnąłem się. Byłem zadowolony z tego, że się o mnie martwi. To było naprawdę urocze.  Nic się nie stało.
 Długo ci będą to wypominać?
 Pewnie tak, ale… Różne sytuacje się zdarzały. Znamy się zbyt długo, by robić z tego nie wiadomo, jak wielką aferę.
 Cieszę się, że nie przeszłam do konkretniejszej rzeczy.
 Jakiej rzeczy?  zapytałem, gdy oparła głowę o moje ramię. Odruchowo ją objąłem.
 Chciałam ci się na wstępie dobrać do spodni  powiedziała, a ja parsknąłem śmiechem.  Tak konkretnie dobrać.
 Tak konkretnie mówisz?
 Bardzo konkretnie  powtórzyła i też zaczęła się śmiać.
 To mają szczęście, że zmieniłaś plany. Musiałbym ich wygonić z mieszkania.  Przejechałem palcem po jej nosie, wywołując u niej kolejny uśmiech.  Chociaż gdyby ich nie było, to by była bardzo fajna akcja. Taka seks niespodzianka.
 Dokładnie o to mi chodziło.
 A nie chciałaś dzięki temu rozładować negatywnych emocji?
– Też. Takie dwa w jednym. Coś dla mnie, coś dla ciebie. Chcesz znać szczegóły tego planu?  zapytała, podnosząc się.
                   Ponownie przybliżyła się do mnie. Automatycznie oblizałem dolną wargę, czując na niej jej gorący oddech. Holly była tak blisko, że nasze usta dzieliły dosłownie milimetry. Pocałowała mnie raz, a potem kolejny, odrobinę przedłużając ten czuły moment.
 Opowiadaj, chcę wiedzieć  powiedziałem cicho, gdy znów spojrzała w moje błękitne tęczówki. 
 Nic z tego. Zostawię to na kolejny raz.
 Kiedy?
 Nie powiem.
 Zdradź, chociaż dzień tygodnia.
 Nic nie powiem.
 Holly…
 Nie ma mowy  rzuciła z zadowoleniem. 
                  Cmoknęła mnie szybko w czubek nosa, a potem wróciła do komputera. Zerknąłem na to, co oglądała. Nadal przeglądała kostiumy, które wybraliśmy.
 Chcesz zmienić strój?
 Nie. Próbuję sobie wyobrazić ciebie w takim wdzianku  powiedziała, a ja zaśmiałem się.  Będziesz wyglądał, jak…
 Kretyn?
 Seksowny kretyn. Stworzy się piracka załoga.
 Witaj na pokładzie  odpowiedziałem i tym razem to ona zaczęła się śmiać.  


***
Ten rozdział miał być od samego początku taki dość spokojny, dlatego postanowiłam dodać do niego więcej chłopaków :)
Jak widać panowie "prężnie" pracują przy imprezie, do której zostało jeszcze im trochę czasu. A Wy? Macie już swoje pirackie kostiumy? XD

Standardowo zapraszam Was na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Pozdrawiam i do następnego!

#SexTherapyFF


2 komentarze:

  1. Matko świetny. Szykuje się nie zapomniana impreza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się spodobał :)

      Usuń